Recenzje

ÓSMA MILA

Film ten to coś więcej niż tylko debiut Eminema i warto, aby nie tylko jego fani go obejrzeli.

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

Autorem tekstu jest Damian Paluch.

Eminem jako raper nie ma sobie równego, prawdopodobnie dlatego, że jest inny niż tradycyjni wychowankowie getta – czytaj: biały. Jego ścieżka do kariery była kręta, ale w końcu doprowadziła go na sam szczyt. Film opowiada podobną historię, ale bez tak spektakularnego happy endu.

8. mila

Akcja toczy się w Detroit. Jimmy Smith Jr (Eminem), zwany przez znajomych Rabbitem, posiada talent, o którym inni mogą tylko marzyć. Jest świetnym raperem, bojącym się jednak otworzyć i zrobić zdecydowany krok w życiu. Odrzuca pomoc przyjaciół, mylnie traktując to jako nachalne ingerowanie w jego życie. Życie nie do pozazdroszczenia. Rabbit z niewiadomych przyczyn rzuca dziewczynę i wprowadza się z powrotem do matki (Kim Basinger) żyjącej w przyczepie z konkubentem w wieku syna i małą córeczką Lilly. Kłopoty finansowe doskwierają i kładą się cieniem na szansie dojścia do czegokolwiek. Jeśli Rabbit chce coś zmienić w swoim życiu, robić coś więcej niż praca w fabryce samochodów, musi wreszcie pokazać na co go stać…

8. mila

Choć Ósma mila nie jest biografią Eminema, to pamiętając jego piosenki, w których bardzo otwarcie mówi o sobie, swoich uczuciach czy dzieciństwie, tak można ten film odebrać. Scenariusz autorstwa Scotta Silvera pokazuje nam amerykańskie życie z zupełnie innej strony. Samo to, że autor scenariusza wybrał taką drogę nie jest niczym oryginalnym, jednak trudno wymienić filmy komercyjne, które kładą nacisk na ukazanie, w całkowicie niemal czarnej społeczności żyjącej na bardzo niskim szczeblu, młodych ludzi spędzających czas w klubach jakże różnych od tradycyjnych dyskotek. Klubach, w których młodzi artyści mogą wyżyć się, podchodząc do pojedynków, które polegają na sprawnym rapowaniu wyzwisk pod adresem przeciwnika. Nie da się tego w żaden sposób porównać do mimo wszystko tandetnego karaoke. Klimat tego oddaje roboczy tytuł filmu: Fight Music. Końcowa “walka” Eminema z mistrzem z Free World to klasa sama dla siebie.

Film odróżnia się od innych produkcji, w których grają gwiazdy hip hopu tym, że jest dramatem, a nie żadną luzacką komedyjką o nałogowych palaczach zielska. Nikt tu nikomu nie sprzedaje bajek, jaka to cudowna jest jazda na trawie i jak wyrywa się dzięki temu panienki. Widzom zaserwowano ciężki, przygnębiający obraz rzeczywistości. Do tego zakończenie, który dalekie jest na przykład od tego, jakie widzieliśmy w naiwnym Crossroads z Britney Spears.

8. mila

Eminem sprawdził się jako aktor. Curtis Hanson (reżyser) wielokrotnie podkreślał jego zaangażowanie i podporządkowanie się woli reżysera. Dzięki temu na ekranie możemy zobaczyć wiarygodną kreację prawdziwego zbuntowanego chłopaka, któremu wydaje się, że nie rozumieją go otaczający ludzie. Jednak statuetki za rolę raczej nie otrzyma, a ja wolę słuchać jego piosenek, niż oglądać go w filmach. Od gry aktorskiej są profesjonalni aktorzy i odwrotnie, wolę oglądać aktorów, niż słuchać, jak śpiewają (Nicole Kidman powinna dać sobie spokój z mikrofonem). Sukces, jaki odniosła Ósma Mila oczywiście jest zasługą Eminema, a panowie z wielkich wytwórni przekonali się, że warto było zainwestować i nie zawahają się zrobić tego po raz kolejny.

Poza tym, ponownie Kim Basinger może poszczycić się jakąś zauważalną rolą, ponieważ od czasów Tajemnic Los Angeles z 1997 (również w reżyserii Curtisa Hansona) wydawało się, że na stałe przeszła na emeryturę. Miło mi było ponownie zobaczyć Brittany Murphy, która zapadła mi w pamięci po obejrzeniu Don’t Say a Word. W Ósmej Mili zagrała Alex, drugą dziewczynę Jimmiego, chcącą wyjść z zapadłej dziury, wyjechać do Nowego Jorku i podjąć pracę modelki.

Film ten to coś więcej niż tylko debiut Eminema i warto, aby nie tylko jego fani go obejrzeli.

Tekst z archiwum film.org.pl.

8. mila

Ostatnio dodane