Autor: REDAKCJA
opublikowano

NAJLEPSZE SERIALE XXI WIEKU – Top 100

Jaki serial obejrzeć?

Założymy się, że tego typu pytanie zadajecie sobie dość często. Jeśli oglądacie seriale namiętnie, to poszukiwanie nowych do zaliczenia jest czymś naturalnym, a penetrowanie Netflixa, Showmaxa, HBO Go i innych serwisów (oraz kanałów telewizyjnych i płyt DVD) sprawia tylko przyjemność. Jeśli nie oglądacie, a chcielibyście, to poszukiwanie fajnych seriali jest zajęciem na pewno frustrującym, bo dobrych produkcji jest naprawdę wiele w każdym gatunku.

Co prawda jakieś 8 lat temu wybieraliśmy wspólnie 100 najlepszych seriali, ale do zaktualizowania skłoniło nas… życie oglądacza. Ostatnie lata to wysyp wielu znakomitych produkcji oraz niesamowita popularność Netflixa, który zmienił zasady rynkowej gry, przenosząc doświadczanie seriali na nowy poziom. Poza tym wzrosła liczba i jakość produkcji, pojawiło się kilka wręcz rewolucyjnych seriali, o których rozmawiali wszyscy wszędzie, a tzw. binge-watching stał się normą. 

Podsumowaliśmy więc XXI wiek. Bo jest z czego wybierać. 

Oto wyniki. 100 najlepszych seriali, które powinniście zobaczyć. Rodzaj przewodnika po tym, co warte uwagi. W sumie zagłosowaliście na ponad 200 tytułów, tutaj prezentujemy pierwszą setkę. Sami mocni zawodnicy – seriale kultowe i mniej znane; uznane i niedoceniane; modne i awangardowe; typowo rozrywkowe i bardziej wymagające; wielosezonowe i miniserie. Dla każdego coś miłego. Znalazły się też tytuły, z którymi nie mieli okazji się zapoznać nawet redaktorzy film.org.pl!

 

*

 

100. Doktor Who

Na sukces serialu złożyło się wiele czynników. Cierpiący heros, ludzkie postacie, problemy i dylematy, specyficzne, brytyjskie poczucie humoru, nie zawsze dobre efekty specjalne, różnorodność gatunkowa, gra ze stereotypami lub oczekiwaniami widzów… Czasami trzeba zagryźć zęby, żeby przebrnąć przez te fatalne odcinki – i żeby było zabawniej, gdyby popytać fanów, rozstrzał byłby spory – ale jak to zazwyczaj bywa, opłaca się. [Kornelia Farynowska, fragment recenzji]


99. Miasteczko South Park

Miasteczko South Park zdecydowanie nie jest produkcją dla każdego, ale jedno trzeba tej kultowej już serii przyznać: w całej historii przemysłu telewizyjnego można ze świecą szukać drugiego takiego programu, który mimo upływu lat nie jest w stanie obniżyć lotów na tyle, by fani przestali wyczekiwać kolejnych odcinków. [Damian Halik, fragment artykułu]

Sława serialu Miasteczko South Park nie może dziwić. To błyskotliwa, mądra i niebanalna produkcja. Jej twórcy, Trey Parker i Matt Stone, z sukcesem połączyli naiwną, przypominającą wykonaną w Paincie dziecięcą animację z zazwyczaj poważną problematyką i zjadliwym, wulgarnym humorem. South Park nie idzie na kompromisy, nie unika tematów tabu. W zwariowaną, prześmiewczą narrację wplata refleksję nad współczesnością, której jest zdeformowanym odbiciem. [Maciej Niedźwiedzki, fragment recenzji]


