czyli ile z Williamsa ma Kilar

Wojciech Kilar
Jak to się dzieje, że idąc do sklepu muzycznego z zamiarem kupna polskiej muzyki filmowej trzeba się nieźle namęczyć zanim coś się znajdzie? Czy polska muzyka filmowa jest aż tak kiepska, że nie opłaca się jej wydawać? Takie pytania zadaje sobie wielu miłośników muzyki filmowej w całej Polsce. Wszyscy przecież doskonale wiemy, że nasi rodzimi kompozytorzy potrafią stworzyć ścieżkę dźwiękową, która może rzucić na kolana hollywoodzkich twórców. Dlaczego więc tak mało jest na rynku dzieł polskich kompozytorów muzyki filmowej? Otóż okazuje się, że tak na prawdę coś takiego jak polska muzyka filmowa istnieje dopiero od początku lat 90-tych. Zanim w Polsce upadł komunizm, na polskim rynku muzycznym trudno było szukać jakiejkolwiek muzyki filmowej. Żelazna kurtyna sprawiała, że soundtracki z USA jak i innych zachodnich krajów były u nas absolutnie niedostępne. Natomiast w kraju, mimo iż powstawało wiele filmów ze świetnymi ścieżkami dźwiękowymi - nie były one wydawane. Dlatego też nie istnieją prawie żadne zapisy filmowych partytur, które pochodziłyby z komunistycznej Polski. A wielka szkoda. Okazuje się, bowiem że w tym czasie powstawały partytury filmowe, które nie ustępowały poziomem tym zza zachodniej granicy. Dopiero na początku lat 90-tych na polskim rynku zaczęły się powoli pojawiać ścieżki dźwiękowe. Początkowo były to "piraty" wielkich superprodukcji hollywoodzkich, dopiero później, kiedy wolny rynek się nieco rozkręcił, można było znaleźć nieliczne polskie kompozycje. Ale co z pokładami świetnej muzyki filmowej, która powstała już wcześniej? Mówi się, że tym, co przeżyje samego artystę, jest jego twórczość. Jak jednak mamy poznać dawniejsze prace naszych pierwszych kompozytorów muzyki filmowej? Poważnie boję się o stan wiedzy polskich miłośników muzyki filmowej na temat naszych rodzimych twórców. Tym samym zapraszam do przypomnienia sobie o naszych znanych i niegdyś cenionych kompozytorach filmowych ilustracji muzycznych, jak i o tych obecnych, którzy odnoszą sukcesy także za granicą.

Jerzy Satanowski
Trudno jest ustalić, kiedy powstał pierwszy polski film, w którym pojawiła się muzyka. Wiadomo mi, że pierwszym powojennym filmem wyprodukowanym w Polsce był obraz "Zakazane Piosenki". Tytuł wskazuje, że nie mógł to raczej być film niemy, zresztą kompozytorem muzyki był niejaki Roman Palester. Z upływem czasu kino polskie zaczęło się rozwijać i już po dwóch dekadach osiągnęło wysoki, jak na możliwości Polski, poziom. Jednym z najwcześniejszych polskich kompozytorów muzyki filmowej był bez wątpienia Henryk Wars. Jego prawdziwe nazwisko to oczywiście Henryk Warszawski, a był on znanym i cenionym twórcą muzyki rozrywkowej, filmowej oraz pięknych piosenek. Kompozytor ten żył w latach 1902-1977. Jest twórcą takich hitów jak "Umówiłem się z nią na dziewiątą" czy "Miłość Ci wszystko wybaczy". W roku 1947 wyjechał do USA, gdzie dalej rozwijał swoją karierę. Innym kompozytorem, który zaczął tworzyć dość wcześnie był Waldemar Kazaniecki. Urodził się on 20 kwietnia 1929 roku w Warszawie. Jest genialnym samoukiem. Obecnie zajmuje się pisaniem muzyki do teatru, telewizji, radia i oczywiście filmu. Jego pierwszym filmem, do którego stworzył oprawę muzyczną był "Orzeł" z 1958 roku, natomiast do jego najsłynniejszych dzieł należy muzyka z filmów: "Hrabina Cosel", "Do przerwy 0:1", "Czarne chmury", "Nie ma róży bez ognia", "Noce i dnie", serial "Dom" z 1980, 1982, 1987, 1996 i 1997 roku, a także inny serial telewizyjny - "Szaleństwa panny Ewy" z 1983 roku. Są to dzieła niezwykle rozpoznawalne w polskim kinie, a muzyka do nich stworzona przez Waldemara Kazanieckiego jest wprost perfekcyjna. Wystarczy przytoczyć tutaj choćby niezwykły temat przewodni z "Czarnych chmur" - któż z nas go nie zna? Pan Kazaniecki w sumie jest twórcą muzyki do ponad 500 filmów (!), z czego większość to obrazy rysunkowe. Jednym z najważniejszych odznaczeń, jaki otrzymał jest nagroda Prezesa Rady Ministrów za twórczość dla dzieci i młodzieży, którą przyznano mu a w 1979 roku za współudział w realizacji filmu animowanego "Proszę słonia".

