Szybka piątka

SERIALE, które oceniliśmy na 10/10

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Szybka Piątka #150

Szybka piątka numer 150 to dla nas małe święto, które postanowiliśmy uczcić wyjątkowym zestawieniem w postaci tych seriali, które oceniliśmy na maksymalne dziesięć w dziesięciopunktowej skali. Podzielacie nasz entuzjazm? A może postawilibyście na inne tytuły? Dajcie znać w komentarzach.

Filip Pęziński

1. Sześć stóp pod ziemią – gdybym miał wybrać jeden twór kultury (bez podziału na filmy, książki, komiksy, muzykę), który wpłynął na mnie najmocniej, bez cienia wątpliwości wskazałbym właśnie serial Alana Balla. W zamkniętej w pięciu sezonach historii rodziny Fisherów udało się zebrać bowiem uniwersalne problemy każdego człowieka. Przepiękna, poruszająca, wyjątkowa lekcja życia, o której wręcz nie lubię pisać, bo świadomy jestem, że nie oddam w całości jej geniuszu.

2. Glina – wielowymiarowy portret warszawskiej policji, to rzecz absolutnie niecodzienna i zostawiająca cały serialowy dorobek tego kraju w tyle. Pozycja prawdziwie kultowa, do której myślami (i powtórkami) wracam od lat. Tak mocno wpisana już w moje DNA, że licznych fragmentów linii dialogowych używam w codziennych rozmowach.

3. Euforia –chociaż w recenzji, do której przeniesie was link z tytułu serialu, nie oceniłem Euforii na maksymalną liczbę gwiazdek, to rok później śmiało powiedzieć mogę, że to jeden z trzech (dwa pozostałe widzicie wyżej) najważniejszych seriali w moim życiu. Świadczy o tym właśnie fakt, że wciąż nie mogę wyrzucić go z głowy i myślami wracam do produkcji HBO/A24 chyba codziennie. Przepiękny – tak formą, jak i treścią – ale boleśnie trudny portret straconego pokolenia. Wybitna rola Zendayi.

4. Watchmen Damonowi Lindelofowi udała się rzecz pozornie niemożliwa. Stworzył godną kontynuację kultowego komiksu Alana Moore’a, która jest z jednej strony pełna do niego szacunku i miłości, a z drugiej nie boi się go twórczo rozwijać. Magnetyczna opowieść. Mocna i na czasie. Jak zagrana! Jak zrealizowana!

5. Twin Peaks (2017) – nie oryginalny serial, który skądinąd (do połowy drugiego sezonu) uwielbiam, ale właśnie kontynuacja, która okazała się bezkompromisową, ale oferującą w zamian pełne spełnienie podróżą, która na kilkanaście tygodni zabrała mnie do świata strachu, śmiechu, radości, smutku, wzruszenia.

Marcin Kempisty

1. Nasi chłopcy – bo nie ma lepszego serialu uwikłanego w politykę. W miarę zdystansowane, pozbawione uprzedzeń zaprezentowanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego wydaje się niemożliwe, a jednak udało się pokazać w przeciągu dziesięciu odcinków, gdzie tkwią największe różnice między zwaśnionymi stronami. A przede wszystkim udowodniono, że chyba nie ma jakichkolwiek szans na to, by w tamtym rejonie świata kiedykolwiek zapanował spokój.

2. Zawód: Amerykanin – cudownie przedstawiona para szpiegów prosto od stacji FX. Matthew Rhys i Keri Russell tworzą przejmujący portret osób zindoktrynowanych ideologicznie od dzieciństwa, którym przyszło funkcjonować w zupełnie innym świecie. Historia radzieckich szpiegów walczących przeciwko USA nie jest najeżona plot twistami i wieloma przyspieszeniami fabularnymi. Chodzi o pokazanie, co permanentna wojna robi z człowiekiem.

