Szybka piątka

Najlepsze CZARNO-BIAŁE filmy

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Szybka Piątka #141

W naszym cyklu „Czarno na białym” możecie czytać o wartych uwagi przedstawicielach starego kina (i nie tylko!). W dzisiejszej odsłonie „Szybkiej piątki” postanowiliśmy z kolei wymienić nasze ulubione filmy, w których dominuje czerń i biel. Sprawdźcie, jakie to tytuły i koniecznie dorzućcie swoje propozycje w komentarzach!

Odys Korczyński

  1. Lista Schindlera – Na zawsze pozostanie w mojej pamięci dziewczynka w czerwonej sukience, najpierw plącząca się gdzieś między Żydami z likwidowanego krakowskiego getta, a potem już zamordowana, leżąca wraz z innymi ciałami na jakimś wozie. Jej krwisty płaszczyk odcina się od całej reszty czarno-białego świata. Cóż więcej dodać?
  2. Psychoza – Nie jest to najlepszy film z gatunku, lecz powszechnie znany, popkulturowy, memiczny, sprawnie zrobiony, z kultową sceną pod prysznicem. Oglądam go regularnie, jeśli tylko jest grany w telewizji. Z własnej woli jednak nie wracam do niego, gdyż nie znajduję aż takiej przyjemności w jego oglądaniu. Obiektywnie jednak muszę uznać, że nie można go pominąć w zbiorze najlepszych produkcji bez koloru.
  3. Metropolis – Kto wie, czy bez tej produkcji kino science fiction nie byłoby spóźnione w swojej formie o kilka, kilkanaście lat. Tego już nie sprawdzimy. Możemy jedynie podziwiać kunszt Fritza Langa oraz pełnymi garściami czerpać z jego wizji społeczeństwa przyszłości, w którym nie ma miejsca na wolność. To czerpanie oczywiście powinno być pedagogiczne, czyli nie możemy dopuścić, żeby się to wszystko powtórzyło. Płonne nadzieje?
  4. Casablanca – Czerń i biel zawsze przydawała romantycznego dramatyzmu słowom Ingrid Bergman: „Sing it, Sam!Do tamtego, jakże smutnego przecież świata wracam, żeby doświadczyć filmowego ukojenia.
  5. Siódma pieczęć – Niełatwy to obraz ani niełatwa relacja człowieka ze śmiercią. Bergman wcale nie pomaga rozwikłać zagadki końca życia, raczej umożliwia zrozumienie, że z ograniczonego czasu, jaki został nam przyznany, powinniśmy mądrze korzystać – mądrze, to wcale nie oznacza spokojnie, nieintensywnie – raczej w tym smakowaniu egzystencji rozważnie i uważając na czające się wokoło omamiające rozum bożki.

