Recenzje

ZABAWA, ZABAWA. Alkohol to twój wróg, więc lej go w mordę

Trzeci po „Moich córkach krowach” i „Planie B” udany dramat Kingi Dębskiej w ciągu trzech lat.

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Stereotypowa Polska w pigułce: cepelia w kuchni, schabowy z ziemniakami na stole, a w tle Familiada. Przy obiedzie standardowy zestaw pytań: „Masz już chłopaka?”, „A w kościele już byłaś?”, „Nie? To jeszcze zdążysz”. Tak pierwsza bohaterka, Magda (Maria Dębska), spędza weekendy u rodziców. W tygodniu łączy staż w korporacji ze studiami, a wieczorami imprezuje. Ma perspektywy, jest pełna chęci do życia i bardzo ładna. Niestety nie wie, kiedy przestać pić, co kończy się dla niej pobudką w garażu obcego mężczyzny, który wykorzystał jej stan. Po pierwszym szoku Magda bierze sprawy w swoje ręce: zapisuje się na badanie krwi, robi test na HIV i ciążowy. Ten ostatni okazuje się pozytywny.

Druga bohaterka to Teresa (Dorota Kolak), ceniona lekarka, specjalistka od kardiochirurgii. Odebrała właśnie nagrodę z rąk prezesa Izby Lekarskiej i szereg gratulacji. Pije od lat, więc osiągnęła mistrzostwo w ukrywaniu swojej choroby. Ma swoje schowki na butelki, przygotowane wymówki i sposoby na udawanie, że wszystko jest w porządku. Do czasu, bo kiedy alkohol uniemożliwia jej zdiagnozowanie chorej dziewczynki, wściekła matka wzywa policję.

Reżyserka pozbawia swoje postacie fekalno-wymiotnych ozdobników, skupiając się na psychicznych konsekwencjach alkoholizmu.

Trzecia kobieta, Dorota (Agata Kulesza), jest zdolnym prokuratorem, prywatnie w związku z wpływowym politykiem Jerzym (Marcin Dorociński). Mają immunitet, zdrowe dziecko, piękny dom i gosposię, która o wszystko się troszczy. Sielankę psuje alkoholizm Doroty, która po jednym z bankietów wsiada pijana do samochodu, w drodze do domu zjeżdża z ulicy i ląduje w przejściu podziemnym. Nie ma ofiar, ale stłuczka przyciąga uwagę portali plotkarskich i przełożonych Doroty.

Bohaterki Zabawy, zabawy mijają się, a ich losy toczą się osobnymi torami. I mimo różnych zakończeń każdej historii wszystkie są tylko przypowieściami o walce z alkoholizmem. Wybór tematu nie świadczy tym razem na korzyść twórców. O czym jak o czym, ale o problemach z piciem Polacy zrobili chyba najwięcej filmów na świecie. Stało się wręcz narodową tradycją umieszczać ten wątek, gdzie się da. Na wesoło (Miś), na smutno (Pętla), do tańca (Wesele) i do różańca (Kler), na co dzień (Bogowie) i od święta (Cicha noc) – piją wszyscy i wszędzie. Trudno nie odnieść wrażenia, że ten wątek – choć z życia wzięty – został już nieco wyeksploatowany. Kinga Dębska nie dodaje do niego nic nowego, bo fakt, że kobiety piją ramię w ramię z mężczyznami, jest niezbyt odkrywczy. Zabawa, zabawa to udany polski dramat, który opowiada tę samą historię, co wiele innych filmów przed nim. Po prostu z poruszonego problemu wycięto mężczyzn.

Niemniej Zabawa, zabawa to trzeci po Moich córkach krowach i Planie B udany dramat Kingi Dębskiej w ciągu trzech lat. Trzymanie jednocześnie wysokiego poziomu i tempa pracy to ewenement na naszym filmowym podwórku. Każdy z tych tytułów drąży niewygodne tematy: radzenie sobie ze śmiercią, rozstaniem i uzależnieniem. Choć alkoholizm jest w polskim kinie omawiany do znudzenia, kobieca ręka Dębskiej oszczędza bohaterom i widzom tego wszystkiego, co wcześniej serwował Wojciech Smarzowski w Pod Mocnym Aniołem i Marek Koterski we Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Reżyserka Zabawy, zabawy pozbawia swoje postacie fekalno-wymiotnych ozdobników, skupiając się na psychicznych konsekwencjach picia. Kłamstwa, wymówki i zanikający wstyd – wszystko to w filmie Dębskiej wyrażone jest poruszającym aktorstwem trzech kobiet. Jedyne, co pozostawia niedosyt, to brak konfrontacji. Wspaniale byłoby zobaczyć znakomite artystki – Dorotę Kolak, Agatę Kuleszę i Marię Dębską – we wspólnej scenie dramatycznej. Może będzie okazja w następnym filmie Kingi Dębskiej, na który czekam z niecierpliwością.

Ostatnio dodane