Recenzje

FEELS GOOD MAN. Nienawiść, którą repostujesz

A jak na całe zamieszanie zareagował twórca oryginalnej postaci? Arthur Jones nigdy nie traci z oczu Matta Furiego, którego zmęczony głos i nieobecny wzrok najlepiej świadczą o tym, przez co musiał przechodzić Bogu ducha winny artysta.

Autor: Janek Brzozowski
opublikowano

Ze świecą szukać dziś osoby, która nie kojarzyłaby Pepe. Smutna żaba zdominowała internet – natknąć można się na nią dosłownie wszędzie, za każdym razem znajdując ją w nieco innym wydaniu. Raz Pepe będzie w stroju popijającego herbatę Adolfa Hitlera, raz uśmiechającego się dyskretnie Bin Ladena, a raz triumfującego Donalda Trumpa.

Jak doszło do tego, że rysunkowa żaba zaczęła być utożsamiana z tymi, eufemistycznie mówiąc, kontrowersyjnymi postaciami? Odpowiedzi udzielają Arthur Jones i jego debiutancki dokument Feels Good Man, który zabiera widzów w podróż do roku 2005 – roku narodzin Pepe. Sympatyczny płaz wykoncypowany został przez Matta Furiego jako jeden z głównych bohaterów Boy’s Club – cyklu komiksowego poświęconego życiowym perypetiom czwórki przyjaciół i współlokatorów. Artysta wrzucił wybrane kadry komiksu na swojego MySpace’owego bloga, skąd Pepe błyskawicznie trafił na dynamicznie rozwijającego się wówczas 4chana. Użytkownicy portalu zakochali się w postaci wykreowanej przez Furiego od pierwszego wejrzenia, przerabiając ją jednak stopniowo na swoją modłą. W ten sposób Pepe przeistoczył się z beztroskiego, trwoniącego czas na zabawie eksstudenta w smutnego, celebrującego życiową porażkę „piwniczaka” (rozumianego tutaj jako polski odpowiednik anglojęzycznego terminu „neet”).

Szczyt (nie)sławy wirtualnego płaza przypadł na rok 2016 i początek politycznej przygody Donalda Trumpa.

Gdyby na tym sprawa się zakończyła, to najpewniej nigdy nie powstałby o niej dokument. Czy na ekrany kin trafiają pełnometrażowe filmy poświęcone Doge’owi, Pechowemu Brianowi czy Nyan Catowi? Popularność Pepe stale jednak rosła, mając solidne oparcie w lojalnych użytkownikach 4chana. Szczyt (nie)sławy wirtualnego płaza przypadł na rok 2016 i początek politycznej przygody Donalda Trumpa. Sztab republikańskiego kandydata na prezydenta dostrzegł potencjał, jaki krył się w wizerunku smutnej żaby, reprezentującej całą, nowo powstałą grupę społeczną. Pepe szybko stał się więc jednym najważniejszych symboli agresywnej kampanii Trumpa, który wkrótce zaczął udostępniać na Twitterze memy z jego podobizną. Tyle wystarczyło, aby 4chan eksplodował.

Czym dokładnie objawiła się owa „eksplozja”? Wystarczy spojrzeć na archiwalne nagrania, które Arthur Jones zręcznie wplata w narrację swojego filmu. Ludzie w żabich maskach napastujący muzułmanów w meczecie, internauci celebrujący upadek Hillary Clinton w drodze do samochodu, tłumy szturmujące waszyngtoński Capitol Hill w imię Pepe i Trumpa (w tej kolejności) – szczęka widza nawiązuje w trakcie seansu regularny kontakt z podłogą. Te niewiarygodne, wyjątkowo niepokojące obrazki pozwalają zrozumieć decyzję Ligi Antydefamacyjnej (ang. Anti-Defamation League), która pod koniec 2016 roku wpisała Pepe na oficjalną listę międzynarodowych symboli nienawiści.

Formalną stronę Feels Good Man dopełniają animowane wstawki, które do życia powołało aż czterech różnych animatorów (w tym sam reżyser, wcześniej pracujący m.in. jako projektant graficzny). Rysunkowe sekwencje najczęściej ilustrują bądź uzupełniają wypowiedzi bohaterów dokumentu, nawiązując jednocześnie, za sprawą właściwej oprawy wizualnej, do charakterystycznego stylu komiksów Matta Furiego. Stanowią integralną część filmu, nigdy nie wybijają skrupulatnie prowadzonej narracji z odpowiedniego rytmu. Pod względem estetycznym – są wartością samą w sobie.

A jak na całe zamieszanie zareagował twórca oryginalnej postaci? Arthur Jones nigdy nie traci z oczu Matta Furiego, którego zmęczony głos i nieobecny wzrok najlepiej świadczą o tym, przez co musiał przechodzić Bogu ducha winny artysta. Owszem, dokument kończy się pozytywnym akcentem – widzimy, że rysownik docieka na drodze sądowej swoich praw do bohatera, zwalczając przede wszystkim przejawy komercyjnego wykorzystania wizerunku Pepe przez skrajnie prawicowe środowiska. Podskórnie czujemy jednak, że odważna i słuszna krucjata Furiego przypomina nieco donkichotowską walkę z wiatrakami. Wrogiem są tutaj bowiem nie konkretni ludzie, lecz nienawiść, której internet, będący zarazem wspaniałym, niesamowicie użytecznym wynalazkiem, jest doskonałym, nieskończonym zbiornikiem.

Ostatnio dodane