Connect with us

Recenzje

THE MOMENT. Brat Summer Forever [RECENZJA]

Więzy brytyjskiej piosenkarki z kinem zacieśniają się ostatnio coraz mocniej.

Published

on

Rozhulała się filmowo ta nasza Charli XCX. Więzy brytyjskiej piosenkarki z kinem zacieśniają się ostatnio coraz mocniej. Letnia trasa koncertowa, ochrzczona mianem brat summer, podczas której Charli promowała m.in. twórczość Joachima Triera, Ariego Astera czy Paula Thomasa Andersona, okazała się jedynie preludium do tego, co miało nastąpić. W przeciągu następnych kilkunastu miesięcy gwiazda pop skomponowała ścieżkę dźwiękową do dużej hollywoodzkiej produkcji, spełniła marzenie każdego kinofila i zawitała do prestiżowego Criterion Closet (sorry, ale Szafa Criteriona brzmi po prostu niedorzecznie), a także pojawiła się jako aktorka w – bagatela – 4 różnych filmach pełnometrażowych, w tym jednym, który został nakręcony w Polsce. Największą, jak dotąd, rolę Charli zagrała w The Moment – wyprodukowanym przez A24 mockumencie, w którym piosenkarka konfrontuje się ze swoim publicznym wizerunkiem i pokłosiem gigantycznego sukcesu albumu brat.

Mamy wrzesień 2024 roku. Wraz z końcem lata zaczyna dogasać fenomen brat summer. Samą Charli raczej niezbyt to interesuje – Brytyjka najchętniej szlajałaby się dalej po nocnych klubach ze swoją menadżerką i wciągała kokainę w towarzystwie Rachel Sennott. Wytwórnia, z którą współpracuje – reprezentowana przez bezwzględną Tammy (Rosanna Arquette) – ma jednak wobec swojej gwiazdy inne plany. Otóż brat summer nie ma prawa się skończyć – brat summer musi trwać, najlepiej w nieskończoność, podłączając wszystkich zainteresowanych do niewyczerpanego źródełka z pieniędzmi. Pomysł na to, jak tego dokonać, jest prosty: zrobić show, jakiego świat jeszcze nie widział. A potem je sfilmować. Dla potomności, która bardzo chętnie obejrzy film z koncertu na platformie streamingowej, naciągając przy okazji rodziców na roczną subskrypcję.

Advertisement

Jak nietrudno się domyślić: The Moment to w pierwszej kolejności satyra opowiadająca o tym, jak to biedni artyści są przez niecną branżę eksploatowani. Wyciskani jak cytryny, uzależnieni od trendów, które sami wykreowali – chcieliby tworzyć sztukę na własnych warunkach, ale w rzeczywistości, którą kształtują wielkie korporacje, reklamy i media społecznościowe, okazuje się to bardzo trudne, a w niektórych przypadkach zwyczajnie niemożliwe.

Debiutujący w pełnym metrażu Aidan Zamiri portretuje ten proceder za pomocą kilku równoległych wątków. Najważniejsze dotyczą spersonalizowanej karty kredytowej brat, skierowanej wyłącznie do osób queerowych (wspaniały i, niestety, wcale nie tak absurdalny przykład queerbaitingu), oraz rzeczonego filmu koncertowego, który z projektu lekkiego i przyjemnego przeistacza się w prawdziwe piekło. A to wszystko za sprawą przedstawicieli wytwórni, którzy narzucają Charli usługi uznanego twórcy tego typu dokumentów – niejakiego Johannesa, człowieka absolutnie nieprzewidywalnego i niezrównoważonego, zagranego z wielkim poczuciem humoru przez Alexandra Skarsgårda. Każda scena z udziałem Szweda to czyste komediowo złoto i aż żal bierze, że nie ma go w tym filmie więcej.

Advertisement

Wystarczająco dużo jest natomiast Charli XCX. Wścibska kamera Seana Price’a Williamsa – wybitnego operatora i całkiem niezłego reżysera – przyklejona jest do piosenkarki. Zbliża się do niej tak bardzo, jak to możliwe, rejestruje każdy grymas, każde podniesienie brwi i przewrócenie oczami, co wcale nie jest takie proste, kiedy na oczach bohaterki znajdują się non-stop ciemne okulary. Zadanie, przed jakim stanęła Brytyjka w The Moment, było łatwe i trudne jednocześnie. Aby wykreować w sposób przekonujący alternatywną wersję samej siebie, potrzeba nawet nie tyle talentu aktorskiego, co odrobiny odwagi i zdrowego dystansu. Charli obie te cechy posiada i dlatego wypada na ekranie bardzo wiarygodnie.

Zdecydowanie najlepsza jest wtedy, kiedy nie wykorzystuje konwencji fałszywego dokumentu, aby powiedzieć coś ważnego i prawdziwego o sytuacji, w której się znalazła, tylko mruga do fanów i otwarcie żartuje sobie z własnego wizerunku. Jak chociażby w scenie, w której kierowca limuzyny włącza na smartfonie teledysk do piosenki Boom Clap, a następnie rzuca niewybredny komentarz o tym, że Brytyjka mocno się zmieniła. „Tak, nie robię już dłużej muzyki do filmów o dzieciach chorych na raka” – odpowiada zgryźliwie Charli.

Advertisement

„Bawisz się w Joaquina Phoenixa?” – pyta Rachel Sennott, kiedy dostrzega w klubowej łazience towarzyszącą Charli kamerę. Punktem odniesienia jest tu, rzecz jasna, legendarny mockument I’m Still Here w Polsce znany pod tytułem Joaquin Phoenix. Jestem, jaki jestem. Casey Affleck i Joaquin Phoenix oszukali wówczas całe Hollywood, tworząc projekt, który wyszedł poza ramy fikcji, infekując swoją zawartością rzeczywistość dookoła. Ani Charli, ani Zamiri, na co dzień reżyser wideoklipów, nie mają raczej podobnych ambicji. The Moment bliżej w związku z tym do filmów pokroju Oto Spinal Tap albo Popstar: Never Stop Never Stopping – niewinnych, wypełnionych insiderskimi smaczkami żarcików, naigrawających się z absurdów branży muzycznej. Fani Charli XCX odnajdą się w tej konwencji doskonale. Reszta widzów będzie musiała zadowolić się przyzwoitą, choć dość sztampową opowieścią o blaskach i cieniach sławy oraz wybitnym występem Alexandra Skarsgårda.

Advertisement

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa, swoją pracę magisterską poświęcił zagadnieniu etyki krytyka filmowego. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna - od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony (ze wszystkich tej decyzji konsekwencjami). Od 2017 roku jest redaktorem portalu film.org.pl, jego teksty znaleźć można również na łamach miesięcznika "Kino" oraz internetowego czasopisma Nowy Napis Co Tydzień. Laureat 13. edycji konkursu Krytyk Pisze. Podobnie jak Woody Allen, żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *