100 FILMÓW CAMPOWYCH - szkic do leksykonu
  Długo oczekiwane zestawienie - część 1
1. 2000 MANIAKÓW (2000 MANIACS)
reż. Hershell Gordon Lewis, USA 1964, 87 min.
Protoplasta podgatunku zwanego gore (ang. posoka), zaprasza nas do królestwa grozy, położonego gdzieś na Dzikim Zachodzie. Oto grupka turystów przybywa do widmowego miasteczka, w którym zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wkrótce jedna z par odkrywa, że mieścinę zamieszkują kanibale (tytułowe dwa tysiące maniaków), renegatów z armii Unii łaknących świeżego, ludzkiego mięsa. Rozpoczyna się walka o przeżycie... Oczywiście nikomu nie przeszkadza, że choć akcja dzieje się w XIX wieku, turyści są ubrani i zachowują się, jakby przybyli z lat 60-tych XX wieku. Ważne, że sztuczna krew leje się strumieniami, skąpo ubrane blondynki krzycząc przemierzają wzdłuż i wszerz ekran, a dziko wyglądający kanibale ostrzą noże na kamiennych schodach. Jeden z nielicznych filmów zwanych "roughies" (od "rough" - ostry, mocny film), posiadający dość rozbudowaną fabułę, prowadzoną nawet kosztem - nieodłącznych w tego typu produkcjach - scen skrajnej przemocy.

2. ANTROPOFAGUS - BESTIA (ANTROPOPHAGUS - THE BEAST)
reż. Joe D'Amato, Włochy 1981, 81 min.
Ten film byłby nie do zniesienia, ze względu na drastyczność scen, gdyby nie to, że efekty specjalne w nim użyte są zrealizowane w tak nieporadny sposób, że zamiast wywoływać grozę po prostu śmieszą. Joe D'Amato - filmowy stachanowiec, kręcący pospołu filmy pornograficzne lub horrory (podobno robi to w zależności od dobrego - pornosy - bądź złego - horrory - humoru), ukazuje spotkanie nieświadomych zagrożenia młodych, amerykańskich turystów z tytułowym ludojadem, zamieszkującym jedną z greckich wysp. Ludojad skonsumował kiedyś swoją rodzinę i teraz nijak nie chce przerzucić się na dania jarskie, stąd zanim zostanie unicestwiony (niestety nie na długo, jest już sequel filmu), pozbawi życia niejednego nieszczęśliwca. Film traktować można jako transgresyjną wersją "Przypadków Robinsona Crusoe" Daniela Dafoe.

3. ATAK GIGANTYCZNYCH PIJAWEK (ATTACK OF GIANT LEECHES)
reż. Bernard Kowalski, USA 1959, 62 min.
Jedna z pierwszych produkcji Rogera Cormana, realizowanych na potrzeby kin samochodowych. Śledzący niewierną żonę i jej kochanka mężczyzna, jest świadkiem ataku gigantycznych pijawek (granych przez aktorów w śmiesznych gumowych kostiumach). Oczywiście nikt nie wierzy fantastycznym opowieściom nieszczęśliwca, dlatego bohater sam musi zmierzyć się z zagrożeniem. Kamp klasy "Z" całą gębą, najgłupszy i najśmieszniejszy z filmów o inwazjach tajemniczych, przerośniętych (zwykle pod wpływem radioaktywnego promieniowania) istot, od jakich roiło się w amerykańskim kinie atomowym lat 50-tych.

4. BARBARZYŃSKA KRÓLOWA (BARBARIAN QUEEN)
reż. Hektor Olivera, USA - Hiszpania 1985, 95 min.
Kampowy klon "Conana barbarzyńcy" Johna Miliusa, czy raczej jego żeńskiej odmiany "Czerwonej Sonji" Richarda Fleischera, zrealizowany przez ekipę niezmordowanego Rogera Cormana w Hiszpanii. Rzecz rozgrywa się w barbarzyńskich czasach, kiedy hordy mężczyzn napadały na hordy kobiet, by je gwałcić i mordować, zaś niewiasty (dodajmy, dobrze zbudowane i uzbrojone w lśniącą stal), które jednak przeżywały najazdy, dokonywały krwawej zemsty. Roger Corman w swej książce "Jak zrobiłem 1000 filmów i nie straciłem ani centa", pisze, że aby film przyciągnął uwagę widza, co 10 minut musi błysnąć na ekranie naga kobieca pierś. W "Barbarzyńskiej królowej" ideę tą potraktowano dosłownie, choć błyszczą tu nie tylko kobiece piersi, bowiem barbarzyńskie kobiety świetnie posługują się również białą bronią. Kampowy przyczynek do teorii filmowego feminizmu.

5. BARON KREW (BARON BLOOD)
reż. Mario Bava, Włochy 1972, 90 min.
Mario Bava przerabia "Studnię i wahadło" Edgara Allana Poe. Joseph Cotten w roli nieśmiertelnego barona Blooda, zamieszkującego Czarny Zamek, mieszczący komnaty po brzegi wypełnione narzędziami tortur. Pech chce, że w łapy barona wpada młode małżeństwo. Stylowy, włoski kamp. Bardziej straszy tu atmosfera permanentnego zagrożenia, niż realistyczne sceny tortur.

6. BESTIA (LA BETE)
reż. Walerian Borowczyk, Francja 1975, 90 min.
Pierwotnie miał to być segment "Opowieści niemoralnych", które Borowczyk zrobił nieco wcześniej. Ale że temat był chwytliwy i rokował spore zyski u rządnej sensacji publiczności, Borowczyk postanowił rozbić go na osobny film. Historia współczesna (do położonego na francuskiej prowincji zamku przyjeżdża piękna młoda dziewczyna ulegająca pokusom przebywających w pałacu mężczyzn), przeplata się ze (zrealizowaną w formie slapstickowej burleski) opowieścią historyczną, w której niewinna hrabianka zostaje zgwałcona przez tytułową, przypominającą niedźwiedzia bestię (która, dodajmy, kona w miłosnych zapasach z kobietą). Film nieodparcie śmieszny, ale zdarzają się tu momenty filmowego erotyzmu pierwszej próby (np. piękna scena z nagą kobietą i różą).

7. BESTIA W KLATCE (LA BESTIA IN CALORE)
reż. Ivan Kathansky, Włochy 1977, 86 min.
Przedziwny sexploitation wykorzystujący elementy faszystowskiego filmu pornograficznego (inspirowanego "Zmierzchem bogów" Viscontiego i "Nocnym portierem" Cavani), gdzie faszyzm zrównany jest z seksualną perwersją (będąc niejako swoistą perwersją europejskiej kultury). Trwa wojna. Gdzieś we Włoszech stacjonuje mały garnizon SS, walczący z włoskim ruchem oporu. "Maskotką" hitlerowców jest tytułowa bestia w klatce (mocno owłosiony jegomość przypominający bohaterów "Walki o ogień" Annauda). Złapane członkinie ruchu oporu są zamykane w klatce bestii, gdzie muszą spełniać seksualne zachcianki dziwadła. Wszystkiemu przygląda się wyniosła SS-manka, która, schwytana przez odważnych partyzantów - mścicieli w finale filmu, sama zostaje zmuszona do obcowania z "jaskiniowcem". To już nie kamp a po prostu trash, wojna jako metafora ludzkiego bestiarium została tutaj potraktowana dosłownie. Ale film znów wywołuje u widzów, chyba niezamierzone przez twórców, spazmy gwałtownego śmiechu.

8. BITWA PONAD GWIAZDAMI (BATTLE BEYOND THE STARS)
reż. Jimmi T. Murakami, USA 1980, 105 min.
Roger Corman kontratakuje. Po sukcesie "Gwiezdnych wojen", sam postanowił zasponsorować space-operę, tym razem opartą na "Siedmiu samurajach" (fabuła filmu Lucasa opierała się na "Ukrytej fortecy" Kurosawy). Siedmiu kosmicznych najemników kontra totalitarne imperium. Poliuretanowe nocniki na głowach najeźdźców i kowbojskie koszule powiewają na grzbietach obrońców galaktyki w warunkach kosmicznej próżni. Kosmiczny kamp z zawieszonymi na nitkach makietami galaktycznych ścigaczy w rolach głównych.

