Wywiad

ZAJRZYJ ZA KULISY PORNOBIZNESU. Wywiad z Tobym Heigh (część 2)

Autor: Grzegorz Fortuna
opublikowano

No dobra, a skąd się bierze moda na nowe gatunki?

Z głów ludzi, którzy pracują w pornobiznesie. Jeśli wymyśliliśmy sobie, że zrobimy film – to był akurat Uranus Experiment – w którym będzie scena wytrysku w stanie nieważkości, to to był niby tylko kretyński pomysł moich kolegów, ale takie pomysły często wprowadzano w życie. Jeszcze przed erą Internetu ta firma zarabiała tyle pieniędzy, że nie trzeba było się zastanawiać, trzeba było kręcić filmy.

Czyli sytuacja była trochę paradoksalna? Z jednej strony możesz sprzedać najdziwniejszy pomysł, z drugiej – musisz myśleć o krok do przodu.

Tak. Weźmy sukces Głębokiego gardła. Przecież to jest kretyński film – opowiada o kobiecie, która ma łechtaczkę w gardle. Ale trafił na odpowiednie czasy – wystarczyło, że ktoś miał kamerę i był po studiach filmowych, a mógł zarobić kupę kasy na pornolach. Takie Private miało natomiast już konkretną strategię – może realizowaliśmy głupie pomysły, ale były to pomysły dobrze przegadane. Nie chodziło tylko o zrobienie czegoś głupiego, ale o zastanowienie się, czy jak zrobimy coś głupiego, to czy to się sprzeda.

Skoro to Private wprowadziło profesjonalizm, to czy filmy z lat osiemdziesiątych – na przykład popularne w Polsce pornole z Teresą Orlovsky – uważasz na prowizorkę?

W skali niemieckiej to nie była prowizorka, ale dopiero Private wprowadziło coś takiego, że masz tylko zrobione dziewczyny, umięśnionych kolesi, seks na wielkim, wynajętym jachcie itd. Jak by ci to powiedzieć… Private wprowadziło jakość, dzięki której ludzie spoza branży porno zaczęli otwarcie rozmawiać o pornografii. Dzięki temu erotyczny świat wszedł do mainstreamu. Popatrz na Sashę Grey – mnie zawsze będzie śmieszyło to, że ona jest teraz uznawana za myślicielkę, bo napisała książkę i zagrała u Soderbergha. Ale ona jest gwiazdą, mimo że pochodzi z branży porno. Ludzie o niej normalnie rozmawiają.

Ok, muszę ci zadać to pytanie – jak wyglądają castingi do filmów porno?

To było bardzo proste, przynajmniej na rynku brytyjskim. Myśmy znali te dziewczyny. Co prawda bywało też tak, że ktoś nam wysyłał jakąś propozycję. Raz jakiś pan oferował, że on i jego żona zagrają w filmie porno – ona miałaby siedzieć na fotelu i palić papierosa, wynajęta para uprawiałaby seks, a autor listu wcielałby się w rolę producenta i jeszcze dostawał za to pieniądze. Ale to była oczywiście absurdalna propozycja.

Mieliśmy swoje dziewczyny, które zatrudnialiśmy do filmów, mieliśmy też bazę danych aktorek. Wiedzieliśmy, co potrafią zrobić, na co się zgodzą, a na co nie. Bardzo często zarzutem względem pornografii jest to, że tam jest przemoc, że dziewczyny są do czegoś zmuszane. Ja nigdy nie zmusiłem dziewczyny nawet do tego, żeby przyszła punktualnie do roboty. Podpisywaliśmy kontrakt, w którym było jasno napisane, co dana aktorka ma zrobić przed kamerą. Nie było tak, że ktoś jej niechcący wsadził penisa w tyłek piętnaście razy z rzędu.

Wszystko zasadza się na wcześniejszej umowie. Gdybym ci teraz sprzedał liścia w pysk, to byśmy się pokłócili, ale gdybyś powiedział, żeby ci przywalić, to mógłbym ci jebnąć. Jeśli się na coś umówimy, to to jest ok – i w firmie było tak samo.

Bo częsty zarzut wobec pornografii brzmi tak – że bierzecie osiemnastolatki, które podpisują umowy bez czytania, a które potem mają traumę związaną z tym, co się wydarzyło na planie.

Poważna firma by sobie na coś takiego nie pozwoliła. To jest przemoc i tak się nie robi.

Pamiętam casting do tej serii, w której to dziewczyny wybierały partnerów. Przyszedł koleś, robię z nim typowy wywiad przed kamerą. W pewnym momencie mówię mu, że jeśli chce grać w pornosach, to niech się teraz rozbierze i niech mu stanie. Koleś zrobił wielkie oczy i mówi: „Ale jak to?! Ja mam żonę i dzieci!”. Odpowiadam, że mnie to nie obchodzi, bo przyszedł przecież na casting do filmu porno, i mówię mu: „Jak pan sobie to wyobraża? Jeśli teraz nie potrafi pan osiągnąć erekcji, to jak pan to zrobi na planie w otoczeniu całej ekipy filmowej?”. Stwierdził wtedy, że on się tego nie spodziewał, ale słyszał, że jest dobra stawka, więc przyszedł na casting, nie myśląc zupełnie o tym, z czym to się wiąże.

