W stronę zachodzącego słońca

POSZUKIWACZE

Charakterystyczny dla gatunku motyw poszukiwania rozegrany w spalonej w słońcu Monument Valley. John Wayne jako zgorzkniały antybohater tworzy jedną ze swoich najlepszych ról.

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

John Ford nie marnował czasu ani taśmy filmowej – każde ujęcie jest w filmie ważne, każdy gest i słowo wypowiedziane przez aktorów jest istotne dla zrozumienia bohaterów i historii, w którą się uwikłali. Reżyser korzysta przy tym nie tylko z dostępnych plenerów, ale także z przestrzeni poza kadrem, by wzmocnić wymowę dzieła. Jest to szczególnie widoczne w ostatnim ujęciu – kamera z wnętrza domu filmuje Wayne’a, który zatrzymuje się na progu, po czym zawraca w stronę otwartej, oświetlonej słońcem przestrzeni. Mało który western ma tak sugestywne, a jednocześnie wieloznaczne zakończenie. Sporo jest także innych bardzo wymownych sekwencji, np. gdy Ethan z nieopanowaną wściekłością strzela do bizonów albo gdy bezcześci indiański grób, strzelając w oczy umarlakowi. Świadczą one dogłębnie o tym, jak bardzo ten bohater zżerany jest przez nienawiść, która osłabia jego czujność i nadwyręża umysł.

W przeciwieństwie do Dyliżansu podróż w Poszukiwaczach kształtuje tylko niektóre ludzkie charaktery. Ethan Edwards pozostaje wciąż tym samym zgorzkniałym i samotnym człowiekiem, co na początku. Po przegranej wojnie z Jankesami spragniony jest zwycięstw, ale odwet na Komanczach nie przynosi mu satysfakcji. Zdobył skalp wodza Blizny, ale jego żądza krwi nie została zaspokojona. Tak więc nadal pozostaje poszukiwaczem. Jednak jego towarzysz Martin Pawley ulega przemianie – czuje się spełniony i gotowy, by rozpocząć nowe życie. Wcześniej traktował swoją dziewczynę z dystansem, bronił się przed założeniem rodziny, bo zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie czyhają na kobiety i dzieci podczas nieobecności mężczyzn. Przez pięć lat podróży dojrzewa, zaczyna dostrzegać znaczenie rodziny w życiu człowieka.

Poszukiwacze to w zgodnej opinii wielbicieli westernów najlepszy film Johna Forda.

Obok świetnych ról męskich (John Wayne, Jeffrey Hunter, Ward Bond) jest jeszcze znakomita Vera Miles. Rola niecierpliwej, nieco histerycznej Laurie to zresztą jedna z najlepszych ról tej aktorki znanej z występów u Forda i Hitchcocka. Fragmenty, gdy czyta list od ukochanego, nasycone są humorem i ironią, rozładowują nieco napięcie, osłabiają czujność widza, ale pokazują również, że podróż jest uciążliwa nie tylko dla poszukiwaczy, lecz także dla tych, którzy na nich czekają w czterech ścianach domu. Atrakcją jest też występ Natalie Wood w roli 15-letniej Debbie – jej pierwsze pojawienie się na ekranie, gdy prezentuje skalpy zabitych Amerykanów, to kluczowy fragment filmu, a złowieszcza muzyka Maxa Steinera podkreśla, jakim szokiem dla bohaterów jest ten moment. Kobiety tylko pozornie znajdują się na drugim planie, bo to wokół nich toczy się akcja i bez nich Dziki Zachód z pewnością nie byłby taki dziki i agresywny.

Poszukiwacze to w zgodnej opinii wielbicieli westernów najlepszy film Johna Forda. Reżyser, korzystając z symboli gatunku, doskonale zrewidował amerykańską przeszłość, prezentując bohaterów niespokojnych, zirytowanych bezcelowym błądzeniem po nieprzyjaznych terytoriach. Nie ma w tym filmie wiele akcji, gdyż większość scen dynamicznych rozgrywa się poza kadrem. Ford doszedł do wniosku, że film wywoła większe wrażenie, gdy niektóre sytuacje pozostawi się w sferze domysłów. I miał rację – liczne niedomówienia dodają filmowi napięcia, sprawiają, że niektóre czyny bohaterów zaskakują. Można analizować charaktery postaci, lecz nigdy tak naprawdę nie pozna się, co nimi kieruje, co wpływa na ich charakter i co sprawia, że zachowują się inaczej, niż zachowałby się każdy cywilizowany człowiek. Świetny western, który nie pozostawi nikogo obojętnym – dosłownie od pierwszego do ostatniego ujęcia ten film jest solidnie zaplanowany, daje do myślenia, prowokuje do dyskusji i analiz, zachwyca stroną wizualną i aktorstwem.

Ostatnio dodane