Jerzy Matuszkiewicz
Innym kompozytorem, który swoją przygodę z muzyką filmową rozpoczął w roku 1958, był Jerzy Matuszkiewicz, który urodził się 10 kwietnia 1928 roku w Jaśle. Średnie wykształcenie muzyczne otrzymał w Krakowie. Tam też pojawiło się jego zainteresowanie jazzem. Mimo to studiował na Wydziale Operatorskim PWSF. Jego pierwszą ścieżką dźwiękową była muzyka z filmu "Ostatni strzał" z 1958 roku. Jest on jednym z filarów polskiej muzyki filmowej. Do jego dzieł należą motywy z takich filmów jak: "Jak rozpętałem II wojnę światową", "Nie lubię poniedziałku", "Poszukiwany poszukiwana", "Stawiam na Tolka Banana", "Wiosna panie sierżancie", "Rozmowy kontrolowane" czy "Syzyfowe prace". Jednak prawdziwymi perłami jego twórczości są seriale. To właśnie jego melodie zdobią takie tytuły jak: "Wojna domowa", "Stawka większa niż życie", "Janosik", "40-latek", "Życie na gorąco", "Alternatywy 4" czy "40-latek dwadzieścia lat później". Te filmy nie byłyby tym, czym są dla polskiego widza gdyby nie muzyka Jerzego Matuszkiewicza. Są to motywy, które zna każdy - nawet, jeśli nie interesuje się muzyką filmową. W roku 1987 kompozytor ten zdobył nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Natomiast w 1990 otrzymał także nagrodę na 11 Ogólnopolskim Festiwalu Filmów dla Dzieci i Młodzieży w Poznaniu. Łącznie jest on zdobywcą ponad dwudziestu jeden nagród, w tym także za piosenki. Warty wspomnienia jest także fakt, że na studiach Jerzy Matuszkiewicz był jednym z założycieli zespołu jazzowego "Melomani". Zespół ten był jednym z pierwszych zespołów jazzowych w Polsce, lecz teraz z perspektywy czasu wiemy też, że miał on istotny wpływ na polską muzykę filmową. Otóż innym jego członkiem był sam Krzysztof Trzciński, znany także jako Krzysztof Komeda (swój pierwszy film udźwiękowił także w 1958 roku, a był to obraz "Dwaj ludzie z szafą" Romana Polańskiego). Wkład, jaki ten kompozytor wniósł do muzyki filmowej także jest wielki. To właśnie Komeda był człowiekiem, który pokazał piękno jazzu spełniającego rolę muzyki filmowej w takich filmach jak chociażby "Nóż w wodzie". O innych dokonaniach Krzysztofa Komedy na polu muzyki filmowej można przeczytać w moim artykule pod tytułem "Jazz w muzyce filmowej, czyli ile z Williamsa ma Komeda", do czego serdecznie zapraszam (link na końcu strony). Jazzowe korzenie Jerzego Matuszkiewicza są także zauważalne w jego ścieżkach dźwiękowych, co jest ich oczywistym plusem.

