Recenzje

FACET Z NIEBA (1985)

Zachęcam wszystkich do oderwania się od "ciężkostrawnych" produkcji i obejrzenia czegoś lekkiego i przyjemnego - a taki jest właśnie "Facet z nieba".

Autor: Adam Łudzeń
opublikowano

Druga szansa

Bobby – który ginie w wypadku samochodowym – po dwudziestu latach wraca na Ziemię w celu zaopiekowania się pewnym chłopcem. A właściwie to jego zadanie, a nagrodą jest… bilet do Nieba.

Bobby i Lenny Ten film po raz pierwszy oglądałem bardzo dawno temu – gdy byłem jeszcze w pierwszej czy drugiej klasie podstawówki. Przez długi czas bezskutecznie poszukiwałem go po różnych wypożyczalniach czy znajomych. Na szczęście – stosunkowo niedawno temu – udało mi się go wreszcie „namierzyć” i to w oryginalnej wersji. Nawet nie wiedziałem, że jest to film produkcji amerykańskiej – pierwszy raz go widziałem w niemieckim wydaniu i w dodatku pod zupełnie innym tytułem. Ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności jakoś udało mi się go zdobyć i po tylu latach jestem bardzo miło rozczarowany – i to z dwóch powodów. Po pierwsze – w moim mniemaniu film w ogóle się nie zestarzał i podobał mi się tak samo jak kiedyś. I po drugie – mimo iż oglądany tak dawno temu – pamiętałem każdy jego fragment, każdą piosenkę i prawie każdy dialog.

I jeszcze kilka słów o muzyce - wszystkie, dosłownie WSZYSTKIE piosenki w filmie są naprawdę doskonałe i wszystkie mi się podobały.

O czym jest film? Zaczyna się od wyścigu o dziewczynę – dwóch młodych mężczyzn – Bobby (świetny w swojej roli Lewis Smith) oraz Joe (Mark Metcalf) będą „walczyć” o kobietę ich życia – Emily (Jane Kaczmarek). Wyścig ma proste zasady – dwa samochody jadą prosto w przepaść i kto pierwszy stchórzy i wyskoczy – przegrywa. Z początku wydawało się, że Bobby wygra bez żadnego problemu – ale gdy już chciał wyskoczyć z samochodu – stało się coś, czego zupełnie nie przewidywał – jego bransoletka zaczepiła się o drążek skrzyni biegów… I tak nasz główny bohater spada prosto w przepaść i ginie… Budzi się w zaskakującym miejscu – jedzie pociągiem wypełnionym dziwnymi ludźmi. Jak się później dowiaduje – trafił do czyśćca. Jego opiekunem zostaje pewien staruszek – Rafferty (Richard Mulligan), który tłumaczy mu, dlaczego nie poszedł do Nieba. Otóż „władze najwyższe” mają pewne zastrzeżenia co do Bobby’ego i żeby ich udobruchać – nasz bohater musi wypełnić pewne zadanie na Ziemi. Wraca po dwudziestu latach po to, aby zaopiekować się i zaprz

Ostatnio dodane