9. BLONDYNKI WOLĄ PISTOLETY (BLONDES HAVE MORE GUNS)
reż. George Merriweather, USA 1995, 90 min.
"Troma" bierze na cel "Nagi instynkt" Paula Verhoevena. Policjant-pechowiec prowadzi śledztwo w sprawie serii morderstw dokonywanych przez super-atrakcyjną blondynkę. Kampowa drwina z erotycznych thrillerów oraz filmowych pismaków. Jedną z ofiar jest filmowy krytyk. "Skąd wiesz, że to krytyk?", pyta bohatera jego partner. "Znaleźliśmy go z dwoma kciukami w d..." - odpowiada policjant - co jest wyraźną aluzją do słynnego amerykańskiego filmoznawcy Rogera Eberta, który - gdy film wzbudza jego aplauz - daje mu cezurę "Two Thumbs Up".

10. BRUTALNI ZAWODOWCY (VIOLENT PROFESSIONALS)
reż. Sergio Martino, Włochy/USA 1973, 110 min.
Włoska przeróbka amerykańskich filmów sensacyjnych spod znaku "Francuskiego łącznika" Williama Friedkina. Zawzięty inspektor policji ryzykuje karierę i życie by dorwać bezwzględnego króla przestępców. Pędząca na łeb na szyję akcja, spektakularne sceny strzelanin i pogoni, realistyczne sceny policyjnych przesłuchań i gangsterskich tortur oraz trzeszczący w uszach angielski dubbing. Modelowy przykład filmowego kampu wykorzystującego schematy amerykańskiego kina akcji.

11. CIAŁO DLA FRANKENSTEINA (FLESH FOR FRANKENSTEIN, ANDY WARHOL'S)
reż. Paul Morrisey, Włochy/Francja 1973, 95 min.
Drugi z trzech awangardowych horrorów (pierwszym jest "Krew dla Draculi", ostatnim "Pies Baskervillów") Paula Morriseya - nadwornego kamermana "Faktorii" Andy Warhola. Tym razem Morrisey pastwi się nad klasycznym motywem szalonego naukowca sklecającego z ciał truposzów nowego człowieka. Potwór nie tak szpetny jak w innych filmowych wersjach powieści Shelley (gra go nadworny model "Fakturzystów" Joe Dallesandro), dlatego Baron Frankenstein próbuje go wykorzystać w celu stworzenia populacji Potworów - poprzez zmuszanie do kopulacji z podobną mu kobietą (z czego niestety nic nie wychodzi). W 2002 roku odbyła się powtórna premiera "Ciała..." podczas festiwalu filmów gejowskich w Filadelfii, powodując swoisty renesans tytułu.

12. CZARODZIEJ GORE (THE WIZARD OF GORE)
reż. Hershell Gordon Lewis, USA 1970, 96 min.
Hershell Gordon Lewis nieco bardziej wyrafinowany. Bohaterem filmu jest sławny prestidigitator (wzorowany oczywiście na sławetnym Doktorze Caligarim), który co wieczór daje niezwykłe szow w małym, amerykańskim miasteczku. Choć na scenie ukazuje sceny wymyślnych tortur (krajanie, dźganie, wydłubywanie), żadna z pięknych ochotniczek zgłaszających się do numeru nie zostaje okaleczona. To oczywiście tylko trick, w rzeczywistości kobiety są mordowane i porzucane na śmietniku. Bohater jest jednak tak demoniczny, że planuje zbiorowy mord przy pomocy telewizyjnej hipnozy. Powstrzymać go może jedynie wścibska nastolatka i jej chłopak. Dla fanów Lewisa - jego najlepszy film - zrealizowany w dobie polityczno - społecznych niepokojów przełomu lat 60-tych i 70-tych może być odczytywany jako metafora polityczno-demagogicznej szarlatanerii.

