Connect with us

Recenzje

ZAWODOWCY. Jeżeli tęsknisz za nocnymi seansami akcyjniaków z lat 90.

Nie minęło jeszcze pięć minut filmu, a nawet widz, który trafił na seans filmu Zawodowcy z przypadku, będzie już wiedział, że ogląda nowe dzieło Guya Ritchiego.

Published

on

ZAWODOWCY. Rutyniarze [RECENZJA]

Achronologiczna narracja, popisowa praca kamery, krwawe wymiany ognia, cięte riposty podawane przez bohaterów w tempie karabinu maszynowego – nie minęło jeszcze pięć minut filmu, a nawet widz, który trafił na seans Zawodowców z przypadku, będzie już wiedział, że ogląda nowe dzieło Guya Ritchiego. Autor Porachunków po raz kolejny opowiada losy bohaterów działających (zgodnie z oryginalnym tytułem filmu) w szarej strefie, w swoim stylu łącząc brutalność, humor i brytyjskiego ducha. Niestety – jeżeli ktoś odniósł wrażenie, że Ritchie w ostatnich latach rozmieniał swój styl na drobne, to Zawodowcy tylko go w tym przekonaniu utwierdzą.

Advertisement

Centralną postacią jest tu prawniczka Rachel Wild (Eiza González), ekspertka od odzyskiwania niemożliwych do odzyskania długów. Jej zleceniodawcą jest wpływowa firma Spencer Goldstein, a najnowszym celem – uwikłany w przestępcze interesy milioner Salazar (Carlos Bardem), pomieszkujący na prywatnej wyspie z małym oddziałem własnej armii i kontrolowanej przez siebie policji. Kiedy zawodzą pokojowe próby odzyskania długu przez wierzyciela, do ataku przechodzą Rachel i jej współpracownicy, Sid (Henry Cavill) i Bronco (Jake Gyllenhaal).

Na pierwszy rzut oka, wszystkie składowe stylu Ritchiego wydają się być na swoim miejscu. Nie brakuje w Zawodowcach barwnych dialogów, dynamicznego montażu czy też dudniącej, energetycznej muzyki Chrisa Bensteada. Zawodzi jednak wykonanie – anegdotyczny tryb narracji i nagłe przeskoki czasowe, które chociażby w Dżentelmenach działały bez zarzutu, tutaj obracają się przeciwko filmowi. Pierwszy akt, w którym obserwujemy powolne osaczanie zepsutego milionera przez stopniowe przejmowanie jego aktywów, ma jeszcze odpowiednie tempo i komediową energię. Kiedy jednak dochodzi do siłowego starcia bohaterów, akcja wyraźnie siada.

Advertisement

Im dalej w film, tym bardziej reżyser zdaje się spieszyć z domykaniem kolejnych wątków, a całość zaczyna sprawiać wrażenie rutyniarskiego odhaczania kolejnych fabularnych punktów. Sceny akcji są pomysłowo zainscenizowane, jednak emocjonalna stawka jest w nich bliska zeru. Oczywiście, Ritchiemu często zarzuca się przedkładanie stylu ponad fabułę, jednak to jego efekciarstwo wywoływało kiedyś szczerą ekscytację. Tu z kolei nawet ten styl wydaje się rozcieńczony – jakby reżyser wszedł na plan z zaledwie pierwszym szkicem scenariusza.

A man in a blue shirt stands in a dim, rustic room with wooden shelves and light filtering through a window, looking to the side.

To wrażenie pogłębia również fakt, że brakuje w filmie wyrazistych bohaterów w typie Trenera z Dżentelmenów czy Mickeya O’Neila z Przekrętu – pomimo ewidentnych starań całej obsady. Cavill i Gyllenhaal mają niezłą chemię i kilka pamiętnych linijek dialogowych, jednak grane przez nich postaci są wyraźnie niedopisane. Podobnie wygląda drugi plan – pomagająca bohaterom ekipa to galeria nieodróżnialnych od siebie postaci, z kolei Kristofer Hivju w roli złego pomagiera Olssona ma do zagrania jedynie złowrogie szczerzenie zębów. W efekcie na najbardziej wyrazistego bohatera niespodziewanie wyrasta tu pracujący dla Salazara prawnik Horowitz (Fisher Stevens), bezskutecznie walczący o odzyskanie pieniędzy swojego klienta.

Advertisement

Jeżeli ktoś tęskni za akcyjniakami z lat 90. oglądanymi w telewizji w godzinach nocnych, to Zawodowcy powinni dostarczyć mu odpowiedniej dawki niezobowiązującej rozrywki. Najnowszy film Ritchiego sprawia jednak wrażenie bladej imitacji wcześniejszych dzieł reżysera. Nie traćmy jednak nadziei – przykłady Dżentelmenów czy Przymierza pokazują, że twórca wciąż potrafi pozytywnie zaskakiwać. Jeżeli tylko Ritchie zwolni trochę tempo pracy i przystopuje z hurtową produkcją kolejnych filmów i seriali, być może doczekamy jeszcze jego kolejnego artystycznego comebacku.

Two men stand on a sunny terrace overlooking the ocean, dressed casually in short sleeves and chinos, chatting by a glass railing.

Absolwent filmoznawstwa UAM. Fan Kurosawy, westernów, Muppetów, kina gore i wszystkiego, co pomiędzy.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *