search
REKLAMA
Plebiscyt

Filmy, które TRZEBA obejrzeć PRZED ŚMIERCIĄ. Ranking czytelników

REDAKCJA

14 marca 2021

REKLAMA

30. Park Jurajski

1993, reż. Steven Spielberg

Kinowy seans blockbustera Stevena Spielberga był dla wielu osób najważniejszym momentem w okołofilmowym życiu. Wygenerowane za pomocą komputerów prehistoryczne gady nigdy wcześniej – i nigdy później, mimo rozwoju technologii – nie wyglądały tak realistycznie i sugestywnie. Piszę to z pełną odpowiedzialnością: najnowsze odsłony serii może i graficznie przytłaczają ilością szczegółów, ale żadnemu nie udaje się wywołać takiego napięcia i takiego realizmu w portretowaniu zachowań dinozaurów i ich interakcji z otoczeniem. [Szymon Skowroński, fragment artykułu]

29. Braveheart – waleczne serce

1995, reż. Mel Gibson

Mel Gibson wraz ze scenarzystą Randallem Wallace’em dali światu film pozornie historyczny. Pozornie, ponieważ wykorzystali tylko postać autentycznego bohatera oraz okoliczności jego udziału w powstaniu Szkotów przeciwko Anglikom do tego, by zaprezentować historię paraboliczną, cechującą się w pełni uniwersalnym wydźwiękiem. Od dawna wiemy, że kino nie jest sztuką dla historycznych purystów. Ci mogą zatem stawiać opór i znajdywać w Walecznym sercu wiele uproszczeń, skrótów myślowych, żeby nie powiedzieć zakłamań. Nie w tym jednak tkwi sedno tej prezentacji. Konkretna historyczność służy jedynie jako tło, jest tylko naczyniem, do którego wlany został ulubiony motyw Gibsonowskiej twórczości – motyw mesjanistyczny. W nim cechująca się odwagą jednostka wychodzi przed szereg i walczy w imię dobra ogółu, ostatecznie przyjmując na siebie cierpienie. W wypadku Walecznego serca sztandarowym dobrem, wartym najwyższego poświęcenia, jest wolność – przymiot fundamentalny, bez którego życie nie ma większego sensu. [Jakub Piwoński, fragment recenzji]

27. Joker [ex aequo]

2019, reż. Todd Phillips

Cieszy mnie bardzo obecność na tej liście Jokera, bo pokazuje, że głosy deprecjonujące film Todda Phillipsa być może są głośne, ale niezbyt liczne. Osobiście jest wielkim fanem tego jak znakomicie reżyserowi udało się połączyć klasykę brudnego kina amerykańskiego lat 70. i 80. ubiegłego wieku z najmroczniejszymi odcieniami komiksu superbohaterskiego. W centrum tego wszystkiego fenomenalny Joaquin Phoenix, a piękne zdjęcia i doskonała, kilkukrotnie nagradzana muzyka dopełniają zasłużonej pozycji Jokera. Trzeba zobaczyć przed śmiercią, bo po raz pierwszy adaptacja komiksu popularnego zmieniona została w film festiwalowy. [Filip Pęziński]

27. Powrót do przyszłości [ex aequo]

1985, reż. Robert Zemeckis

Kultowa trylogia Powrotu do przyszłości to klasyk science fiction, jeśli chodzi o filmy opowiadające o podróżach w czasie, a jej pierwsza część to waszym zdaniem najlepszy film spod tego szyldu. Wybitna reżyseria Zemeckisa, świetna dynamika relacji między dwojgiem głównych bohaterów: licealisty Marty’ego McFly’a (Michael J. Fox) i wynalazcy dr Emmetta Browna (Christopher Lloyd), kolorowy styl i humor charakterystyczne dla amerykańskich lat osiemdziesiątych, a do tego wszystkiego wielka przygoda dzięki samochodowi DeLorean umożliwiającemu podróżowanie w czasie! Pozycja absolutnie obowiązkowa, a najlepiej od razu w pakiecie z kolejnymi dwiema częściami. I mimo że to kino z założenia komercyjne i rozrywkowe, to nie pozbawione refleksji – pozostawia widza z pytaniami odnośnie czasu, przestrzeni czy rzeczywistości. [Paulina Zdebik]

