W stronę zachodzącego słońca

GWIAZDA SZCZĘŚCIA BILLY KIDA

"Gwiazda szczęścia Billy Kida" zebrała w Ameryce bardzo chłodne recenzje i okazała się, niestety, finansowym niewypałem. Szkoda, bo debiut Penna zasługiwał z pewnością na więcej – zwłaszcza ze względu na świetną kreację Newmana, który stworzył na ekranie nową, znacznie tragiczniejszą wersję Deanowskiego buntownika bez powodu.

Autor: Janek Brzozowski
opublikowano

Buntownik bez powodu

Arthur Penn zapisał się w historii kina amerykańskiego przede wszystkim jako twórca Bonnie i Clyde’a (1967). Filmu, który z perspektywy dzisiejszego odbiorcy może nie robić aż tak wielkiego wrażenia, ale ówczesnych widzów szokował brutalnością i sugestywnością przedstawionej weń przemocy. Swoją przygodę z kinem Penn rozpoczął jednak niemalże 10 lat wcześniej, realizując debiutancką Gwiazdę szczęścia Billy Kida.

Tytułowego bohatera, znanego również jako William Bonney (być może tak właśnie brzmiało prawdziwe imię i nazwisko Billy’ego Kida), poznajemy już w pierwszej scenie filmu. Chłopak przemierza bezkresną prerię z ciężkim siodłem na ramionach – przybywa znikąd i donikąd zmierza. W pewnym momencie otoczony zostaje przez grupę rewolwerowców dowodzoną przez hodowcę bydła – Tunstalla. Dobroduszny mężczyzna lituje się nad chłopakiem i postanawia wcielić go w szeregi swoich pomocników, oferując symboliczny żołd, jedzenie oraz konia. Wkrótce dobroczyńca Billy’ego ginie, podstępnie zamordowany przez konkurencyjnego hodowcę, któremu towarzyszy lokalny szeryf i dwójka podległych mu ludzi. Bonney, choć nie zdążył poznać Tunstalla zbyt dobrze, poprzysięga zemstę.

paul newman

Tym, co najcenniejsze w debiucie Penna jest portret głównego bohatera. W legendarnego rewolwerowca wcielił się Paul Newman, choć początkowo wytwórnia Warner Brothers widziała, jako odtwórcę roli Billy’ego Kida Jamesa Deana (aktor nie mógł niestety wziąć udziału w planowanym projekcie z powodu niespodziewanej, tragicznej śmierć – dziś możemy sobie tylko wyobrażać, jak wyglądałaby ta postać, gdyby wykreował ją gwiazdor Buntownika bez powodu). Newman wskoczył więc w buty po zmarłym koledze z Actors Studio już po raz drugi (wcześniej zastąpił Jimmy’ego w filmie Między linami ringu). W ramach przygotowań do roli aktor wyjechał do Arizony. W jego biografii, napisanej przez Shawna Levy’ego, czytamy:

W Arizonie Newman ćwiczył jazdę konną – bezskutecznie, jak przyznał. „Koń i ja to była ciągła katastrofa. Na początku musiałem się nauczyć jeździć w westernowym siodle – a ja w ogóle nigdy nie jeździłem konno. Wciąż miałem przed oczami tego konia, jak patrzy na mnie i nie może pojąć, o co u licha chodzi”1.

Być może to właśnie dlatego Billy Kid w filmie Penna przemieszcza się przede wszystkim na piechotę, rzadko widzimy go siedzącego na grzbiecie wierzchowca. Dalej Levy pisze:

Niewiele lepiej wychodziło mu szukanie kogoś, kogo mógłby wziąć za wzór w konstruowaniu postaci. „Mieszkałem w baraku z kowbojami przez tydzień, ganiałem za krowami – wspominał. – Był taki młody chłopak, którego naprawdę chciałem nagrać, ale był bardzo nieśmiały, nic nie chciał opowiedzieć. Wreszcie może po połowie butelki jacka daniel’sa rozluźnił się i ustawiłem przed nim magnetofon. Zaczął jakieś zdanie – wtem urywa i mówi: «Nie umim godoć, jak mi cóś nie odpowiado». I tyle. Więcej z niego nie wydusiłem”2.

W samo sedno trafił Martin Scorsese, który nazwał protagonistę: „antybohaterem o skłonnościach samobójczych, wciąż poszukującym figury ojca”.

Pomimo tych dokuczliwych trudności Paul Newman poradził sobie z rolą Billy’ego Kida znakomicie. Stworzył postać niesłychanie skomplikowaną i trudną w ocenie. W samo jej sedno trafił Martin Scorsese, który, opisując Gwiazdę szczęścia Billy Kida w ramach dokumentu poświęconego historii kina amerykańskiego, nazwał protagonistę: „antybohaterem o skłonnościach samobójczych, wciąż poszukującym figury ojca”. I rzeczywiście, Billy’emu Kidowi w ujęciu Penna i Newmana daleko do wzorcowego bohatera klasycznego kina Hollywood. Bonney jest niesłychanie małomówny i tajemniczy, o jego nieciekawej przeszłości dowiadujemy się przede wszystkim z ust innych postaci. W kontaktach z przyjaciółmi potrafi być zabawny i sympatyczny (scena obsypywania mąką aroganckich amerykańskich kawalerzystów), ale pod wpływem alkoholu zachowuje się obcesowo (scena, w której Billy, parodiując żołnierza, maszeruje ze szczotką po hotelu tam i z powrotem – zdecydowanie mój ulubiony fragment całego filmu) albo nawet agresywnie (scena, w której bohater prowokuje do starcia pracownika rządowego).

paul newman

Billy zdaje się przyciągać śmierć, która atakuje bliskie mu osoby.

