Recenzje

BLADE RUNNER oczami sztucznej inteligencji

Czy maszyny marzą o oglądaniu klasyka fantastyki?

Autor: Tomasz Bot
opublikowano

Film jest nadal chętnie oglądany, cytowany i wznawiany na różnych nośnikach. Pojawia się w każdym zestawieniu „the best of” dotyczącym filmowej fantastyki – zazwyczaj na pierwszym miejscu. Inspiruje – zwłaszcza wizualnie – prawie każde poważne widowisko sci-fi (“Piąty element”, “Raport mniejszości”, “Matrix”). Stał się punktem odniesienia dla wielu twórców teledysków, malarzy, grafików czy projektantów mody. Jest przedmiotem badań, dociekań i opracowań. Jego ścieżka dźwiękowa to klasyk, nadal chętnie kupowany, a także trawestowany i służący jako przykład ilustracji doskonałej.

Film stworzył charakterystyczne uniwersum, które żyje swoim życiem: zyskał kontynuację w postaci przełomowej gry komputerowej, kontynuacje literackie, a wkrótce na ekrany wejdzie jego druga część. Ten ostatni wątek już teraz budzi wielkie emocje w fanach oryginału. Na reżysera wybrano popularnego obecnie Denisa Villeneuve – twórcę, który udowodnił parokrotnie, że ma rękę do mrocznych, nieoczywistych, ale i efektownych historii ( “Labirynt”, ”Wróg”, “Nowy początek”).

W roli głównej wystąpi Ryan Gosling, a na drugim planie pojawi się Harrison Ford. Szykuje się widowisko dużego kalibru. Nawet jeśli nie dorówna historii sprzed lat, ma szansę zachować jej klimat i doczekać się równie starannej realizacji. Tak czy siak, spora część kinomanów znów myśli o „Blade runnerze”.

Gdzieś w cieniu tych głównych wątków, wokół których osnuta jest historia filmu, przebiega jeszcze jedna odnoga opowieści. Mówiliśmy już o wersji, którą Scott nakręcił pod naciskiem producentów. O jej istnieniu wiedzą chyba wszyscy miłośnicy „Blade Runnera”, podobnie jak wiedzą o wersji z dodatkowymi scenami i prawie wszystkim, co ma choćby nikły związek z ich ukochanym tytułem. Pora wspomnieć o eksperymencie, którego film jest nieodzowną składową.

Wyobrażacie sobie, jak to jest być maszyną? Ja nie. Wyobrażacie sobie, jak to jest być maszyną oglądającą film? Chcecie wiedzieć, co widzi maszyna oglądającą „Blade runnera”? Brzmi jak żart? A jednak taki projekt powstał.

Mamy okazję obejrzeć legendarny film oczami sztucznej inteligencji. Remix? Poważny eksperyment? Najdziwaczniejsza wersja kultowego filmu, jaką kiedykolwiek zrobiono? Wyraz zdziwaczenia kultury, w której „wszystko już było”, włączając w to największe kuriozum?

Terence Board, artysta i inżynier, stworzył sztuczną inteligencję. Zbudował sztuczną sieć neuronową, czyli maszynę, której działanie odzwierciedla funkcje, jakie pełni mózg i centralny układ nerwowy człowieka.

Postanowił “wyszkolić” ją, by potrafiła obejrzeć “Blade Runnera”, i zarejestrował to, w jaki sposób zobaczyła film. Inżynier nie wyobrażał sobie innego filmu jako składowej projektu. Podsumowując, technicznie: badania możliwości postrzegania SI. Bardziej literacko: człowiek chce zrozumieć, jak myśli sztuczna inteligencja, która ogląda film o sztucznej inteligencji, którą chce zrozumieć człowiek.

Najpierw Broad wykonał “trening”, sześciokrotnie odtwarzając fragmenty filmu maszynie. Robot w tym czasie doskonalił umiejętności postrzegania (w tym wypadku 200-cyfrowej reprezentacji każdej klatki filmu z osobna). Po nauce odbył się właściwy seans. SI obejrzała całość, którą potem zrekonstruowała w bardzo efektowny sposób, choć to, co możemy zobaczyć, jest interpretacją opartą na ograniczonej umiejętności zrozumienia maszyny.

Ostatnio dodane