Recenzje

WSZYSTKIE JASNE MIEJSCA. Delikatny film dla wrażliwej młodzieży

Paradoksalnie jednocześnie łatwy i trudny obraz nurtu young adult oraz pierwszy kandydat do najbardziej niedocenionych filmów roku.

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

Jeśli szukacie internetowej wypożyczalni, w której bazie znajdziecie najwięcej propozycji filmów i seriali z tzw. nurtu young adult, sprawdźcie Netfliksa. Mimo ogromnej popularności Euforii (2019-) należącej do HBO, to wspomniany amerykański gigant streamingowy wciąż stanowi największe i najprawdopodobniej najlepsze źródło produkcji o nastolatkach znajdujących się u progu dorosłości, ich problemach i radościach. Tworzenie obrazów YA wiąże się jednak z pewnym ryzykiem. W okolicach maja 2019 roku na Netflix spłynęła fala krytyki związana przede wszystkim z zakończeniem pierwszego sezonu produkcji Briana Yorkeya – Trzynastu powodów (2017–2020). Serial oskarżano o gloryfikację samobójstwa, a amerykańscy naukowcy wykazali, że tuż po premierze Trzynastu powodów nastąpił gwałtowny wzrost liczby samobójstw wśród młodzieży w wieku od 10 do 17 lat. Film Wszystkie jasne miejsca stanowi dowód na to, że Netflix wysłuchuje głosów krytyki i stara się w różnych kwestiach poprawiać.

Obraz Bretta Haleya stanowi adaptację bestsellerowej powieści Jennifer Niven i opowiada o parze nastolatków borykających się z traumą spowodowaną stratą bliskiej osoby oraz chorobą psychiczną. Violet (Elle Fanning) oraz Finch (Justice Smith) znają się z liceum, ale możemy przypuszczać, że poza wspólnym uczęszczaniem na zajęcia nic więcej ich dotychczas nie łączyło. Sytuacja zmieni się, gdy młodzi ludzie spotkają się bardzo wczesnym rankiem na moście, gdzie wcześniej zdarzył się wypadek samochodowy, w którym zginęła siostra Violet. Główna bohaterka Wszystkich jasnych miejsc stoi na barierce mostu z prawdopodobnym zamiarem samobójczego skoku do wody, Theodore Finch z kolei znalazł się tam, ponieważ uprawiał jogging (w jednej z kolejnych scen wyzna, że mimo wczesnej pory lubi biegać). Wspólnie przygotowując szkolny projekt o atrakcjach Indiany, ta dwójka wkrótce zaprzyjaźni się, a nawet nawiąże romans.

Brett Haley w bardzo interesujący sposób porozkładał akcenty swojego opowiadania, ustanawiając Violet i jej żal po śmierci ukochanej siostry w, zdawałoby się, centralnej pozycji oraz czyniąc z tego temat filmu. Problem pierwszej poważnej straty w życiu, radzenia sobie z nią, przystosowania się i powracania do normalności po tragedii stanowią co prawda motyw przewodni Wszystkich jasnych miejsc, ale film nie traktuje jedynie o tym. Trauma Violet staje się początkiem i pośrednią przyczyną jej romansu z Finchem. Łatwo byłoby pokusić się tym samym o banał i skierować historię na dobrze znaną i wydeptaną już ścieżkę filmów o miłości, która stanowi panaceum dla wszystkich problemów świata. Haley ma jednak dużo większe aspiracje. Reżyser postanowił bowiem spojrzeć szerzej i dogłębniej na kłopoty współczesnych nastolatków. Zauważył jednocześnie, jak bardzo dorośli nie potrafią im pomóc. Wbrew pierwszemu wrażeniu okazuje się przecież, że to Finch jest najważniejszym bohaterem obrazu. Theodore, będący dla Violet kimś w rodzaju terapeuty, walczy z własnymi problemami, które zostały wcześniej w filmie jedynie zaakcentowane.

Brett Haley wraz z autorkami scenariusza Jennifer Niven (również autorka książki) i Liz Hannah stworzyli film paradoksalnie łatwy i trudny zarazem oraz niosący nadzieję, której tak brakuje w innych tego typu produkcjach. Poza dobrą reżyserią i spójnym skryptem Wszystkie jasne miejsca urzekają widza świetnie skomponowaną muzyką, która jest w głównej mierze delikatna i stonowana, aby nie odwracała uwagi od tematu, ale jednocześnie podkreślała emocje bohaterów. Na uwagę zasługują także niezwykłe, pastelowe, jasne zdjęcia przemieniające Indianę w najpiękniejsze miejsce na świecie. Nie sposób nie wspomnieć również o wspaniałym aktorstwie Elle Fanning i przede wszystkim Justice’a Smitha. Jego Finch to postać tak sympatyczna i magnetyczna, że trudno oderwać od niego wzrok. Gdy para nawiązuje romans, a na twarzy Fanning wreszcie maluje się uśmiech, trudno nie być szczęśliwym wraz z nią. Chemia pomiędzy aktorami wywołuje szczerą radość odbiorców.

Wszystkie jasne miejsca to kino nurtu young adult, którego potrzebują zarówno dorośli, jak i nastolatki.

W wielu zagranicznych recenzjach Wszystkich jasnych miejsc spotkałem się z zarzutem jakoby film podchodził do omawianego przez siebie tematu beznamiętnie i w sposób nieangażujący widza. To interesujące, zwłaszcza po fali krytyki, jaka spłynęła na Netfliksa za z kolei zbyt sensacyjne i nonszalanckie podejście do tej kwestii przy okazji Trzynastu powodów. Wyjątkowa elegancja i subtelność, której brakuje wielu produkcjom young adult opowiadającym o problemach młodych ludzi i której przede wszystkim brakowało Trzynastu powodom, to największa zaleta Wszystkich jasnych miejsc. Haley dotyka kwestii niewysłowionego żalu, gniewu, lęku, depresji, nerwicy, dwubiegunówki, zaburzeń odżywiania i innych niezdiagnozowanych problemów psychicznych u nastolatków w sposób spokojny, ale odświeżający. Delikatność Bretta Haleya stanowi w moich oczach o wyjątkowości filmu. Nie zawsze bowiem należy stosować się do metod, których celem jest wstrząsanie widzem za wszelką cenę. Wszystkie jasne miejsca to obraz łatwy w przyswojeniu, który pozostawia odbiorcę z głową pełną trudnych pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Tego typu kina nurtu young adult potrzeba zarówno nastolatkom, jak i dorosłym. Dzieło Haleya już od premiery stanowi w moim mniemaniu jeden z najbardziej niedocenionych filmów roku. Zanim zatem przepadnie w przepastnej bibliotece Netfliksa, warto się z nim zapoznać, niezależnie od wieku.

Ostatnio dodane