Recenzje

EDEN LAKE. Ciężki, mocny, intensywny

Autor: Bartosz Czartoryski
opublikowano

Zapomnijcie o nawiedzonych domach, mrocznych podziemiach i tajemniczych laboratoriach. Zło może czaić się wszędzie, rozpościerając swe ramiona na wygodnym leżaku, w słoneczny dzień, na piaszczystej plaży. Nie trzeba już zaglądać w oczy upiorom czy wypatrywać niewyraźnych konturów zjaw; strach przybierać może mniej stereotypowe formy – bo czy u kogoś z nas grozę wzbudza twarz nastolatka, którego mijamy codziennie w drodze do pracy? Jak pokazuje w swoim reżyserskim debiucie James Watkins, koszmar może stać się jawą w przeciągu sekundy, a nasz los nie zawsze znajduje się w rękach prawowitego właściciela.

(...) osadzenie nastolatków w roli morderców zmienia percepcję widza, wywołuje skrajne emocje, wstrząsa, gdyż nagle postaci dręczycieli stają się niebezpiecznie bliskie (...).

Eden Lake to historia młodej pary, Jenny i Steve’a, którzy w ramach upragnionego, romantycznego weekendu wybierają się nad tytułowe jezioro. Pięknie fotografowane plenery angielskiej prowincji nie zwiastują nieszczęścia, które będzie wkrótce udziałem zakochanych. Otóż Eden Lake jest miejscem spotkań miejscowej młodzieży, która na plaży oddaje się słuchaniu muzyki, zabawom z psem i dokuczaniu przyjezdnym. Po słownych zaczepkach eskalacja agresywnych zachowań jest niemal natychmiastowa, od kradzieży auta i rzeczy osobistych młodych kochanków począwszy. Na czym jednak kończy się wypaczona „zabawa”? Gdzie jest granica, której Brett i jego banda nie przekroczą? Czy ona w ogóle istnieje? W kolejnych minutach filmu widz znajdzie odpowiedzi na te pytania, jednak owa wiedza przyjdzie w bólach, okupiona zostanie krwią i potem.

(...) bezkompromisowy, mocny, krwawy i wstrząsający film grozy, kontynuujący tradycje wyśmienitych poprzedników, z klasyczną Teksańską Masakrą Piłą Mechaniczną na czele.

Główną osią fabularną Eden Lake jest ucieczka Jenny i Steve’a przed młodocianymi prześladowcami. W jej trakcie muszą przemierzyć kilometry leśnych ostępów, odcięci od cywilizacji, zaszczuci przez wyrostków, wciąż czując ich oddech na plecach. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że Watkins nie wysilił się podczas pisania scenariusza, który ma aż nadto cech wspólnych z innymi survival horrors: oddalona od miasta leśna głusza, banda zwyrodnialców, no i oczywiście kobieta, która musi stawić im czoła, podczas gdy jej facet leży w kałuży krwi. Jednak osadzenie nastolatków w roli morderców zmienia percepcję widza, wywołuje skrajne emocje, wstrząsa, gdyż nagle postaci dręczycieli stają się niebezpiecznie bliskie; zaczyna brakować dystansu, odległości, z której patrzymy na filmowe wydarzenia, bo przecież mijamy na ulicach setki takich ludzi jak Brett. Tym samym Eden Lake porusza ważny problem społeczny, zwraca uwagę na zagadnienie, które spędza sen z powiek brytyjskiej społeczności – stagnację moralną i przemoc szerzące się wśród młodzieży. W Wielkiej Brytanii problem ten przybrał zatrważające rozmiary i Eden Lake może być odczytany jako głos w dyskusji, który nie boi się przyznać, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Watkins unika taniej demagogii, nie formułuje oskarżeń, nie szuka kozłów ofiarnych, nie jest moralizatorem i dydaktykiem. W zamian, z niemal hiperrealistyczną precyzją pokazuje mechanizmy działania grupy rówieśniczej, oparte na schemacie „przywódca – poddani” oraz akcentuje nadrzędną rolę presji otoczenia.

Gdy odseparujemy Eden Lake od socjologicznych rozważań (aczkolwiek niezbędnych, by w pełni odebrać obraz Watkinsa) otrzymamy bezkompromisowy, mocny, krwawy i wstrząsający film grozy, kontynuujący tradycje wyśmienitych poprzedników, z klasyczną Teksańską Masakrą Piłą Mechaniczną na czele. Brytyjski film posiada, tak dobrze znany miłośnikom gatunku, klimat ciągłego zagrożenia, ciężki i gęsty, niemal dający się złapać rękoma. Jako największą zaletę Eden Lake można śmiało wymienić intensywność, dzieło Watkinsa nie pozwala się nudzić nawet na krótką chwilę i nie da się obok tego filmu przejść obojętnie, jest to survival podniesiony do potęgi. Po seansie widzem targać będą sprzeczne uczucia, graniczące z oburzeniem i wściekłością, niemal agresją. Czy to właśnie chciał nam przekazać brytyjski twórca, że zło rodzi się wewnątrz nas samych, nie jest niczym obcym, bliżej mu do codzienności, której jednak nie można akceptować?

Sugestywna, rewelacyjna rola Jacka O’Connella jako przywódcy bandy, sprawność warsztatowa reżysera, niesamowite napięcie towarzyszące projekcji, manipulacja uczuciami widza – wszystkie te elementy łączą się w jednym, niemal doskonałym survivalu. Eden Lake to film dla ludzi o mocnych nerwach, którzy obeznani z konwencją przymkną oko na drobne nieścisłości i oddadzą się ponurym atrakcjom makabrycznej wycieczki na angielską prowincję.

Tekst z archiwum film.org.pl (18.04.2009).

Ostatnio dodane