Recenzje

LEGENDA O ŚWIĘTYM PIJAKU. Rutger Hauer w produkcji francusko-włoskiej

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

Opisy wydarzeń w filmie nie oddadzą głębi, jaka kryje się w tej historii. Andrzej Kartak to wieloznaczna postać, na jego obecną sytuację życiową miały wpływ dramatyczne wydarzenia z przeszłości. Z krótkich retrospekcji widz może stworzyć obraz, dzięki któremu rys psychologiczny bohatera staje się pełniejszy, a opowieść nabiera większego sensu. Chociaż tytuł i konwencja magicznego realizmu sugerują, że mamy tu do czynienia z kimś wyjątkowym, to Kartak okazuje się zaskakująco zwyczajny. Próbuje być uczciwy i dobry, jak przystało na cywilizowanego człowieka, ale ciągle ulega pokusom, przez co nie jest w stanie osiągnąć zamierzonego celu. Wielokrotnie doświadcza łaski i jest świadkiem cudów, ale przytłaczająca rutyna i dramatyczne wspomnienia zmuszają go do sięgnięcia po kieliszek.

Rolą świętego pijaka zainteresowani byli Marcello Mastroianni i Robert De Niro – w ich interpretacji tytułowa postać mogłaby być bardziej ekspresyjna. Ale jeśli ktoś ma wątpliwości co do obsadzenia Rutgera Hauera, to z pewnością rozwieje je jedna z ostatnich scen. Chodzi o fragment, w którym Andrzej próbuje dać dwieście franków dziewczynce imieniem Teresa. Jest to moment o sile porównywalnej z siłą słynnego monologu Hauera z Łowcy androidów. Bez holenderskiego gwiazdora film Olmiego nie działałby tak, jak powinien. Niestety ten obraz zamiast zapoczątkować nowy, dojrzalszy etap w karierze aktora, stał się zapowiedzią jego staczania się w stronę kina, które lepiej się ogląda po trzech piwach.

Anthony Quayle "Legenda o świętym pijaku"

Niezwykły to film, bo niby nic szczególnego się nie dzieje, a jednak trudno przejść obok tych wydarzeń obojętnie. Oferuje on widzom ciekawą, chociaż powolną, podróż pozwalającą użyć wyobraźni i rozumu. Przy scenariuszu pomagał Tullio Kezich, znany krytyk filmowy i biograf Federica Felliniego. Realizacja jest na wysokim poziomie, od pierwszych minut zachwyca klimat współtworzony przez Dantego Spinottiego, ulubionego operatora Michaela Manna. Aktorstwo wzbudza emocje i na wyróżnienie zasługuje nie tylko Rutger Hauer, ale też m.in. stary wyga Anthony Quayle (Działa Navarony) – mimo niedużej roli. Historia jest uporządkowana, na co miał wpływ syn reżysera, Fabio Olmi, pełniący funkcję montażysty i asystenta operatora. Zaskakujący (i trudno określić, czy słuszny) jest dobór muzyki – wykorzystano utwory Igora Strawińskiego i wierzę, że to nie było zrządzenie losu, tylko przemyślana decyzja. A jednak mam wrażenie, że film mógłby istnieć z inną muzyką i wciąż byłby tak samo dobry.

Film zdobył cztery włoskie Oscary, czyli nagrody David di Donatello, w kategoriach: najlepszy film, zdjęcia, montaż, a także reżyseria; tym samym Olmi pokonał Giuseppe Tornatorego, nominowanego za Cinema Paradiso. Ermanno Olmi jest zaliczany do czołowych katolickich reżyserów, a Legenda o świętym pijaku do najwybitniejszych filmów religijnych. Autor umieszcza bohatera w świecie, w którym cały czas wyczuwa się obecność Boga. Człowiek stara się żyć zgodnie z postawą Świętego Franciszka z Asyżu, akceptując swój los z pokorą i ze skromnością. Film nie zdobył wielkiej popularności poza granicami Włoch i również teraz, po śmierci Rutgera Hauera tylko nieliczni krytycy i widzowie wymieniają go wśród najlepszych filmów w karierze aktora. Tempo jest powolne, a tematyka świętości jest już przestarzała, co nie zachęca współczesnych widzów do oglądania, tym bardziej że w samych latach 80. Hauer zagrał w ośmiu innych dobrych filmach, które całkiem nieźle się trzymają mimo upływu czasu.

Ostatnio dodane