13. CZY WRESZCIE COŚ OSIĄGNIESZ? (GETTING ANY?)
reż. Takeshi Kitano, 1994, 75 min.
Takeshi "Beat" Kitano - najwybitniejszy, współczesny reżyser z Kraju Kwitnącej Wiśni, proponuje nam zabawną opowieść o młodym nieudaczniku, próbującym za wszelką cenę zdobyć dziewczynę. Aby osiągnąć cel wpada na wiele, wielce oryginalnych pomysłów. Próbuje aktorzenia, a nawet poddaje się eksperymentowi zamieniającemu go w gigantyczną muchę... Jedna, wielka, filmowa zgrywa a jednocześnie parodia japońskiego kina gatunkowego (łącznie z filmami o superpotworach).

14. DOKTOR OWCA (DOCTOR LAMB)
reż. Danny Lee, Hong Kong 1992, 89 min.
Nadworny aktor Johna Woo - Danny Lee - tym razem jako reżyser, daje hongkońską odpowiedź na amerykańskie thrillery opisujące dokonania seryjnych morderców. W filmie Lee serial-killerem jest ekscentryczny psychiatra, który pracuje jako taksówkarz. Jeżdżąc w nocy poluje na samotne kobiety, by w swej mordowni poddawać je wymyślnym eksperymentom i torturom. Film oscyluje na granicy niezamierzonej autoparodii. Sceny "akcji" są tak realistyczne, że aż nieprawdopodobne. Niemniej Simon Yam, jako psychopata-nekrofil, daje wyśmienity popis aktorskiej gry, godnej Anthony'ego Hopkinsa w pamiętnym filmie Jonathana Demme'a "Milczenie owiec".

15. DORIANA GREY (DORIANA GREY)
reż. Jesus Franco, Niemcy 1976, 96 min.
Legendarny mistrz softpornograficznych horrorów wampirycznych Jesus Franco przedstawia swobodną adaptację nieśmiertelnego opowiadania Oscara Wilde'a. Tym razem Dorianem Grey jest ponętna kobieta (Lina Romay), zamieszkująca odludny pałac, do którego - niczym pajęczyca - zwabia dziewczęta i młodzieńców z okolicznych mieścin, by nasycić nimi swój głód (i nie chodzi tu tylko o pragnienie świeżej krwi). Niecny proceder zapewnia bohaterce nieśmiertelność, choć sny o potędze zakłóca wampirzycy szpetota zawieszonego nad kominkiem autoportretu. Franco tym razem posłużył się nie tylko tekstem Wilde'a, ale przede wszystkim legendą o Elżbiecie Bathory - sławetnej, średniowiecznej wampirzycy z Siedmiogrodu, zażywającej kąpieli w basenie po brzegi wypełnionym ludzką krwią (poczynania tej pani - spokrewnionej z królem Polski Stefanem - odmalował Walerian Borowczyk w swych "Opowieściach niemoralnych").

16. DWIE OSIEROCONE WAMPIRZYCE (LES DEUX ORPHELINES VAMPIRES)
reż. Jean Rollin, Francja 1996, 95 min.
Weteran atmosferycznych softpornowych horrorów tym razem rodem z Francji - Jean Rollin - daje nam kolejną, chyba najbardziej wyrafinowaną z filmowych opowieści o kobietach-wampirzycach. Tym razem wampirami są dwie, niewidome siostry bliźniaczki. Siostry nie widzą tylko w dzień, w nocy mają jak najbardziej wyostrzone spojrzenie, zwłaszcza, że muszą ruszyć na łowy. Jean Rollin jest twórcą cokolwiek niedocenionym, a przecież tylko jego filmy cechuje prawie całkowita afabularność, przy rozbuchanej do granic przeestetyzowania perwersyjno-gotyckiej atmosferze. Ktoś, kto nie widział jedenastominutowej sekwencji przebudzenia się wampirzyc w oświetlonej kandelabrami komnacie, przy wtórze gregoriańskiego chóru, ten nie może pojąć istoty filmowego kampu.