3. Pozostawieni – dowód na to, że koniec świata może być piękny i nie trzeba go pokazywać jako skutek trąb powietrznych i wybuchów wulkanów. Wystarczy prezentacja skutków tajemniczego zniknięcia kilku procent ogólnoświatowej populacji. Wzruszające dzieło od wielkiego Damona Lindelofa.

4. Mad Men – siedem sezonów, które od początku do końca trzymały niewyobrażalnie wysoki poziom jakościowy. Aktorstwo, fabuła, scenografia, kostiumy, dbałość o detal – o tym fenomenalnym serialu można pisać godzinami, a i tak nie dałoby się w pełni wyczerpać tematu. Dzieło totalne.

5. Zadzwoń do Saula – uczeń, który przerósł mistrza. Breaking Bad również oceniłem przy pomocy najwyższej noty, ale to perypetie Jimmy’ego McGilla ogląda mi się lepiej, może dlatego, że to absolutnie bohater naszych czasów, uwikłany między innymi w problemy tożsamościowe i klasowe. A Bob Odenkirk w tej roli jest fenomenalny, więc skandalem jest brak nominacji dla niego do tegorocznych nagród Emmy.

Michalina Peruga

1. Strefa mroku (1959-1964) – niepowtarzalna mieszanka dystopijnych opowieści o ludziach, którym przyszło się zmierzyć z zagadkowymi i niewytłumaczalnymi zjawiskami. Strefa mroku łączy w sobie klimaty science fiction, horroru, thrillera, a czasem nawet filmów postapokaliptycznych. Wybitne są w szczególności pierwsze sezony z lat 60. i postać scenarzysty i gospodarza programu, Roda Serlinga, zapowiadającego każdy odcinek.

2. Świat według Ludwiczka ulubiony serial mojego dzieciństwa i guilty pleasure, do którego wciąż wracam w dorosłym życiu. Historia Ludwiczka, otyłego chłopca z wielodzietnej, niezbyt zamożnej rodziny, ujmuje przede wszystkim swoją szczerością. Za każdym razem show kradnie jednak sarkastyczny, zgorzkniały i oderwany od rzeczywistości tata Ludwiczka, Andy, i jego komiczne wpadki.

3. Biuro (2005-2013) amerykańskie The Office odkryłam dopiero podczas kwarantannowego zamknięcia w czterech ścianach własnego domu i żałuje, że ta perełka sitcomu trafiła w moje ręce tak późno. Słodko-kwaśny humor na granicy cringe’u często jest rozbrajany autentycznymi emocjami i przeżyciami bohaterów, fantastycznie wykreowanych i zagranych przez niezapomnianą obsadę – Steve’a Carella, Rainna Wilsona, Johna Krasinskiego i Jennę Fischer. Chociaż Biuro zalicza spadek jakości w okolicach przedostatniego, ósmego sezonu wraz z odejściem Steve’a Carella, finałowe odcinki to jak rozczulające, wyciskające ostatnie łzy pożegnanie z najlepszymi przyjaciółmi przed długą rozłąką. That’s what she said.

4. Miasteczko Twin Peaks – co tu dużo mówić, pierwsze dwa sezony serialu to majstersztyk i kultowy produkt lat 90. Serial Lyncha to surrealistyczny kryminał, horror, science fiction i komedia w jednym, pełen napięcia i mrocznego klimatu.

5. Euforia podobnie chyba jak u mojego kolegi wyżej, z czasem serial „dojrzał” w mojej głowie i nie waham się nazwać go wybitnym. Kino nie znało dotychczas tak pogłębionych i autentycznych portretów nastolatków i problemów, z którymi zmaga się każde kolejne pokolenie. Miłość, przyjaźń, seksualność, stygmatyzacja, poszukiwanie własnej tożsamości i próba odnalezienia się w brutalnej codzienności to nie są tematy nowe, ale podejmowane w Euforii z ogromną szczerością i dojrzałością.

Ostatnio dodane