Recenzje

POTRÓJNA GRANICA. Spokojnie, to tylko duże aspiracje

"Potrójna granica" to film sensacyjny w starym, dobrym stylu macho, którego aspiracje do bycia czymś więcej niszczy jego scenariusz

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

W 1969 roku System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych oficjalnie zadecydował o zaprzestaniu produkcji banknotów o bardzo wysokich nominałach: 500, 1000, 5000 i 10000 dolarów. Jednym z powodów tej decyzji była chęć zmniejszenia atrakcyjności amerykańskiej waluty dla przestępców. Zdecydowanie trudniej jest bowiem ukraść, przenieść i ukryć np. dziesięć milionów dolarów w stu tysiącach studolarowych banknotach niż tysiąc banknotów o nominale 10000. Wiele filmów wmawiało jednak widzom, że walizka wypełniona pieniędzmi pozwoli złodziejowi i jego rodzinie żyć w luksusie aż do końca świata. Tymczasem kradzież sporej sumki wiąże się z ciężką pracą, wymagającą solidnego planu działania, niezłego zaplecza sprzętowego i kilku zaufanych ludzi. Pod tym względem realizm Potrójnej granicy J.C. Chandora zasługuje na uwagę.

Kradzież pieniędzy to w Potrójnej granicy punkt wyjścia do historii o moralności.

Kradzież 250 milionów dolarów (miało być „tylko” 75 milionów) to jednak dla reżysera nowego filmu od Netfliksa właściwie punkt wyjścia do opowiedzenia historii o moralności, a także pewnego rodzaju analizy osobowości. Brzmi całkiem zachęcająco, gdyby nie fakt, że twórcy Potrójnej granicy często powtarzają zgrane schematy kina akcji. Jednym z nich jest początkowy proces montowania ekipy, która wkrótce obrabuje twierdzę południowoamerykańskiego barona narkotykowego, co ma stanowić ich ostatnie zadanie. Pewnym powiewem świeżości dla ogranego motywu werbowania drużyny jest podtekstowa krytyka rządu amerykańskiego, który nie zapewnia weteranom wojennym godnego życia po służbie wojskowej dla ojczyzny. W związku z tym byli komandosi (Ben Affleck, Charlie Hunnam, Pedro Pascal, Garrett Hedlund) pod przewodnictwem Pope’a (Oscar Isaac) pragną polepszyć swój byt poprzez kradzież pieniędzy.

Jak widać powyżej, obsada filmu Chandora prezentuje się na papierze znakomicie. Należy także przyznać, że większość z aktorów spisała się na ekranie bardzo dobrze. Ciekawym doświadczeniem jest dla widza pewnego rodzaju dyskomfort, który odczuwa w związku z faktem, że przecież kibicuje złodziejom. Jeśli początkowe motywy ich działania wydają się słuszne, to niektóre ich późniejsze wybory i zachowania zdecydowanie nie zasługują na naszą aprobatę.

Po udanej akcji rabunkowej piątka głównych bohaterów musi już tylko wrócić do kraju i cieszyć się bogactwem. Łatwo powiedzieć, lecz trudniej zrobić, ponieważ torby i walizki z pieniędzmi okazują się zbyt ciężkie, aby przewieźć je wszystkie helikopterem. Perfekcyjny plan bierze w łeb po rozbiciu wspomnianego środka transportu. Kasę szybko wywąchują tubylcy. Żeby ratować skórę, ekipa byłych wojskowych musi pójść na kompromisy. Przeżycie kosztuje. Akcyjniak przeradza się w egzystencjalny, survivalowy thriller, w opowieść o chciwości i uzależnieniu od działań na polu walki. To zdecydowanie najlepsza część filmu, która mogłaby uczynić z Potrójnej granicy dzieło wyjątkowe. Niestety nie pozwala na to dziurawy scenariusz, którego braków nie udało się do końca zatuszować solidnym aktorstwem i efektownymi zdjęciami.

Problem scenariusza filmu Chandora polega najprawdopodobniej na tym, że zbyt długo leżał on w szufladzie Marka Boala. Powstaniem Potrójnej granicy miała bowiem zająć się pierwotnie Kathryn Bigelow, z którą Boal współpracował m.in. przy The Hurt Locker (2008) i Wrogu numer jeden (2012). Po zakupie praw do filmu od Paramount Pictures Netflix zatrudnił do jego realizacji Chandora, który pomógł Boalowi przy dokończeniu scenariusza i dopasował go do swojej wizji. Wszystkie te zabiegi spowodowały zapewne, że Potrójna granica straciła na jakości.

Potrójna granica to film sensacyjny w starym, dobrym stylu macho z aspiracjami do bycia czymś więcej. Tego czegoś zabrakło jednak w scenariuszu, który stanowi największy problem obrazu. Mimo całego szacunku dla Chandora, to jego najsłabszy film i wydaje się, że jeśli za jego realizację zabrałaby się Bigelow, otrzymalibyśmy trzymający w napięciu od samego początku do końca psychologiczny thriller, który szybko zostałby obsypany najważniejszymi nagrodami.

Ostatnio dodane