Recenzje

ZAGUBIONA DZIEWCZYNA: HOLLYWOODZKA OPOWIEŚĆ. Miasto upadłych aniołów

Autor: Karolina Michalska
opublikowano

Młoda, na oko trzynastoletnia Hope (Moxie Owens), leżąc na łóżku ubrana jedynie w skąpą bieliznę, popija wódkę z różowej piersiówki i przed laptopem wyznaje do kamerki, że jest bardzo niegrzeczną dziewczynką marzącą o gwałcie zbiorowym. Szokujące? Z jednej strony wciąż tak, z drugiej już zupełnie nie. Takie sytuacje niestety nie są obecnie ani nowością, ani rzadkością. I chociaż temat podjęty przez Robin Bain, reżyserkę dramatu Zagubiona dziewczyna: Hollywoodzka opowieść, jest dość wtórny, to jednak warto zatrzymać się przy jej filmie – z co najmniej kilku powodów.

Główna bohaterka, Hope, wychowywana przez będącą w ciąży macochę i ojca alkoholika, marzy o tym, by wyrwać się z patologicznego środowiska, w jakim przyszło jej dorastać i zostać modelką glamour, co zostaje jej obiecane przez dawną opiekunkę, a obecną prostytutkę Paige (Cody Renee Cameron) oraz jej koleżankę Destiny (Brooke Haven). Aby osiągnąć swój cel, udaje się do Hollywood, gdzie czeka na nią Paige. Kobieta doskonale wie, jak manipulować młodą dziewczyną, która już od pierwszych chwil bezgranicznie jej ufa i zaczyna zwierzać się ze swoich problemów rodzinnych. Naiwność Hope jest dla mnie zatrważająca dziewczyna, mimo iż wciąż częstowana jest alkoholem, widzi Destiny z klientem, a tuż przed jej oczami w hotelowym pokoju zamontowana zostaje rura do tańca erotycznego (którego pokaz urządza Destiny), wciąż wierzy w to, że jedyne, czym będzie się zajmowała, to pozowanie w eleganckiej bieliźnie. O zgrozo, nawet w momencie, gdy starsze kobiety zakazują jej piercingu nosa, by jak najdłużej została jak najbardziej świeża, młoda i dziewczęca, ta wciąż niczego się nie domyśla.

Ale równolegle z historią Hope rozgrywa się też inna historia – wyrzuconej z pracy za bójkę młodej, bezimiennej prostytutki (Michelle Maylene). Kobieta mieszka w slumsach z kilkuletnią córeczką Angel (Leah Schaefer), nie ma pieniędzy na czynsz, dlatego przyjmuje na noc klientów, bo najwyraźniej albo nie potrafi, albo nie chce znaleźć innego źródła dochodu. Co więcej, po upiciu się małymi buteleczkami alkoholu, o których mówi, że są „lekarstwem mamusi”, zaczyna wić się w erotycznym tańcu i twerkować przed niczego nierozumiejącą dziewczynką, która wie jedynie, że jej mamusię odwiedzają systematycznie znajomi panowie. Należałoby stwierdzić, że kobieta z pewnością nie zasługuje na tytuł matki roku. Z drugiej strony nie można zarzucić jej, że nie kocha swojego dziecka. Marzy, by mała Angel wyrosła na piękną, mądrą i wykształconą kobietę. By została kimś, kto się liczy. I tu znów mam ten sam problem. Czy zachowanie kobiety jest szokujące? Dla jednych z pewnością tak, dla innych nie jest przecież żadną nowością, że prostytutki mają dzieci i że wychowują się one w takich, a nie innych warunkach.