Andrzej Kurylewicz
Kolejnym znanym kompozytorem pokolenia przedwojennego jest Andrzej Kurylewicz, urodzony 24 listopada 1932 roku. Muzykę studiował we Lwowie, Gliwicach oraz w Krakowie. Podobnie jak Jerzy Matuszkiewicz, zainteresował się jazzem i stał się jednym z jego prekursorów w Polsce. Jest twórcą niezwykle znanych tematów przewodnich z takich polskich seriali jak: "Lalka", "Polskie drogi" czy z filmu " Nad Niemnem". Pod koniec lat 70-tych nagradzany był za muzykę do filmów "Polskie drogi" i "Lekcja martwego języka", natomiast w 1980 roku otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w rozwoju polskiej kultury. Jego muzyka jest niezwykła, o czym przekonał się każdy, kto kiedykolwiek słyszał choćby motyw z serialowej "Lalki" czy "Polskich dróg". Kolejnym świetnym polskim kompozytorem muzyki filmowej jest Andrzej Korzyński. Urodził on się 2 marca 1940 roku w Warszawie. W latach 1965-73 był kierownikiem radiowego studia "Rytm". Jest kompozytorem zarówno filmowym jak i rozrywkowym, telewizyjnym, radiowym i teatralnym. Wśród nagród, jakie zdobył, jest nagroda Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za muzykę do filmu "Czerwone Ciernie" z roku 1977. Wcześniej bywał trzykrotnie (1965, 1966, 1974) laureatem plebiscytów na radiową piosenkę roku. Stworzył muzykę do chyba najzabawniejszych filmów komediowych, jakie powstały kiedykolwiek w Polsce. Otóż jego muzyka ilustrowała perypetie Kargula i Pawlaka w "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć" (do filmu "Sami swoi" muzykę stworzył Wojciech Kilar). Jest także autorem muzyki do serii filmów o Panu Kleksie ("Akademia Pana Kleksa", "Podróże Pana Kleksa", "Pan Kleks w kosmosie", "Triumf Pana Kleksa"). Także muzyka w filmach "Wielki Szu", "Człowiek z marmuru" i "Człowiek z żelaza" jest autorstwa Andrzeja Korzyńskiego, podobnie zresztą jak seriale "07 zgłoś się", "W pustyni i w puszczy" z 1973 roku czy "Tygrysy Europy". Kolejnym wartym przypomnienia kompozytorem jest urodzony 23 sierpnia 1947 roku Jerzy Satanowski, który ukończył filologię polską na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na gdyńskich festiwalach (FPFF) zdobył dwie nagrody. Za film "Schodami w górę, schodami w dół" w 1988 roku i za "Wrzeciono czasu" w 1995 roku. Jego pierwszym filmem, przy którym pracował jako kompozytor, był "Mężczyzna niepotrzebny" z 1981 roku. Jest twórcą muzyki do takich obrazów jak: "Siekierezada", "Złote runo", "Ajlawju" czy "Dzień świra" (dwa ostatnie w reżyserii Marka Koterskiego). Jego muzyka znalazła się także w takich serialach jak "Boża podszewka", "Ekstradycja", Ekstradycja 2" czy w serii filmów telewizyjnych "Święta polskie". W roku 1948 natomiast (6 marca) urodził się w Poznaniu Zbigniew Górny, sławny dyrygent, kompozytor i założyciel Orkiestry Zbigniewa Górnego. On także ma na swoim koncie ścieżki dźwiękowe do kilku filmów. Wystarczy tutaj wspomnieć choćby takie obrazy jak "Okno", "Karate po polsku", "Femina" czy "Pierścionek z orłem w koronie".