Gość prawie się rozpłakał, a potem przeszedł do kontrataku i stwierdził, że powinien dostać dniówkę, bo zmarnował swój czas. Skończyło się na tym, że dostał funta dwadzieścia na bilet i solidnego kopa w dupę.

Jeśli chodzi o profesjonalne castingi, to większość dziewczyn w Private była z Węgier, Czech, Słowacji itd. Jeździliśmy tam i na castingach dobieraliśmy sobie dziewczyny. Zresztą masz te filmy, które są niby filmami z castingów. To wyglądało w sumie podobnie. Zresztą z tym się wiąże śmieszna historia – był taki koleś, który miał się zajmować dziewczynami przychodzącymi na przesłuchania i okazało się, że wykorzystywał tę sytuację do swoich celów. Wpadł, jak na nagraniach z seksem oralnym zauważyliśmy, że zawsze ręka z tym samym zegarkiem podaje pindola. Koleś dostał solidną reprymendę, powiedzieliśmy mu, że jeśli przychodzi do pracy, żeby sobie poruchać, to nie u nas.

Zasadniczo jeśli pracujesz w tej branży, to wiesz, kogo potrzebujesz do filmu. Ja wiem na przykład, że potrzebuję dziewczynę z dużym sztucznym biustem albo brunetkę. W pornograficznym mainstreamie to było wszystko bardzo poukładane – szukasz osoby, która jest w stanie zrobić konkretną rzecz i tę osobę po prostu zatrudniasz.

Problem pojawiał się tylko przy filmach bardziej specyficznych. Mieliśmy taki pomysł, żeby zrobić pornoparodię Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków – miało być siedmiu karłów i jedna otyła czarnoskóra kobieta. Ale pojawił się problem, gdzie szukać karłów do filmów porno. Ktoś mi w końcu podrzucił link do agencji, która reprezentowała takich aktorów. Okazało się, że to w większości starzy kolesie, a 95% z nich grało, kurwa, Ewoki w Gwiezdnych wojnach!

Film ostatecznie nie powstał. Ja znałem tylko jedną karlicę, Brigitte The Midget, ale ona była kompletnie szalona, nie dało się z nią współpracować. Tak to jest w tym biznesie, że im coś jest bardziej niespotykane, tym trudniej to zrobić, ale potem taki film można sprzedawać drożej niż zwykły. Teraz jest trochę prościej, ale kiedyś było tak, że jeśli wymyśliłeś sobie coś bardzo skomplikowanego, to miałeś problem, żeby znaleźć do tego aktorów.

No dobra, ale media usilnie przekonują, że życie gwiazd porno, szczególnie tych młodych, to płacz, narkotyki i zgrzytanie zębów. Jakiś czas temu pojawił się film Netflixa, Hot Girls Wanted, o nastolatkach, które wchodzą do branży za pośrednictwem serwisu ogłoszeniowego i odkrywają, że praca w porno to nie tylko 800 dolarów dziennie, ale też różnego rodzaju nieprzyjemne konsekwencje. Czy to rzeczywiście jest wyniszczająca robota, która często wiąże się z zerwaniem więzi rodzinnych i uzależnieniami, czy większość tych dziewczyn wraca po prostu po pracy do domów i idzie z chłopakiem do kina?

Nie można być normalnym, jeśli decydujesz się na taką pracę, Wydaje mi się, że pornografia rzeczywiście jest dla tych osób szkodliwa. Jeśli jesteś dziewiętnastoletnią dziewczyną, to zwykle mądrości masz tyle, co przeciętna dziewiętnastoletnia dziewczyna, czyli niewiele. Jeśli jesteś inteligentną dziewiętnastolatką, to przede wszystkim nie jesteś w pornografii. Może to zabrzmi niezbyt dobrze, ale większość aktorek i aktorów, których poznałem, to nie byli tytani intelektu. Nie dziwiło mnie, jeśli wpadali w narkotyki i dziwne towarzystwo.

W przypadku Private mówimy o bardzo profesjonalnej wytwórni. Ale jeśli trafiałeś do jakiejś małej firmy, na jakiegoś zwyrodnialca czy kokainistę, to nie było już tak przyjemnie. Opowiadałem ci zresztą o dziewczynie, która straciła ciążę i wpadła w głęboką depresję. Zgadzam się, że pornografia zmienia życie na gorsze. Sam jestem trochę wypaczony przez pornografię, jeśli chodzi o moje postrzeganie seksu. Widziałem takie rzeczy, że nic mnie już nie zaskoczy. To zmienia psychikę, nie da się po tym wrócić do domu, do chłopaka i na pytanie „jak było w pracy” odpowiadać „no spoko, ale boli mnie pupa”. Trzeba sobie nie radzić w życiu, żeby w bardzo młodym wieku wybrać pornografię.

Inna sprawa, że w trakcie mojej pracy nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś kogoś do czegoś zmuszał, żeby ktoś komuś dawał narkotyki czy stosował jakąś przemoc.

Ostatnio dodane