Maciej Niedźwiedzki

  1. Wściekły byk – To film z mojego osobistego top 3, więc musiał znaleźć się na czele tego zestawienia. Na unikatowy charakter Wściekłego byka składa się zaangażowana kreacja Roberta De Niro, zadziorna reżyseria Martina Scorsese, bogaty w wulgaryzmy i lirykę tekst duetu Paul Schrader/Mardik Martin oraz zjawiskowa strona wizualna. Kłęby białej pary nad bokserskim ringiem i krople czarnej krwi ściekające z taśm. Niejeden kadr Michaela Chapmana balansuje na granicy dosłowności i symbolu. Wielkie osiągnięcie operatorskie.
  2. Persepolis – Czarno-biała forma, ale pełna niuansów i półcieni opowieść o emocjonalnym dojrzewaniu, buncie, kształtowaniu się narodowej i duchowej tożsamości. W trakcie seansu Persepolis odnajdziemy odwołania do komiksu źródłowego i ekspresyjnej sztuki plakatowej. W skrócie – film Marjane Satrapi to dająca do myślenia, uniwersalna biografia w dalekiej od anonimowości graficznej oprawie.
  3. Mary i Max – Wzruszająca, dogłębnie ponura opowieść epistolarna o szukaniu choćby odrobiny szczęścia. W przypadku animacji Adama Elliota czarno-biała tonacja jest zespolona z beznadziejną życiową sytuacją tytułowych bohaterów i ich licznymi ograniczeniami: doskwierającej samotności, izolacji, nieśmiałości, wszechogarniającym marazmem i brakiem jakichkolwiek perspektyw. Dlatego tak cieszą te drobne chwile, te momenty, gdy na twarzach Mary i Maxa pojawia się uśmiech.
  4. Sin City – Na tej liście nie mogło zabraknąć filmu Roberta Rodrigueza. Kontrastowe zderzenia czerni i bieli ze znikomą ilością odcieni szarości. Brawurowe połączenie filmowej animacji z kinem aktorskim, wybitne osiągnięcie w przeniesieniu języka komiksu na język kina. W tę zjawiskową formę ubrane zostają trzy wciągające historie z magnetycznymi bohaterami. Wystarczy, by o Sin City mówić jako o filmie przełomowym.
  5. Popiół i diament – Polska szkoła filmowa pochwalić się może wieloma wizualnymi perełkami. Długo wahałem się między filmem Wajdy a Matką Joanną od Aniołów (w obu za zdjęcia odpowiadał Jerzy Wójcik). Stawiam jednak na Popiół i diament, który wydaje wyzwaniem o nieco większej skali (oświetlenie, ciasne pomieszczenia, liczba aktorów) a plastyka i wymowność niektórych kadrów – krucyfiks zwisający do góry nogami, śmierć na wysypisku – zostają w pamięci chyba na odrobinę dłużej.

Filip Pęziński

  1. Ed Wood – Z jednej strony film zupełnie inny od wcześniejszych dokonań Tima Burtona, bo tym razem twórca, zamiast zabrać nas w podróż do kolejnego zwariowanego świata, opowiada prawdziwą historię kultowego reżysera. Z drugiej jednak niezwykle mocno korespondujący z  dotychczasowymi dokonaniami Burtona, bo przewrotnie ukazujące jego miłość do kina, pasję tworzenia i szacunek do odmienności. Zabawny, wzruszający, piękny i smutny jest zarazem portret tytułowej postaci. Wybitny Johnny Depp.
  2. Lighthouse – Robert Eggers powoli wyrasta na jednego z najciekawszych twórców współczesnego kina. W tej fantasmagorycznej wizji wszystko jest na swoim miejscu – znakomite aktorskie kreacje, ujmująca strona wizualna i niepokojąca, niepozwalająca się w pełni okiełznać opowieść.
  3. Psychoza – W swojej piątce starałem się postawić na filmy, których twórcy czerń i biel wybrali świadomie, a nie było to jedynie technologiczne ograniczenie. I rzeczywiście, co nie jest pewnie do końca oczywiste, Psychoza Alfreda Hitchcocka się w ten wybór wpisuje. Mistrz miał możliwość uczynić historię okrutnych morderstw Normana Batesa w pełni kolorową, ale postawił na monochromatyczną sugestywność. Sam film? Od prawie 60 lat tak samo wybitny.
  4. Nebraska Ujmujące kino drogi najwyższej próby i przepiękna historia o ojcu i synu, którzy na nowo się w niej poznają. W 2014 roku walczyła o Oscara w głównej kategorii, dziś raczej niesłusznie zapomniana.
  5. Śledząc – Pełnometrażowy debiut Christophera Nolana to wciąż jeden z jego najlepszych filmów. Zawiera bowiem najważniejsze cechy kina brytyjskiego reżysera, a przy tym pozbawiony jest jego głównych, charakterystycznych dla kilku ostatnich tytułów wad. Pewnie nie każdy widz miał okazję ze Śledząc się zapoznać, a zdecydowanie polecam ten film nawet nolanosceptykom.

Ostatnio dodane