Zbigniew Preisner
Jan A.P. Kaczmarek
Krzesimir Dębski
Pośród polskich kompozytorów mamy także takich, którzy z różnym skutkiem próbują swoich sił także poza granicami naszego kraju. Jednym z naszych pierwszych eksportowych kompozytorów okazał się Krzysztof Komeda. Jego najbardziej rozpoznawalne dzieło - "Dziecko Rosemary" - postało właśnie w USA. Obecnie mamy zaledwie kilku twórców, którzy odnoszą pewne sukcesy poza krajem. Jednym z nich jest oczywiście Michał Lorenc - kompozytor urodzony w roku 1955. Po raz pierwszy podjął się napisania muzyki filmowej w roku 1978 do filmu "Układ krążenia". Od tego czasu stworzył muzykę do kilkudziesięciu filmów, z których najsławniejsze to: "Kroll", "Psy", "Psy 2: Ostatnia krew", "Przedwiośnie" czy "Zakochani". Zagraniczni reżyserzy umożliwili mu nagranie muzyki do takich filmów jak "Exit In Red", "Bandyta" czy "Brige of War", tym samym zaliczając Michała Lorenca do grupy kompozytorów polskich tworzących za granicą. Także Krzesimir Dębski, urodzony 26 października 1953 roku w Wałbrzychu, należy do tej grupy. Kompozycję i dyrygenturę studiował w poznańskiej Akademii Muzycznej. Zadebiutował jako muzyk jazzowy w zespole "Warsztat" w roku 1975. Jest wybitnym dyrygentem i skrzypkiem jazzowym, za co swego czasu otrzymywał wiele nagród, a w roku 1985 znalazł się na liście dziesięciu najlepszych skrzypków jazzowych pisma "Down Beat". Jest twórcą muzyki do takich filmów jak: "Deja Vu", "Kingsajz", "Mów mi Rockefeller", "Mama-nic", "Ciemna strona Wenus", "Ogniem i Mieczem", "Pieniądze to nie wszystko", "W pustyni i w puszczy" czy "Stara baśń". Jego muzykę słychać także w takich serialach jak: "Maszyna zmian", "Matki, żony i kochanki", "Sfora" (zagrał tutaj mały epizod), "Złotopolscy", "Klan", "Na dobre i na złe" czy "Na wspólnej". Jest także autorem muzyki do zagranicznych filmów np. "Motyw Cienia" czy "Sokoliar Tomas". Znana jest także współpraca Krzesimira Dębskiego przy orkiestracji i dyrygowaniu ścieżek dźwiękowych innego słynnego polskiego kompozytora muzyki filmowej - Jana A. P. Kaczmarka. Do ich wspólnych projektów należą "Washington Square", "Bliss", "Total Eclipse" czy "Doppelganger". Muzyka Jana A. P. Kaczmarka znalazła się także w takich filmach jak "Niewierna", "Trzeci cud", w polskiej superprodukcji "Quo Vadis" czy "Finding Neverland", za którą zresztą został kilkakrotnie wyróżniony. Jednak polskim kompozytorem chyba najbardziej znanym nawet w Hollywood jest Zbigniew Preisner. Urodził się 20 maja 1955 roku w Bielsko-Białej. Od początku swojej drogi artystycznej związany był z Piwnicą pod Baranami. Pierwszym filmem, do którego napisał muzykę, była "Prognoza pogody" z 1982 roku. Najbardziej znany jednak jest z współpracy z Krzysztofem Kieślowskim. Ich wspólnymi działami są: "Dekalog", "Podwójne życie Weroniki", "Trzy kolory: biały", "Trzy kolory: niebieski", "Trzy kolory: czerwony" i kilka innych świetnych filmów. Pan Preisner jest także twórcą muzyki do tytułów: "Europa, europa", "The Secret Garden", "When a Man Loves a Woman", "Aberdeen", "Corazon Iluminado" czy "At Play in the Fields of the Lord". Kompozytor za swoją twórczość zdobył wiele nagród, w tym Cezara we Francji, Złotego Niedźwiedzia w Niemczech czy Nagrodę Krytyków z Los Angeles. Ma na koncie także kilka nominacji do nagrody Golden Globe.