Jeśli ktoś spodziewa się jazdy bez trzymanki i ostrej erotyki, będzie zawiedziony. Zamiast zbliżeń na piersi i pośladki (chociaż i takich tu nie zabraknie) reżyserka pokazuje nam ujęcia smutnych i wyniszczonych ludzkich twarzy. Już od pierwszej sceny spotkania prostytutki z jej klientem reżyserka daje nam do zrozumienia, że czeka nas trudna i smutna przeprawa przez życie bohaterek filmu. We wspomnianej scenie starszy, obskurny mężczyzna po wyznaniu, że kobieta przypomina mu jego wnuczkę (czy już samo to nie jest wystarczająco obleśne?), przed rozpoczęciem stosunku każe jej usiąść, by mógł się na nią napatrzeć. On gładzi jej piękne, młode ciało, a my, widzowie, obserwujemy smutek i obojętność na jej twarzy. Jest ciężko, a to zaledwie początek tego, co nas czeka.

Kiedy prostytutka przyjmuje kolejnych klientów, Paige coraz bardziej urabia Hope i nawiązuje z nią lesbijski romans. Manipulowanie nastolatką nie jest niczym trudnym – wystarczy maraton po klubach nocnych i duże dawki alkoholu. Ale, o dziwo, nie tylko młodziutka Hope jest skrajnie naiwna. Na pracę „modelki” zgadza się również starsza i bardziej doświadczona życiowo bezimienna prostytutka.

Wróćmy jednak do blondwłosej nastolatki. Już po pierwszej sesji zdjęciowej okazuje się, że nie tylko nie podpisano z nią żadnego kontraktu, ale i będzie musiała za nią zapłacić. A że, jak wiadomo, nie ma żadnych pieniędzy, jedyną metodą ich pozyskania i opłacenia sesji jest przyjęcie klienta, któremu oficjalnie ma tylko zrobić masaż. Wszak jak zapewniała ją Paige, one „tego” nie robią. Jak kończy się ów masaż, zapewne dobrze się domyślacie. Tu zaczyna się także przygoda dziewczyny z narkotykami, które mają jej pomóc się wyluzować.

Scena spotkania Hope z klientem jest bardzo wymowna. Reżyserka zestawia jego silne, dojrzałe, męskie ciało z ciałem tak naprawdę jeszcze dziecka. Grymas obrzydzenia rysujący się na jej twarzy pokazuje, że nie jest ani gotowa, ani chętna na taki rozwój wydarzeń. Nie ma jednak odwrotu.

Ale Bain nie przestaje szokować. Zmysłowy taniec prostytutki przed kilkuletnią Angel to jeszcze nic. Bo oto do jej domu przychodzi kolejny klient wraz ze swoją dziewczyną chętną na „trójkącik”. I być może nie było by w tym nic złego, bo każdy sam decyduje o swoim życiu i moralności, gdyby nie to, że za drzwiami pokoju stoi mała Angel, która przypatruje się jak jej mamusia, między innymi, zlizuje kokainę z piersi swojej nowej koleżanki.

Myślę, że przedstawienie fabuły do tego momentu jest wystarczające i nie ma co streszczać czy analizować kolejnych scen, by nie zabierać wam przyjemności oglądania tego filmu. Stop – „przyjemność” jest tu bardzo, ale to bardzo nietrafionym słowem, które z pewnością nie odda tego, co będziecie czuli podczas seansu Zagubionej dziewczyny.

I chociaż na tym chcę poprzestać, nie mogę nie zdradzić wam jeszcze jednego. W filmie nie zabraknie tego, co kolokwialnie nazwać możemy hardcore’em. I nie, nie będzie to podniecająca zmysły erotyka. Poznamy, czym jest poniżenie, zniewolenie i pozbawienie kogoś resztek człowieczeństwa. A zapewniam, że reżyserka nie ma zamiaru sprawiać, by jej film był miły i łatwy w odbiorze. I chociaż Zagubiona dziewczyna ma swoje wady (temat przedstawiony w filmie nie jest żadną nowością w kinematografii), to w przejmujący sposób pokazuje cienie i koszmary Miasta Aniołów, a także niebezpieczeństwa czyhające na tych, którzy ślepo wierzą w amerykański sen.

Ostatnio dodane