98. Parks and Recreation

Znana wcześniej z Biura forma mockumentu pozwoliła twórcom osiągnąć ten sam efekt powolnego zaprzyjaźniania się z postaciami. Nawet jeśli w pierwszym sezonie – swoją drogą wyraźnie słabszym niż reszta – był ktoś, kogo nie polubiliśmy, to w finałowym odcinku tak samo dobrze życzymy wszystkim, żegnając się z nimi ze smutkiem i poczuciem straty. Prywatne i zawodowe relacje bohaterów przyciągają do ekranu najbardziej, gwarantując tak dużo śmiechu, jak wzruszeń i refleksji w odpowiednich proporcjach. Dodatkowo twórcy znakomicie korzystają z faktu, że ich bohaterowie są pracownikami miejskiego ratusza i w groteskowy, ale trafny sposób przedstawiają społeczne problemy obywateli czy meandry radia i telewizji. Wreszcie, w środku tego wszystkiego, Ron Swanson. Wspólny wysiłek scenarzystów i Nicka Offermana zaowocował jedną z najlepszych postaci telewizyjnych w historii. Szacunek tym większy, że przy swoim usposobieniu Ron z czasem łatwo mógł stać się parodią samego siebie, a jednak twórcy – jak i w innych aspektach – znaleźli na niego złoty środek. [Łukasz Budnik]


97. Wilfred

Aspekt psychoanalityczny fabuły oraz stopniowo odkrywane elementy tajemnicy dotyczącej przeszłości Ryana i pojawienia się Wilfreda sprawiają, że serial nie jest prostym zlepkiem gagów, shitów, fucków i innych inwektyw wypowiadanych wśród wszechobecnego dymku fajek i skrętów. Serial jest czymś więcej pod warunkiem, że wejdziemy w jego klimat i poddamy się jego oryginalnemu urokowi. [Miłosz Drewniak, fragment recenzji]


96. Generation Kill

Kompania braci obecnego pokolenia żołnierzy. Może nie aż tak dobra, jak wielki poprzednik, ale oferująca nie mniej wrażeń, emocji i bezbłędnie punktujących wojnę (tym razem, co nie dziwi, dziejącą się na Bliskim Wschodzie) refleksji. Jak na HBO realizacja jest bezbłędna. W obsadzie m.in. James Ransone, syn Stellana Skarsgårda, znany z Castle’a Jon Huertas i… Polak, Paweł Szajda. Warto znać, nawet jeśli nie jest to tytuł, który łatwo dodamy do ulubionych. [Jacek Lubiński]


95. U nas w Filadelfii (It’s Always Sunny in Philadelphia)

Obleśność i brak jakiejkolwiek poprawności politycznej to jest to, czego od dawna brakowało wielu serialom komediowym. Dla fanów chamskiego, bezkompromisowego humoru. [Tomasz Józefowski]


94. Halt and Catch Fire

 


93. Dragon Ball Z

Świetna kontynuacja równie świetnego Dragon Ball (a może i lepsza?). Spektakularny, zapierający dech w piersiach, z pochłaniającą bez reszty historią – piękne wspomnienie z dzieciństwa. Cała masa nowości (android C18…), zwłaszcza przeciwników – Freezer, Cell i Buu to dla mnie czołówka najbardziej niezapomnianych, niezwykłych i… niepokojących złoczyńców w historii telewizji. [Dawid Konieczka]


92. Dark

Klimat, napięcie, zaskoczenie, muzyka. [Marcin Sobczak]

Dark niczym czarna dziura wciągnie każdego, kto uwielbia intrygujące historie i nie oczekuje rozwiązań podanych na tacy. Nie spodoba się jednak osobom, które liczą na stricte rozrywkowy format. [Damian Halik, fragment recenzji]


91. Świat według Kiepskich

Najbardziej polski serial ze wszystkich. [Fabian Rynkiewicz]


90. Orange Is the New Black

Macie takich znajomych, z którymi spotykacie się raz do roku? Witacie ich z prawdziwą przyjemnością, ciekawi, co słychać, z wypiekami na twarzy przyjmując nowinki. Gadacie, dopóki nie przegadacie, dopóki rozmowa nie stanie się nużąca, w końcu zwyczajnie irytująca… Dopiero gdy zbliża się pożegnanie, nabieracie nowej energii. Właściwie to już wiecie, że przez cały rok będziecie tęsknić. [Berenika Kochan, fragment recenzji]


