Recenzje

GATTACA – SZOK PRZYSZŁOŚCI. 20 lat od premiery

Wizja czasów pozornie idealnych, która mrozi krew w żyłach.

Autor: Rafał Oświeciński
opublikowano

Przyszłość przyniesie zmiany. Ingerencja w ciało, ducha, świat… Współczesność stara się, jak może, ułatwiać nam życie, egzystowanie, skuteczne trwanie. Poddajemy się bezustannemu, szybkiemu rytmowi historii, napędzającej spiralę jakości życia. Świat pędzi, wręcz wiruje, zostawiając za sobą pokaźne grono nieudaczników, niedostosowanych, niewyraźnych, zasnutych mgłą przeszłości i stagnacji. Do świata należy się dopasować, nadążyć za pielgrzymką na świętą górę doskonałości. Bo to właśnie doskonałość jest biblijnym złotym cielcem. Już nie Bóg, nie idea, nie prawda, nie wolność – zamiast tego złudzenia, tysiące złudzeń, potrzebnych nikomu i każdemu.

Już obecne czasy przynoszą obraz ludzi zniewolonych dążeniem do doskonałości. Człowiek, jako byt mało idealny, może zostać poddany obróbce fizycznej – zmieniając i modulując fizys uatrakcyjnia się także i ducha. Żyjemy w czasach cywilizacji konsumpcyjnej, gdzie niejednokrotnie i samo ciało jest towarem, który, aby zyskownie sprzedać, należy zapakować w atrakcyjnie etui. Wtedy można poczuć wolność, mury ograniczeń runą. Przyszłość Gattaki przyniosła zmiany. Opowieść nie zaczyna się za setki bądź tysiące lat. Główny bohater opowiada o sobie, że został spłodzony w naturalny sposób, czyli na tylnym siedzeniu samochodu…

Opowiada też o swoim bracie. Ten został spłodzony w sposób nienaturalny. Z genomu wyczytano całe jego życie, wszelkie choroby, stany psychiczne, kształt oczu, kolor włosów. Lekarz-demiurg nadaje tej genetycznej materii określony kształt poprzez eliminację wszelkich błędów przypisanych naturze ludzkiej. Nie będzie chorób serca, nerek, wątroby, nie będzie raka, ospy… Twórca wykreował byt doskonały, człowieka idealnego. Ten koń w wyścigu zawsze wygrywa. Taka wizja kłóci się z dotychczasowym porządkiem świata. Bo przecież chodzi o to, żeby dziecko urodzić, wprowadzić w świat, wychować, usamodzielnić, uspołecznić. Natomiast tutaj proponuje się nowe wartości: zmodyfikujmy człowieka, mimo że go jeszcze nie ma. Należy wykreować nadczłowieka, którego elitarność nie będzie nigdy zachwiana, który będzie istotą przewidywalną, a dzięki temu doskonale wpasowującą się w rzeczywistość.

To szalenie wygodne. Szczerze mówiąc, chciałbym moje dziecko uchronić od wszelkich naturalnych wad. Nie chciałbym szybkiej śmierci swojego syna, tym bardziej, gdy wiem, kiedy kostucha z kosą przyjdzie. Technika daje wielkie możliwości. Wystarczy pobrać ode mnie krew, włos, ślinę i odczytać, jaki materiał genetyczny noszę w sobie, co grozi moim dzieciom i mnie samemu. Wizja bardzo wygodna! Andrew Niccol straszy, ale i pokazuje, jak ta nienormalność i nienaturalność dla człowieka współczesnego staje się normą, prawem życia naszych wnuków i prawnuków.

Gattaca to wesoła i pozytywna wizja przyszłości bez chorób – to czasy idealne, wydajne, wydają się być okresem bezkonfliktowym. Ja jednak odczytuję obraz Niccola jako bardziej horror niż atrakcyjną opowiastkę SF. Do tego horror, który nie straszy duchami, zjawami nie mającymi wiele wspólnego z prawdziwością. Gattaca to film grozy o społeczeństwie przyszłości, którego struktura ulegnie ogromnym zmianom. Powstaje konflikt na linii doskonali-niedoskonali. Ci pierwsi dostępują wszelkich zaszczytów, budują elitę, wręcz arystokrację przyszłości. Ci drudzy w filmie Niccola żyją życiem tych pierwszych, próbując dogonić ten peleton, mimo swojej cielesnej i psychicznej niedoskonałości. Te dwa światy ze sobą nie konkurują, egzystują jeden przy drugim. Co ciekawe, w Gattace istnieje coś na kształt Wielkiego Brata. Już nie Orwellowskie wszędobylskie kamery, ale systemy identyfikacji tych idealnych i tych mniej idealnych. Na każdym kroku czujnik, codzienne pobieranie próbki krwi w celu sprawdzenia, czy jest bohater wciąż Übermenschem, czy już nie.

Włos zostawiony na grzebieniu, rzęsa, która zawieruszyła się gdzieś pomiędzy klawiszami klawiatury komputera – to może świadczyć o wadliwości człowieka. Bohater grany przez Ethana Hawke’a to człowiek pełen kompleksów, czyli z pewnością nie nadczłowiek. Próbuje za wszelką cenę wygrać ze swoją słabością, defektem przypisanym mu od urodzenia. Jest niejako przedstawicielem współczesnej ludzkości, dążącej do perfekcji, sukcesu za wszelką cenę, nawet pozbycia się prywatności, kontroli nad własnym ciałem i umysłem. Człowiek współczesny to człowiek mediów, które tworzą co rusz bardziej wymagające mody i wzory. Dopasować się, nie zostawać w tyle, wygrać wyścig, a przynajmniej naśladować tych, którzy tworzą czołówkę wyścigu.

Mimo fabularnej pretensjonalności film Andrew Niccola dostarcza kilku ważnych przemyśleń. Bo przecież przyszłość należy do naszej wyobraźni – tam plastycznie ją urabiamy, podajemy przepisy, jak się będzie żyć, codziennie trwać. Gattaca to film o przyszłości, która może stać się faktem i, co najsmutniejsze, zapewne się stanie. Wystarczy popatrzeć na świat.

Tekst z archiwum film.org.pl.

Ostatnio dodane