24. Dawno temu w Ameryce [ex aequo]

1984, reż. Sergio Leone

W przypadku Dawno temu w Ameryce jakakolwiek analiza może mieć jedynie znaczenie wywoławcze. Ten film bowiem należy do gatunku tych, które wiecznie odkrywają nowe znaczenia, tym samym stając się nie dziełem zamkniętym, a otwartym procesem. Sergio Leone stworzył film, który niemal dla każdego odbiorcy staje się czymś innym, od klasycznego filmu gangsterskiego, poprzez szkic z historii Ameryki, aż do sentymentalnego portretu galerii ludzkich osobowości. Pomijając już wszystkie etapy pośrednie. Konia z rzędem temu, kto oceni, która z interpretacji jest tą prawidłową. Może każda po trochu? Może fakt, że reżyser nie wahał się angażować w film całej swojej indywidualności, całej pasji, jaką kiedykolwiek miał jako twórca, czyni z Dawno temu… dzieło tak osobiste? [Karolina Chymkowska, fragment artykułu]

24. Dobry, zły i brzydki [ex aequo]

1966, reż. Sergio Leone

Jednym z wielkich tematów poruszanych w Dobrym, złym i brzydkim jest przecież ukazanie pragnących się dorobić jednostek na tle wojny, która jest doprowadzonym do ekstremum wyrazem dążenia do zysku wielkich grup interesu. Leone zdaje się pytać: cóż znaczy los tych trzech rzezimieszków na tle zinstytucjonalizowanej przemocy, której owocem jest monumentalna nekropolia. Konfrontacja, która następuję później jest zaś kwintesencją wizualnego stylu Sergio Leone. Nic więcej nie trzeba chyba dodawać. Dobrego, złego i brzydkiego, koniecznie trzeba obejrzeć. [Piotr Han, fragment artykułu]

24. Incepcja [ex aequo]

2010, reż. Christopher Nolan

Na Incepcję szłam z obawą, że Nolan w tematyce snu popuści wodze fantazji tak bardzo, że widz straci orientację w tym co jest jeszcze snem, a co już jawą. Nie będzie wiadomo gdzie kończy się świat realny, a zaczyna wytwór podświadomości bohaterów. Jednocześnie jednak wiedziałam, że – jak zawsze w przypadku tego reżysera – obejrzę film bardzo dobry. Pomyliłam się okrutnie, bo tym razem Nolan nie stworzył filmu „bardzo dobrego” – stworzył film absolutnie DOSKONAŁY. Wszelkie jego aspekty przemyślane zostały z największą pieczołowitością i dbałością o najmniejszy szczegół, a linia opowieści została poprowadzona, zaskakująco na podobny temat, jasno i przejrzyście. [Aleksandra Tofil, fragment recenzji]

22. American Beauty [ex aequo]

1999, reż. Sam Mendes

Ostra satyra, którą Mendes osadził na amerykańskich przedmieściach i obśmiał nią tamtejszy tryb życia, stanowi po latach równie celne, diablo dobre, mięsiste kino. Skromne, ale zachwycające we wszystkich swoich aspektach. Począwszy od aktorskiej stawki, pośród której króluje niepozorny Kevin Spacey (a z której wyróżnia się urocza Mena Suvari jako tytułowa, niewinna piękność), przez wytrawną stronę wizualną i fantastyczną muzykę Thomasa Newmana, dla którego jest to początek owocnej, trwającej do dziś współpracy z reżyserem, a na świetnym, ciętym scenariuszu kończąc. W American Beauty wszystko wydaje się dokładnie na swoim miejscu i tworzy razem wartościową, zaiste oscarową produkcję. Ale też poszczególne elementy fascynują jakby niezależnie od siebie, stając się sztuką samą w sobie i tym samym hipnotyzując niczym rzeczona siatka zarejestrowana na taśmie wideo. [Jacek Lubiński, fragment rankingu]

22. Zielona mila [ex aequo]

1999, reż. Frank Darabont

Zielona Mila Franka Darabonta z 1999 roku często wymieniana jest na jednym tchu ze Skazanymi na Shawshank tego samego twórcy. Nie łączy ich tylko nazwisko reżysera, ekranizowanie słowa Stephena Kinga i więzienna tło, ale przede wszystkim ujmująca i głęboko humanistyczna historia o umiłowaniu wolności i potrzebie dobra w świecie pozornie go pozbawionym. Zielona Mila to także prawdziwa galeria niezapomnianych postaci, w które wcielają się takie osobistości światowego kina jak Tom Hanks, Michael Clarke Duncan, James Cromwell czy Sam Rockwell. [Filip Pęziński, fragment rankingu]

REKLAMA