89. Skazany na śmierć (Prison Break)

Taka legenda musi tu być. [Fabian Rynkiewicz]

Najlepsza ucieczka. [Arkadiusz Czarkowski]

Pierwszy sezon Skazanego na śmierć – czy jak kto woli, Prison Break – wyemitowany w 2005 roku, okazał się prawdziwym hitem. Wiem, bo sam tej dziwnej fascynacji uległem. Choć wiele seriali potrafiło wcześniej przyciągnąć moją uwagę i trwale zaskarbić sympatię, bodaj żaden nie zaangażował mnie tak bardzo. Po raz pierwszy bowiem na własnej skórze doświadczyłem zjawiska binge-watching, związanego z trudem oderwania się od ekranu telewizora lub komputera. Zatraciłem się w tym osobliwym mariażu kina więziennego z familijnym dramatem. [Jakub Piwoński, fragment recenzji piątego sezonu]


88. Niepokorni (Shameless)

Shameless ogląda wielu, ale mało się o nim w Polsce pisze, dyskutuje. Szkoda, bo dzieło Johna Wellsa i Paula Abbotta zasługuje na szczególne uznanie – za nietuzinkowość, niesamowitą kreatywność i szczerość w rozwoju postaci, przede wszystkim za wywoływane w nas emocje. Wiem, że seriale potrafią uzależnić, ale ten sprawia, że zapisuję w kalendarzu, kiedy Mickey Milkovich wraca na ekran i regularnie czytam osadzone w uniwersum Shameless fanfiction. [Berenika Kochan, fragment recenzji]


87. Pakt

Tak, w Polsce mamy dobre seriale. Ostatnio takim stał się Pakt, a zwłaszcza drugi sezon. Sporo daje tu pierwszoplanowa rola Marcina Dorocińskiego, któremu nie brakuje charyzmy, aby grać postaci twarde, walczące o prawdę. Jestem w stanie mu uwierzyć, gdy złowieszczo patrzy na kogoś spod byka, ale w dobrej wierze. Pierwszy sezon opierał się o tajne organizacje, kulty, ale o wiele lepiej twórcom wyszło przedstawienie świata politycznego w drugim. [Krzysztof Mysiewicz]

Porządny polski serial. [Alojzy Bąbel]


86. Californication

Pod wulgarnym płaszczykiem głupkowatych żartów kryje się bardzo wiele emocji i mądrych życiowych refleksji. Świetna muzyka i barwne postaci nie pozwalają zostać obojętnym wobec tego serialu, a i śmiechu jest dużo. Hank na prezydenta. [Mikołaj Lewalski]

Szóstego listopada 2007 roku do polskiej telewizji dotarł pierwszy odcinek kultowego dziś Californication. Serial opowiadał historię wziętego niegdyś pisarza Hanka Moody’ego (David Duchovny), dla którego przeprowadzka do słonecznej Kalifornii skończyła się rozpadem rodziny, potężnym kryzysem twórczym i – jak sam to określił – tonięciu w morzu bezsensownych cipek. Niestety Californication szybko wpadło w pułapkę własnego sukcesu, przechyliło środek ciężkości na aspekt komediowy i stało się pokraczną autoparodią. Nie zmienia to faktu, że do samego niemal końca (niemal, bo ostatni sezon jest istną torturą) pozostał serialem dla mnie ważnym. [Filip Pęziński, fragment zestawienia]


85. Piraci (Black Sails)

Piraci są jak spełnienie marzeń dla miłośników filmów o morzach i okrętach. Dwóm pasjonatom tej tematyki udało się sprzedać telewizji Starz pomysł polegający na połączeniu losów autentycznych postaci (Anne Bonny, Jack Rackham, Charles Vane) z postaciami zaczerpniętymi z Wyspy skarbów Roberta Louisa Stevensona (kapitan Flint, John Silver, Billy Bones). Czarne żagle powiewają u wybrzeży Indii Zachodnich, na wyspie New Providence w archipelagu Bahamów. To tutaj rozgrywają się dramaty i konflikty z udziałem pełnych wad bohaterów: morderców, złodziei, dziwek, zdradzieckich piratów, nieuczciwych handlarzy i kombinatorów. [Mariusz Czernic, fragment recenzji]