Wojciech Kilar
Mimo bogatego zaplecza polskich kompozytorów muzyki filmowej tym najpopularniejszym pozostaje Wojciech Kilar. Mogę się założyć, że 9 na 10 przypadkowo napotkanych osób wymieniłoby właśnie Wojciecha Kilara jako najwybitniejszego kompozytora muzyki filmowej w Polsce. Urodził się 17 lipca 1932 roku we Lwowie. Później przeniósł się do Polski i ukończył PWSM w Katowicach. Pierwszym filmem, przy którym pracował, był obraz "Lunatycy" z 1959 roku. Przez niemal pół wieku stworzył kilkadziesiąt wysokiej klasy ścieżek dźwiękowych. Ostatnio zaczął tworzyć jednak nieco mniej, skupiając się na dziełach klasycznych. Właśnie dopiero w latach 90-tych został zauważony przez kompozytorów zagranicznych. Wtedy też posypały się do Katowic (gdzie mieszka Wojciech Kilar) oferty od wielu znanych reżyserów. W ten sposób powstały ścieżki dźwiękowe do filmów "The Ninth Gate" Romana Polańskiego, "Bram Stroker's Dracula" Francisa Forda Coppoli czy też "Our God's Brother" i "Pianista". Kilka lat temu polski kompozytor dostał także od Petera Jacksona propozycję napisania muzyki do trylogii "Władca Pierścieni". Pan Kilar jednak odmówił, gdyż był wtedy w trakcie pisania swojej pierwszej mszy ("Missa pro pace"). Wojciech Kilar jest obecnie bez wątpienia największym filarem polskiej muzyki filmowej. Był wielokrotnie nagradzany za swoje dokonania na wielu festiwalach. W 1980 roku otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia za całokształt twórczości. Jego muzyka jest niezwykła. Są to głębokie dzieła symfoniczne, które zapadają w pamięć czasem bardziej niż sam film.

Oto pełna filmografia Wojciecha Kilara...

NR

TYTUŁ FILMU
ROK

01.
02.
03.
04.
05.
06.
07.
08.
09.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31.
32.
33.
34.
35.
36.
37.
38.
39.
40.
41.
42.
43.
44.
45.
46.
47.
48.
49.
50.
51.
52.
53.
54.
55.
56.
57.
58.
59.
60.
61.
62.
63.
64.
65.
66.
67.
68.
69.
70.
71.
72.
73.
74.
75.
76.
77.
78.
79.
80.
81.
82.
83.
84.
85.
86.
87.
88.
89.
90.
91.
92.
93.
94.
95.
96.
97.
98.
99.
100.
101.
102.
103.
104.
105.
106.
107.
108.
109.
110.
111.
112.

"Lunatycy"
"Nikt nie woła"
"Milczące ślady"
"Tarpany"
"Czerwone berety"
"Głos z tamtego świata"
"I ty zostaniesz Indianinem"
"Rodzina Milcarków"
"Spotkanie w bajce"
"Daleka jest droga"
"Kryptonim 'Nektar'"
"Milczenie"
"Echo"
"Giuseppe w Warszawie"
"Obok prawdy"
"Pięciu"
"Późne popołudnie"
"Jutro Meksyk"
"Katastrofa"
"Salto"
"Trzy kroki po ziemi"
"Wyspa złoczyńców"
"Bicz Boży"
"Bumerang"
"Cała naprzód"
"Chudy i inni"
"Ktokolwiek wie..."
"Marysia i Napoleon"
"Powrót na Ziemię"
"Piekło i Niebo"
"Sami swoi"
"Stajnia na Salvatorze"
"Upiór"
"Westerplatte"
"Morderca zostawia ślad"
"Człowiek z M-3"
"Dancing w kwaterze Hitlera"
"Lalka"
"Molo"
"Ostatni po Bogu"
"Samotność we dwoje"
"Tabliczka marzenia"
"Wilcze echa"
"Czerwone i złote"
"Przygody Pana Michała"
"Sąsiedzi"
"Sól ziemi czarnej"
"Struktura kryształu"
"Tylko umarły odpowie"
"Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię"
"Zbyszek"
"Góry o zmierzchu"
"Lokis. Rękopis profesora Wittembacha"
"Martwa fala"
"Pierścień księżnej Anny"
"Przystań"
"Rejs"
"Romantyczni"
"Życie rodzinne"
"Bolesław Śmiały"
"Brylanty pani Zuzy"
"Gwiazda wytrwałości"
"Perła w koronie"
"Hipoteza"
"Iluminacja"
"Szklana kula"
"Hubal"
"Opętanie"
"Wielka miłość Balzaka"
"Drzwi w murze"
"Zazdrość i medycyna"
"Bilans kwartalny"
"Linia"
"Ziemia obiecana"
"Jarosław Dąbrowski"
"Trzecia granica"
"Z nikąd do nikąd"
"Barwy ochronne"
"Ptaki ptakom"
"Smuga cienia"
"Trędowata"
"Rodzina Połanieckich"
"Spirala"
"Paciorki jednego różańca"
"Ród Gąsieniców"
"Constans"
"Kontrakt"
"Przypadek"
"Marynia"
"Na straży swej stać będę"
"Rok spokojnego słońca"
"Kronika wypadków miłosnych"
"Wkrótce nadejdą bracia"
"Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest..."
"Stan posiadania"
"Korczak"
"Napoleon"
"Życie za życie. Maksymilian Kolbe"
"Dotknięcie ręki"
"Dracula"
"Faustyna"
"Legenda Tatr"
"Śmierć jak kromka chleba"
"Cwał"
"Opowieści weekendowe"
"Our God's Brother"
"Pan Tadeusz"
"Tydzień z życia mężczyzny"
"The Ninth Gate"
"Życie jako choroba przenoszona drogą płciową"
"Pianista"
"Zemsta"
1959
1960
1961
1961
1962
1962
1962
1962
1962
1963
1963
1963
1964
1964
1964
1964
1964
1965
1965
1965
1965
1965
1966
1966
1966
1966
1966
1966
1966
1966
1967
1967
1967
1967
1967
1968
1968
1968
1968
1968
1968
1968
1968
1969
1969
1969
1969
1969
1969
1969
1969
1970
1970
1970
1970
1970
1970
1970
1970
1971
1971
1971
1971
1972
1972
1972
1973
1973
1973
1973
1973
1974
1974
1974
1975
1975
1975
1976
1976
1976
1976
1978
1978
1979
1979
1980
1980
1981
1983
1983
1984
1985
1985
1988
1989
1990
1990
1990
1992
1992
1994
1994
1994
1995
1996/1997
1997
1999
1999
1999
2000
2002
2002