17. DZIEWICA WŚRÓD ŻYWYCH TRUPÓW (VIRGIN AMONG THE LIVING DEAD, A)
reż. Jesus Franco & Jean Rollin, Francja/Włochy/Hiszpania/Lisztenstein, 1971, 90 min.
Ilość pięknych kobiet (na czele ze sławną modelką Christiną von Blanc), występujących w tym filmie może przyprawić o zawrót głowy. Sceny erotyczne w "Dziewicy..." przyćmiewają nawet dość skomplikowaną jak na europejskie chillery fabułę (młoda dziewczyna przybywa do Hondurasu, by zbadać przyczyny śmierci swego ojca). Film cięty i montowany wielokrotnie, ostatnim razem przez samego Jeana Rollina, dzięki któremu możemy nacieszyć się scenami lesbijskich zapasów w finale filmu.

18. EMMANUELLE I OSTATNI KANIBALE (EMMANUELLE AND THE LAST CANNIBALS)
reż. Joe D'Amato, Włochy 1977, 92 min.
Niepowtarzalne skrzyżowanie serii filmów o Emmanuelle z serią filmów kanibalistycznych w stylu "Mondo Cannibale", pod dyrekcją niezmordowanego Napoleona pornograficznych horrorów Joe D'Amato. Czekoladowa Emmanuelle - Laura Gemser - udaje się w ostępy amazońskiej dżungli, by dokumentować życie tytułowych ostatnich kanibali. Naiwna wiara w naturalną łagodność ludojadów, jaką prezentuje bohaterka, wkrótce zostaje wystawiona na ciężką próbę. Coś, co mnie zawsze zaskakuje w produkcjach tego typu, to niesamowita muzyka będąca połączeniem rzewnych kompozycji Ennia Morricone z gitarowymi riffami godnymi klasyków rocka.

19. EUGENIA (EUGENIE... THE STORY OF HER JOURNEY INTO PERVERSION)
reż. Jesus Franco, RFN/Liechtenstein/Anglia, 1969, 71 min.
Że Markiz D. A. F. de Sade był ojcem kampu, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Ostateczny dowód na sadyczność kampu przeprowadza niezrównany Jesus Franco w swej swobodnej adaptacji "Eugenii" Sade'a, z wykorzystaniem elementów z "Justyny" i "Filozofii w buduarze". Matka i ponętna córka plus ojciec wyruszają na samotną wyspę, by tam oddawać się bezecnym perwersjom. Niespodziewanie okazuje się, że na wyspie zamieszkuje tajemniczy libertyn o imieniu Dolmaciusz (w wybornej performacji wielkiego Christophera Lee), który jeszcze bardziej zagęszcza erotyczną atmosferę.

20. FUDOH - NOWA GENERACJA (FUDOH - NEW GENERATION)
reż. Takashi Miike, Japonia 1996, 100 min.
Gangsterska ekstrawagancja w duchu Grand Guignolu w wykonaniu najbardziej kampowego z japońskich reżyserów. Historia zemsty, jaką przeprowadza na swym ojcu - szefie klanu Yakuzy - jego syn, w odwecie za zabicie swego przyrodniego brata. Najciekawsza partia filmu rozgrywa się w szkole średniej, do której chodzi bohater. Spotykamy tam np. nastoletnie zabójczynie, wyposażone w szybkostrzelne (dosłownie!) waginy. Zobaczyć znaczy uwierzyć. Wydaje się, że cała twórczość Miike zasługuje na opisanie w niniejszym zestawieniu, bo tylko u tego reżysera kobieta może urodzić dorosłego człowieka ("Gozu"), zaś dorosły człowiek może zostać z łatwością przepołowiony na pół przy pomocy umieszczonego w bucie ostrza ("Ichi - Zabójca").

21. FULL METAL JAKUZA (FULL METAL GOKUDO)
reż. Takashi Miike, Japonia 1997, 103 min.
Inspirowana "Robocopem" Paula Varhoevena kolejna, kampowa produkcja japońskiego "króla złego smaku". W zamachu na szefa mafii zmasakrowany zostaje odważny gangster. Szalony naukowiec bierze to, co zostało z bohatera, i umieszcza w specjalnie skonstruowanej, śmiercionośnej maszynie. Robotogangster przystępuje do akcji, dążąc do odkrycia prawdy o swym smutnym losie. Zemsta, jaką wywrze na swych prześladowcach będzie tym bardziej straszliwa, bo tragiczny zamach przerwał jego wielką, miłosną przygodę, która w obecnych warunkach (stalowe członki!), nie może być kontynuowana. Ironizuję oczywiście, ale to świetnie zrobione, trzymające w napięciu kino, z wieloma niezwykle widowiskowymi fragmentami.