84. Trzynaście powodów (13 Reasons Why)

Serial o problemach nastolatków, gdzie królują fałszywe plotki, nieuzasadniony hejt i prześladowania. Myślę, że każdy odnajdzie w tej historii samego siebie – jeśli nie w roli ofiary, to w roli dręczyciela. [Krzysztof Mysiewicz]

Choć to serial młodzieżowy, Trzynaście powodów opowiada o rzeczach naprawdę ważnych. To historia o tym, jak jedno głupie słowo może wpłynąć na psychikę, o tym, że warto ze sobą szczerze rozmawiać, o tym, że trzeba uważać na to, co się komu mówi, o tym, jak niewiele czasami trzeba, by przekroczyć granicę czyjejś wytrzymałości. I chyba przede wszystkim, dość boleśnie i niestety życiowo, to historia o tym, że nikomu nie można ufać. [Kornelia Farynowska, fragment recenzji]


83. Community

Bez wątpienia serial wart jest uwagi, nawet w stanie obecnym. Jak każdy taki produkt, ma swoje lepsze i gorsze momenty (jak dla mnie sezon czwarty nie był szczególny) – jako całość jednak pozostaje ciekawym, zmyślnym i przezabawnym sposobem na spędzenie wolnego czasu, nie tylko w słotne dni lub jako lekarstwo na zły humor. [Jan Dąbrowski, fragment recenzji]

Kapitalne odwołania do popkultury. I za odcinki z grą w paintball. [Marek Adamczak]


82. Sense8

Nie jest to serial idealny, scenarzyści chwilami potrafią przywalić jakimś pretensjonalnym tekstem, niezgrabnością fabularną, niektóre wątki nie są przesadnie oryginalne, ale to, jak ze sobą korespondują, jak wszystko zgrabnie się ze sobą łączy w finale, nadaje im dodatkowej wartości. Do tego jest całkiem sporo konkretnego mordobicia oraz kilka – nienagannie zrealizowanych – strzelanin i pościgów. Netflix daje swoim twórcom sporo swobody, więc Wachowscy mogli w końcu nieco poprzeklinać, pozwolić sobie na trochę krwi i wrzucić kilka obrazoburczych – chociaż pokazujących coś naturalnego – scen. Nie sposób się nudzić na serialu opartym na tak wielu wątkach, nudniejsza partia w jednym z nich szybko zostaje skontrowana pobudzającą sceną akcji w równoległej historii. [Krzysztof Bogumilski, fragment recenzji]


81. Biuro (The Office – EN)

Szara i monotonna rzeczywistość pracowników biura jednego z oddziałów angielskiej firmy papierniczej. Szefem tytułowego przybytku jest David Brent, człowiek o wybujałym ego, który ma się za najlepszego przyjaciela swoich pracowników. Oni mają jednak o nim zupełnie odmienne zdanie.

Jeśli ktoś by mnie zapytał, dlaczego uważam Ricky’ego Gervaisa za geniusza komedii, wskazałbym Biuro jako dzieło wybitne nie tylko w kategorii serialu telewizyjnego. Z sobie tylko znaną bezczelnością, a czasem wręcz okrucieństwem, Gervais wespół ze Stephenem Merchantem tworzą komedię pełną kłopotliwych (tak dla bohaterów, jak i widzów) momentów, czyniąc z upokorzenia, rozczarowania i wstydu budulec dla żartów. Obaj są jednak na tyle uważnymi obserwatorami ludzkiej natury, aby wiedzieć, że śmiech, który w nas wywołują, działa wręcz terapeutycznie – mądrość Biura polega na akceptacji naszych niedoskonałości, uczynieniu z dowcipu środka ku poznaniu samych siebie, a dzięki quasi-dokumentalnej formie utożsamieniu się z oglądanymi postaciami. Sympatycznym Timem beznadziejnie zakochanym w uroczej, ale niedostępnej Dawn, irytującym i niezbyt lotnym Garethem czy wreszcie pozbawionym taktu, bezczelnym, egocentrycznym, ale dziwnie lojalnym Brentem, bohaterem żałosnym, śmiesznym oraz tragicznym w równej mierze. Merchant jest współautorem i współreżyserem Biura, w tym samym stopniu co Gervais, ale to ten drugi dodatkowo przyjmuje na siebie trzecią rolę, głównego aktora, zamieniając genialny już tekst i realizację w coś jeszcze wspanialszego. Arcydzieło. [Krzysztof Walecki]