Krzysztof Komeda
Jest jeszcze wielu innych kompozytorów, o których nie wspomniałem, jak na przykład: Abel Korzeniowski, Tadeusz Baird, Wojciech Waglewski, Stanisław Syrewicz, Paweł Mykietyn, Janusz Stokłosa, Leszek Orlewicz, Andrzej Głowiński czy Stanisław Radwan i Mateusz Pospieszalski. Ich prace są mniej znane, ale za to stanowią oni spore zaplecze polskiej muzyki filmowej. Jedyne, czego nam w tej chwili potrzeba, to ambitnych wydawców, którzy postawią na wydawanie ścieżek dźwiękowych tych kompozytorów. Inaczej polska muzyka filmowa nie będzie się rozwijała. Ostatecznie wszystko jednak sprowadza się do sytuacji polskiego kina i oczywiście pieniędzy. Optymiści twierdzą, że ta sytuacja jest dobra, ale jest to raczej zwyczajna krótkowzroczność. Bo przecież nie może być tak, że przykładowo muzyka, która została wyróżniona na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych ("Ono" Pawła Mykietyna) nie jest w ogóle dostępna na rynku. Chyba przyjdzie nam jeszcze poczekać aż producenci filmowi w Polsce zrozumieją w końcu, że film to nie tylko obraz, lecz także dźwięk, i na jednym i drugim można w końcu zarobić. Nasi kompozytorzy należą do jednych z najlepszych na świecie - co do tego nie mam wątpliwości. Kiedyś nawet zwykłem mówić o Wojciechu Kilarze jako o polskim Johnie Williamsie. Teraz wiem, że muzyka nie ma narodowości, dlatego polscy kompozytorzy bez przeszkód mogą konkurować z takimi sławami jak Hans Zimmer, James Horner, Danny Elfman czy Alan Silvestri. Ważne jest jednak, aby ich muzyka trafiała do ludzi nie tylko przy okazji oglądania filmu...


  • Przeczytaj artykuł "Jazz w muzyce filmowej, czyli ile z Williamsa ma Komeda" - KLIKNIJ TUTAJ

    e-mail Autor tekstu: Łukasz Waligórski

  • POWRÓT DO WYBORU
    POWRÓT DO "ARTYKUŁÓW"