Recenzje

FLEABAG. Portret współczesnej, zagubionej i skomplikowanej kobiety

Śmieszny smutek, słodka gorycz

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

Kobiety są niezwykle skomplikowane. W głowach i sercach wielu współczesnych kobiet panuje chaos, którego właściwie nie da się okiełznać. Nierozumiana damska złożoność potrafi być zabawna, gdy jednak zaczniemy łapać, na czym tak naprawdę dzisiejszym paniom zależy, co i jak czują, czego się obawiają lub wstydzą, można im wręcz współczuć. Żadna współczesna kobieta nie chciałaby jednak, aby się nad nią użalać. Pozostają więc same z całym tym bałaganem i szaleństwem panującym w ich umysłach. Zarówno w kinie, jak i w telewizji bardzo rzadko się na ten temat mówi i pewnie, gdyby nie Phoebe Waller-Bridge (autorka scenariusza i główna aktorka Fleabag), nigdy bym się – jako facet – nad tym nie zastanawiał.

Fleabag to ksywka głównej bohaterki serialu granej przez wspomnianą Phoebe Waller-Bridge. Dziewczyna potrzebuje pieniędzy na rozkręcenie biznesu w Londynie, który prowadziła wraz z przyjaciółką Boo (Jenny Rainsford). Boo niestety zginęła w dość osobliwym wypadku drogowym, co spowodowało, że Fleabag jest teraz samotna. Co prawda posiada rodzinę (poza nieżyjącą matką), ale jej siostra Claire (Sian Clifford) to spięta anorektyczka, na której perfekcyjnie leżą wszystkie ciuchy, jej tata (Bill Paterson) nie potrafi z nią rozmawiać po śmierci matki i jest emocjonalnie odległy, a jej macocha (Olivia Colman) zrobi wszystko, aby ją ośmieszyć. Jakby tego wszystkiego było mało, Fleabag nie ma szczęścia do facetów, którymi pragnie wypełnić pustkę po straconych kobietach swego życia. Ci są bowiem zazwyczaj mało skomplikowani, żałośni i nie potrafią zapewnić bohaterce seksualnego spełnienia. W drugim sezonie serialu zjawia się wreszcie ten jedyny, problem polega jednak na tym, że jest księdzem (Andrew Scott), więc o jego względy Fleabag musi walczyć z samym Bogiem.

Na trudną rzeczywistość, w której przyszło żyć Fleabag, patrzymy jej oczami. Czasami nawet jesteśmy w stanie dowiedzieć się, co główna bohaterka o niej myśli. Wszystko to za sprawą zabiegu burzenia czwartej ściany. Fleabag niczym chochlik spogląda wówczas w stronę widzów i niezauważalnie dla pozostałych bohaterów (poza księdzem z drugiego sezonu) mówi to, co myśli, a czego nie wypada wypowiadać na głos w towarzystwie. Monologi skierowane w stronę publiczności podkreślają samotność Fleabag. Świat wokół niej nie jest gotowy na jej czarny humor, sarkazm, bezpośredniość, cynizm, które maskują smutek, cierpienie, dojmującą pustkę, żal, wyrzuty sumienia i wstyd.

Fleabag to gorzka pigułka popita słodką cieczą.

Fleabag jest więc przede wszystkim bystrą, orzeźwiającą i błyskotliwą tragikomedią. Waller-Bridge interesuje się dualizmem rzeczywistości i nawet najtrudniejsze doświadczenia okrasza ciętym, inteligentnym, ale jednocześnie niegrzecznym humorem. Jakby podawała nam gorzką pigułkę i słodką ciecz, która na chwilę zabije gorycz tabletki. Poza wyraźnym autorskim stylem przejawiającym się w błyskotliwym, zabawnym komentowaniu trudnej rzeczywistości oraz burzeniem czwartej ściany serial charakteryzuje się również oryginalnością i trafnością spostrzeżeń, których wydaje się brakować wszystkim feministycznym tworom audiowizualnym. Problem tych drugich polega głównie na tym, że starają się na tyle mocno i szybko obalić panujące standardy, iż wpadają w przesadę. Rozumiem więc, że kobieta może być twarda, pewna siebie, czasem wulgarna, może rozmawiać i żartować o seksie bez ogródek, ale przecież nie tylko na tym zdaje się polegać feminizm. Phoebe Waller-Bridge sięga głębiej i widzi więcej. Jest inteligentniejsza i potrafi jako feministka szczerze przyznać, że oddałaby pięć lat życia za boskie ciało. Szczerość zresztą to słowo, które najlepiej pasuje do Fleabag.

Waller-Bridge jest obecnie kobietą sukcesu. Hołubiona, rozchwytywana aktorka (Nagroda Emmy 2019 w kategorii najlepsza aktorka w serialu komediowym) i przede wszystkim autorka scenariuszy (Nagroda Emmy 2019 w kategorii najlepszy scenariusz serialu komediowego) doskonale rozpisała serial Fleabag. Skecze, które na pozór nie łączą się ze sobą, za sprawą gorzkiego finału sezonu pierwszego i słodko-gorzkiego zakończenia drugiej serii zyskują sens. Nie brakuje tu również błyskotliwych symboli w formie słynnej figurki i lisa. Na uwagę zasługuje także tytułowa rola. Fleabag trudno za wszystko lubić i chwalić. Jest jaka jest. Bije od niej szczerość, która wzbudza zaufanie i sympatię. Właściwie to nawet można za nią zatęsknić. Nie będzie kolejnych sezonów, pozostaje więc tylko nadzieja, że jej doświadczenia, które obserwowaliśmy w czasie trwania serialu, pozwolą jej w sposób dostateczny poskromić panujący w jej głowie i sercu chaos.

Ostatnio dodane