80. Punisher

Ogląda się lepiej od Daredevila. [Łukasz Szymanowski]

Fabularnie nie jest to może niepowtarzalna perełka, która zaskakuje niesamowitymi zwrotami akcji, ale The Punisher to serial bardzo solidnie napisany. Nie ma tu większych wtop, scenariusz jest przemyślany i (wbrew pierwszemu wrażeniu) dobrze wyważony. Do tego dochodzi świetny rockowy soundtrack oraz niepozostawiający wątpliwości dobór aktorów. [Damian Halik, fragment recenzji]


79. Człowiek z Wysokiego Zamku (The Man in the High Castle)

Człowiek z Wysokiego Zamku to produkcja zrealizowana z ogromną dbałością o szczegóły, pomysłowo i w sposób, który naprawdę oddaje ducha książki Dicka. Widać, że Spotnitz i spółka pojęli ideę zabawy w alternatywne światy i intencje autora. Wątki, o które serial został w porównaniu z książką rozbudowany, nie są naciągane i stanowią spójną całość z tymi wyciągniętymi z Dicka w całości. Autorom serialu udało się nie zanudzić widza filozoficznymi rozważaniami na temat natury istnienia, co w przypadku materii takiej jak klasyczne dzieło Dicka było bardzo prawdopodobne, z drugiej strony nie spłycili przekazu i nie zarżnęli ekranizacji, dopasowując się do targetu. [Michał Bleja, fragment recenzji]

Alternatywna wersja historii spod pióra Philipa K. Dicka, choć różniąca się znacznie od oryginału. Dobrze się ogląda, chociaż są słabsze odcinki. [Jakub Dąbrowski]


78. Nie z tego świata (Supernatural)

Super – dla młodzieży. [Łukasz Szymanowski]

Jest mnóstwo dziur logicznych, na które trzeba przymknąć w tym serialu oko, chociażby sposób, w jaki chłopcy prowadzą swoją działalność, zwłaszcza w pierwszych sezonach. Na pomysł wcielania się w pracowników rozmaitych instytucji i machania legitymacjami długo wpaść nie mogli, a to by im tak ułatwiło życie! Jeśli przymknąć na to oko, to świetna rozrywka. I niepostrzeżenie bardzo wciąga. [Karolina Chymkowska]


77. Oz

 

 


76. Synowie anarchii (Sons of Anarchy)

Gdy dostrzeże się dbałość o szczegóły, z jaką Kurt Sutter stworzył Charming i rezydującą w nim motocyklową rodzinę, trudno zrozumieć zarzuty tych, którzy w jego dziele widzą odrealnione postacie i niespójną fabułę. Sons of Anarchy są czymś dokładnie przeciwnym – wymagały od twórcy zgłębienia tematyki motocyklowych klubów, ale także uważnej współpracy z aktorami, którzy swoje kreacje stworzyli konsekwentnie i wiarygodnie. To prawda, że ich codzienne perypetie w życiu większości z nas urosłaby do rangi zdarzeń wyjątkowych, w niekoniecznie pozytywnym znaczeniu. Jednak to właśnie znalezienie złotego środka – pomiędzy światem wykreowanym przez kino a rzeczywistością – jest najtrudniejszym egzaminem każdego twórcy filmowego. Sutter zdał go na pewno, a to, jaką ocenę mu przyznać, pozostawiam każdemu z widzów. [Dawid Myśliwiec, fragment recenzji]

Ostatnio dodane