Dwa filmy, to samo uniwersum, częściowo ta sama ekipa pracująca przy ich tworzeniu.
"28 tygodni później", mimo swoich niezaprzeczalnych wad i braków względem filmowego protoplasty, w dalszym ciągu jest obrazem godnym obejrzenia.
W 28 TYGODNI PÓŹNIEJ napięcie rośnie z minuty na minutę, a wirus niepokoju wciąga widza w brutalną postapokaliptyczną rzeczywistość.