22. GOŚCIE Z GALAKTYKI ARKANA (POSJETIOCI IZ GALAKSIJE ARKANA)
reż. Dusan Vukotic, Jugosławia/Czechosłowacja, 1981, 82 min.
Jugosłowiańska odpowiedź na amerykańskie filmy o obcych. Kampowa zgrywa na sto fajerek i wielki hit w PRL-owskich kinach (pamiętam, musiałem dać łapówę - 50 zł - żeby kiniarka wpuściła mnie na seans). Zdesperowany pisarz taniej literatury SF zostaje nawiedzony przez rodzinę przybyszów z galaktyki Arkana, posługujących się wyspecjalizowaną technologią, oraz opiekujących się kieszonkowym potworkiem. Oczywiście potworek nie zawsze jest kieszonkowy i kiedy urasta do rozmiarów małego samochodu, sieje spustoszenie (najlepsza scena w filmie: potwór, wzorem Romana Polańskiego, rozbija rodzinną zabawę, odrywając głowę wuja i wrzucając ją do talerza z zupą).

23. GWAŁT WAMPIRA (LE VIOL DU VAMPIRE)
reż. Jean Rollin, Francja 1968, 91 min.
Jedna z pierwszych wampiryczno-erotycznych fantazji wyreżyserowanych przez kultowego twórcę Jeana Rollina. Inspirowana "Wampirem" Dreyera, "Carmillą" Sheridana Le Fanu i poezją Gastona Leroux (tego od "Upiora w operze"). Dwie siostry - wampirzyce starają się odkryć tajemnicę Czarnej Królowej - władczyni wampirzego imperium, która ponoć rzuciła na bohaterki klątwę. Grafomański, a jednak emanujący niesamowitością, czarno - biały film grozy, wpisujący się w dokonania francuskiej nowej fali, choć z pewnością nie stojący w równym szeregu z "Do utraty tchu" Godarda i "400 batami" Truffauta.

24. HE-MAN I WŁADCY WRZECHŚWIATA (HE-MAN AND THE MASTERS OF THE UNIVERSE)
reż. Gary Goddard, USA, 1987, 110 min.
Filmowa, aktorska ekranizacja popularnej serii obrazkowej, promującej serię zabawek firmy Mattel. Kampowe fantasy z Dolphem Lundgrenem jako He-Manem - herosem z planety Eternia toczącym śmiertelny bój ze złowrogim Skieletorem (Frank Lagnella). Akcja filmu nie ogranicza się tylko do świata lochów i potworów, przenosimy się bowiem do naszego wymiaru, gdzie para uroczych nastolatków (Courtney Cox - w jednej ze swych pierwszych ról) pomaga He-Manowi i jego przyjaciołom w zażegnaniu inwazji hord Skieletora zagrażających bezpieczeństwu Ziemi.

25. HERKULES I KRÓLOWA LIDIA (ERCOLE E LA REGINA DI LIDIA)
reż. Pietro Francisco, Włochy, 1959, 101 min.
Ostatni i według fanów najlepszy z włoskich superprodukcji o Herkulesie, ze Stevem Reevesem w roli głównej. Fabułę filmu oparto tym razem na mitach tebańskich, zwłaszcza micie Edypa, choć fabuła wykorzystuje również motywy opowieści o podróży po Złote Runo. Herkules pakuje się w sam środek bratobójczej wojny jaką toczą ze sobą członkowie rodu Atrydów. Zostaje uwiedziony przez podstępną królową Lidię, która pozbawia go pamięci. I tylko dzięki sprytowi Ulissesa, nasz dzielny heros może wrócić do świata żywych i zrobić porządek z wojennym bajzlem. Wspaniałe, soczyście kolorowe zdjęcia do filmu (soczystość tę widać nawet na transferowanych dyskach DVD) realizował sam Mario Bava.

CZYTAJ DALEJ >>>

STRONA GŁÓWNA KMF | POWRÓT DO WYBORU