VHS

ULTRAKRÓTKIE. Nawet cieć może zostać gwiazdą telewizji

Po dziś dzień wiele osób odczuwa do "Ultrakrótkich" niesłabnący sentyment, bo pomimo swoich mankamentów, gwarantowały solidną dawkę niedorzecznego i niezapomnianego humoru.

Autor: Dawid Konieczka
opublikowano

Choć dzisiaj już nieco zapomniany, w latach osiemdziesiątych „Weird Al” Yankovic był jedną z ciekawszych postaci amerykańskiej sceny komediowej. W owej dekadzie wydał aż pięć albumów studyjnych, które w sumie zyskały cztery statusy złotej płyty i dwa platynowej. Yankovic tworzył utwory głównie komediowe, a szczególną sympatią cieszyły się jego parodie znanych teledysków. Na fali sukcesów muzyk, wraz ze swoim agentem Jayem Leveyem, wpadł na pomysł zrealizowania filmu pełnometrażowego wykorzystującego podobną formułę do jego parodystycznych wideoklipów. Tak powstały Ultrakrótkie (1989), które, chociaż nie spotkały się z ciepłym przyjęciem krytyków, szybko zjednały sobie sympatię wielu widzów.

Bardzo szybko można zorientować się, że punktem wyjścia do zrealizowania Ultrakrótkich była satyryczna działalność Yankovica w postaci co najwyżej kilkuminutowych, komediowych klipów. Fabuła jest tu bowiem bardzo wątła i gdyby wyciąć z filmu wszystkie niezwiązane z głównym wątkiem skecze, całość trwałaby pewnie maksymalnie trzy kwadranse. UHF to historia George’a Newmana (Yankovic), niezbyt odpowiedzialnego marzyciela, który pewnego dnia otrzymuje w prezencie od wuja hazardzisty prawa do podrzędnej stacji telewizyjnej nadającej na tytułowych falach ultrakrótkich.

Pozbawiony jakichkolwiek innych alternatyw zawodowych, George przyjmuje ofertę i zaczyna oddawać się tworzeniu w pełni autorskich, cechujących się zarówno niskim budżetem, jak i jakością programów TV. I kiedy wydaje się, że kanał 62 okaże się kolejną porażką bohatera, zupełnie niespodziewanie wielką gwiazdą stacji staje się zatrudniony niejako ad hoc woźny, Stanley Spadowski (Michael Richards). Biznes nareszcie zaczyna przynosić zyski, co jednak nie podoba się R.J. Fletcherowi (Kevin McCarthy), szefowi lokalnego rywala „sześćdziesiątki dwójki”, wielkiej stacji ogólnokrajowej.

UHF Weird Al Yankovic i Michael Richards

Fabuła Ultrakrótkich jest w zasadzie pretekstem do zaprezentowania kolejnych gagów stworzonych przez Yankovica i wspomnianego już Leveya, który pełni tu funkcję reżysera. Ta nadrzędna funkcja opowieści o perypetiach George’a i spółki jest tak widoczna, że akcja chwilami praktycznie nie istnieje, ustępując miejsca serii zabawnych wstawek. „Dziwny Al” i jego agent chcieli stworzyć absurdalną parodię filmową na wzór Czy leci z nami pilot? (1980) i nie trzeba bardzo się wysilać, by to dostrzec. Stężenie niedorzeczności pojawiające się w Ultrakrótkich pozostaje bardzo duże, ale brakuje tu spójnej fabuły, która by je ze sobą łączyła.

Kluczem do sukcesu filmów spod znaku tria Zucker–Abrahams–Zucker była właśnie opowieść — w teorii niby poważna, podobnie jak jej bohaterowie, ale zrealizowana z potężnym ładunkiem nonsensu. Ten brak w UHF doskwiera najbardziej: brak sensownej historii w bezsensownej formie, a tej pierwszej w filmie Leveya są jedynie śladowe ilości. Te ślady zdradza zwłaszcza motyw walki wyrzutków z zadufanymi w sobie bogaczami, a także rywalizacji małej, niezależnej stacji TV z medialnym potentatem bezlitośnie niszczącym każdą konkurencję. Na tych ciekawych skądinąd pomysłach można było skonstruować wspaniałą komedię pomyłek, która jednocześnie nie cierpiałaby na takie braki ciągłości.

Całą obsadę przyćmiewa jednak Michael Richards w roli Stanleya Spadowskiego, woźnego, który nieoczekiwanie zostaje ekranowym celebrytą, ulubieńcem widzów.

Ultrakrótkie zapadają więc w pamięć nie dzięki warstwie fabularnej, a humorystycznej właśnie. Jedne gagi Yankovica są lepsze, inne gorsze, ale te, które mu się udały, zdradzają jego ogromne możliwości satyryczne i po prostu twórcze — fenomenalnie wypadają choćby fikcyjne zwiastuny nieistniejących filmów. Sam Al również wydaje się niezwykle swobodnie czuć w roli idealisty nieudacznika, nie do końca zdającego sobie sprawę z otaczających go absurdów.

UHF Michael Richards

Całą obsadę przyćmiewa jednak Michael Richards w roli Stanleya Spadowskiego, woźnego, który nieoczekiwanie zostaje ekranowym celebrytą, ulubieńcem widzów. Jeśli oglądaliście kiedyś Jaja w tropikach (2008) Bena Stillera, pamiętacie zapewne radę jednego z bohaterów dotyczącą grania niepełnosprawnych umysłowo w filmach: „Never go full retard”. Można powiedzieć, że Richards jako Stanley goes full retard. Poczciwy sprzątacz ewidentnie nie należy do najbystrzejszych, lecz swoją bezpretensjonalnością, lojalnością i nieokrzesaniem momentalnie kradnie serce. Richards to tutaj wulkan energii, w każdej scenie gra całym sobą, korzysta ze wszystkiego, co aktor może mieć w zanadrzu. Fakt, jedni mogą powiedzieć, że to czysta aktorska szarża, przerysowana do granic przyzwoitości. Ale Ultrakrótkie są takie w całości, a ekranowych popisów przesady w wykonaniu Amerykanina, będących źródłem znacznej części komizmu w filmie, nie da się zapomnieć.

Ultrakrótkie nie cieszyły się sympatią krytyków, którzy szybko ogłosili go mało śmiesznym i pozbawionym konkretnego pomysłu na siebie. W dodatku film nie zarobił wiele w box offisie, toteż nie zagrzał miejsca na ekranach kin na zbyt długo, a nakład kaset VHS szybko się wyczerpał. UHF zyskało jednak oddanych fanów, którzy, często pozbawieni dostępu do swojego ulubionego filmu na jakimkolwiek nośniku, za wszelką cenę próbowali zaopatrzyć się we własną kopię, a te nierzadko kosztowały nawet kilkaset dolarów. Nie minęło wiele czasu, zanim produkcja Leveya i Yankovica zyskała status kultowej, a kiedy w 2002 roku MGM wypuściło na rynek wydanie DVD, błyskawicznie stało się bestsellerem. Po dziś dzień wiele osób odczuwa do Ultrakrótkich niesłabnący sentyment, bo pomimo swoich mankamentów gwarantowały solidną dawkę niedorzecznego i niezapomnianego humoru.

Ostatnio dodane