Jeżeli zaś chodzi o wspomniane przez Scorsesego poszukiwania figury ojca, to powiązane są one w przypadku Billy’ego z wczesną śmiercią znienawidzonego rodziciela, którego bohater zamordował własnymi rękoma w wieku 11 lat. Pierwszym substytutem ojca jest dla protagonisty Tunstall. Troskliwy hodowca bydła bierze go pod swoje skrzydła, zapewnia konia, jedzenie oraz drobną pensję. Podczas postoju, niedługi czas przed śmiercią, zaczyna nawet uczyć Billy’ego czytać. Kto wie, jak dalej potoczyłaby się ta relacja, gdyby Tunstall nie został zamordowany? To pytanie z pewnością musiał zadawać sobie sam Billy w niedługi czas po zgonie swojego pracodawcy. Być może to właśnie z tego powodu, utraconej szansy na lepsze życie, szansy na przyjaźń i ojcowską opiekę, bohater poprzysięga krwawą pomstę, którą następnie skrzętnie, z pomocą dwójki pomagierów – Toma i Charlie’ego – realizuje. Drugą figurą ojca, którą dość łatwo przeoczyć, jest na drodze Billy’ego stary McSween. Poczciwy mężczyzna próbuje pocieszyć bohatera nad trumną Tunstalla, rozmawiając z nim m.in. o Biblii (wcześniej ten temat poruszył sam Tunstall, który w ramach nauki czytania podarował protagoniście książkę obfitującą we fragmenty Pisma Świętego). To właśnie u niego bohater zatrzymuje się podczas pobytu w Lincoln, kończącego się okropną śmiercią McSweena. Staruszek umiera w pożarze, którego winowajcą jest pośrednio Billy – podburzony przez morderstwo szeryfa tłum postanawia bowiem podpalić dom, w którym ukrywa się protagonista.

Można w filmie Penna zaobserwować ciekawą zależność – Billy zdaje się przyciągać śmierć, która atakuje bliskie mu osoby. Szalenie ironiczny wydaje się w takim kontekście polski tytuł obrazu (w oryginale film funkcjonuje bowiem jako The Left Handed Gun, co odnosi się, rzecz jasna, do słynnej leworęczności bohatera). Ostatecznie Billy sprowadza śmierć również na siebie. Tuż przed samobójstwem (bo tylko w taki sposób można interpretować finałową decyzję Billy’ego, wychodzącego na pojedynek z pustą kaburą) bohater podsumowuje swoje życie w gorzkich słowach pełnych rozczarowania i beznadziei. W ostatniej, znakomicie zainscenizowanej sekwencji ginie z rąk legendarnego Pata Garetta – ostatniej figury ojca, na jaką trafia. W ten sposób życie Billy’ego zamyka swego rodzaju klamra – zamordowany w młodości ojciec powraca pod postacią słynnego szeryfa i odpłaca synowi pięknym za nadobne.

paul newman

Warto wspomnieć jeszcze w kontekście Gwiazdy szczęścia Billy Kida o wątku sławy rewolwerowców i ich gloryfikacji przez ówczesne media. Zostaje on wprowadzony przez Penna za pomocą postaci Moultrie’a. Mężczyzna podąża za głównym bohaterem i, jak się w pewnym momencie okazuje, spisuje jego historię, przyczyniając się tym samym do budowania legendy. Pod koniec filmu Billy ma okazję sam przekonać się o skali rozgłosu – świetna jest scena, w której protagonista, czekając na wyrok, przegląda krótkie, poświęcone jego przygodom opowieści. Tym samym twórcy Gwiazdy szczęścia Billy Kida podejmują ten sam problem (przestępcy traktowani na Dzikim Zachodzie jako celebryci), który wcześniej pojawił się m.in. w świetnym Jimie Ringo Henry’ego Kinga z Gregorym Peckiem w roli głównej.

Gwiazda szczęścia Billy Kida zebrała w Ameryce bardzo chłodne recenzje i okazała się, niestety, finansowym niewypałem. Bardzo szybko zeszła z kin, a wyświetlana była tylko, jak wspomina Levy, w „tego rodzaju przybytkach, które specjalizowały się w westernach klasy B”3. Szkoda, bo debiut Penna zasługiwał z pewnością na więcej – zwłaszcza ze względu na świetną kreację Newmana, który stworzył na ekranie nową, znacznie tragiczniejszą wersję Deanowskiego buntownika bez powodu. Całe szczęście, film „znalazł wdzięczną publiczność za granicą, szczególnie we Francji4, gdzie – jak chwalił się później Newman – zawsze grano go w tym czy tamtym paryskim kinie”5. Bogu dzięki za Francuzów, którzy, co jak co, ale gust filmowy mają wyśmienity.

1S.Levy, Paul Newman. Biografia, tłum. Aleksandra Czwojdrak, Wrocław 2013, str. 117.

2Tamże.

3S.Levy, op.cit., str. 130.

4Do złudzenia przypomina to absurdalną sytuację z Końca z Hollywood Woody’ego Allena. W zakończeniu tej znakomitej komedii fikcyjny reżyser, Val Waxman, dowiaduje się, że jego ostatnie dzieło (zrealizowane podczas niespodziewanego ataku ślepoty – symbolu kryzysu twórczego) zebrało druzgocące recenzje w Stanach Zjednoczonych, natomiast we Francji odniosło gigantyczny sukces artystyczny.

5Tamże.

Ostatnio dodane