search
REKLAMA
Recenzje

PRAY AWAY. Wymodlić heteroseksualność

Twórczyni dedykuje swój film „osobom skrzywdzonym przez terapię konwersyjną, a zwłaszcza tym, którzy jej nie przetrwali”.

Paulina Zdebik

26 sierpnia 2021

REKLAMA

W swoim pełnometrażowym debiucie dokumentalnym Pray Away (dostępnym na Netflixie) amerykańska reżyserka Kristine Stolakis porusza temat terapii konwersyjnej, czyli pseudonaukowej praktyki religijnej mającej na celu zmianę orientacji seksualnej osób nieheteronormatywnych na heteroseksualną. Prezentuje o tyle ciekawą perspektywę, że opowiadają o niej nie tylko byli uczestnicy, ale również niegdyś liderzy popierających ją organizacji, którzy zdali sobie sprawę z jej szkodliwości i odsunęli się od tego, co kiedyś głosili. Twórczyni dedykuje swój film „osobom skrzywdzonym przez terapię konwersyjną, a zwłaszcza tym, którzy jej nie przetrwali”.

Terapia konwersyjna zebrała i niestety nadal zbiera potężne żniwo. Według raportu Instytutu Williamsa w UCLA School of Law z 2019 roku w samych Stanach Zjednoczonych od lat 70. ubiegłego wieku zostało jej poddanych 700 tysięcy osób LGBTQ+. W szczytowym momencie swojej działalności grupa Exodus International, czyli jedna z czołowych organizacji, która zrzeszała (w czasie przeszłym, bo została rozwiązana w 2013 roku) ludzi wierzących w możliwość „wymodlenia” sobie heteroseksualności, miała łącznie ponad 400 lokalnych oddziałów w 19 różnych państwach. Zgodnie z danymi wynikającymi z przeprowadzonego przez amerykańskie The Trevor Project badania na temat stanu zdrowia psychicznego wśród queerowej młodzieży ci, którzy przeszli przez terapię konwersyjną, dwukrotnie częściej podejmowali próby samobójcze w ciągu ostatniego roku niż ci, którzy nie musieli jej doświadczać. Nic więc dziwnego, że lista medycznych organizacji potępiających tego typu praktyki jest bardzo długa. 

Statystyki są zatrważające i warto je przywoływać dla uświadamiania skali zjawiska, lecz należy podkreślić, że Pray Away nie opowiada w najmniejszym stopniu o liczbach, a o ludziach – i w tym właśnie tkwi siła jego wyrazu. Bohaterów dokumentu jest sześciu. Yvette Cantu Schneider, Michael Bussee, John Paulk, Julie Rodgers, Randy Thomas – wszyscy, niegdyś poddani terapii konwersyjnej, byli czołowymi przedstawicielami Exodus International, by następnie wcześniej bądź później zmienić swoje poglądy o 180 stopni i zacząć działać na rzecz organizacji walczących o prawa społeczności LGBTQ+. Zostają oni w filmie skontrastowani z Jeffreyem McCallem, który w przeszłości żył jako transpłciowa kobieta, jednak, jak twierdzi, udało mu się „nawrócić” na cispłciowość oraz heteroseksualność. Sytuacja na ekranie wygląda więc w następujący sposób: pięciu na jednego. Jeśli miałabym powiedzieć, co w Pray Away mogło zostać zrobione lepiej, to właśnie w tym miejscu dostrzegam potencjalne pole do dyskusji – rozłożenie poszczególnych stron konfliktu nie jest równomierne. Natomiast trzeba zaznaczyć, że Stolakis bezskutecznie próbowała zaprosić do swojego filmu innych rozpoznawalnych liderów organizacji popierających terapię konwersyjną. Ani Anne Paulk z Restored Hope Network, ani Ricky Chellette z Living Hope nie zgodzili się na rozmowę. Co więcej, dochodzą tu też aspekty moralne; warto zadać sobie pytanie, czy osobom o tak skrajnych i szkodliwych poglądach należy dawać możliwość propagowania swoich idei na szeroką skalę.

Reżyserka każdemu ze swoich bohaterów poświęca odpowiednią ilość czasu i uwagi, daje im przestrzeń do nieskrępowanej wypowiedzi; nie ocenia, nie potępia, nie moralizuje – choć mogłaby, biorąc pod uwagę fakt, że temat, który porusza, ma dla niej osobisty wymiar. Jak wielokrotnie wspominała w wywiadach, jej wujek w swoim dzieciństwie ujawnił się jako osoba transpłciowa. Doświadczył szyderstw i prześladowań za to, kim się czuł, został również poddany terapii konwersyjnej. Do końca życia zmagał się z wieloma problemami na tle psychicznym: depresją, zaburzeniami lękowymi, zachowaniami obsesyjnymi i kompulsywnymi, uzależnieniami oraz myślami samobójczymi. Było to dla reżyserki szczególnie bolesne ze względu na to, że opiekował się nią często, gdy była mała i, jak wspomina, przez wiele lat uważała go za swojego „ulubionego człowieka na całym świecie”. Gdy niespodziewanie zmarł na sześć tygodni przed tym, jak miała rozpocząć naukę w szkole filmowej, podjęła decyzję, że w swoim pierwszym filmie fabularnym skonfrontuje się z tematem terapii konwersyjnej. Nie można powiedzieć, żeby to była zła decyzja, ponieważ mimo trudnego tematu Stolakis podołała wyznaczonemu sobie zadaniu. 

Pray Away stanowi dokument niezwykle emocjonalny i myślę, że nawet mniej wrażliwi widzowie będą w stanie to przyznać. Jedną z mocniejszych scen jest ta, kiedy Julie Rodgers czyta narzeczonej napisany przez siebie tekst o tym, jak z nienawiści do tego, kim jest, samookaleczała się, przypalając swoje ciało żarzącymi się papierosami. Przerażające jest to, że terapia – czyli z nazewnictwa coś, co powinno pomagać – była tym, co odebrało jej miłość i szacunek do samej siebie. A jak uświadamia film Stolakis, to zaledwie kropla w całym nawet nie morzu, a oceanie cierpienia ludzi, którzy nieustannie zmuszani są do tego, by toczyć walkę z samymi sobą. I o tym trzeba głośno mówić, szczególnie tu i szczególnie teraz. 

Paulina Zdebik

Paulina Zdebik

Z urodzenia gdańszczanka, z miejsca zamieszkania - katowiczanka, paryżanka, a aktualnie warszawianka. Studentka Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego. Na planach zdjęciowych najlepiej odnajduje się w pionie reżyserskim bądź kostiumowym. Oprócz tworzenia filmów, bardzo lubi też o nich pisać. Wielka fanka Mechanicznej pomarańczy, Xaviera Dolana, Yorgosa Lanthimosa, francuskiej Nowej Fali oraz... horrorów. Kontakt: paulinazdebik@wp.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA