Przedstawiciele Disneya chcieli, by JULIA ROBERTS zagrała słynną Afroamerykankę. „Nikt nie zauważy różnicy”

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Na początku listopada do amerykańskich kin trafił film Harriet, opowiadający o urodzonej w w latach 20. XIX wieku abolicjonistce Harriet Tubman, która po ucieczce z niewoli poświęciła się działalności na rzecz innych uwięzionych czarnoskórych i wyswabadzaniu ich. Działała w ramach Kolei Podziemnej, a podczas wojny secesyjnej była dowódcą zbrojnego rajdu, który uwolnił ponad 750 osób.

Scenarzysta filmu, Gregory Allen Howard, pierwszy skrypt napisał w latach dziewięćdziesiątych na zlecenie Disneya. Szybko okazało się, że produkcja raczej nie dojdzie skutku z ówczesnymi producentami. W rozmowie z Focus Features, które ostatecznie dystrybuuje film, Howard wspomina:

„Harriet”, która miała powstać dla Disneya 26 lat temu, była moim pierwszym zleceniem. Gdy trafiłem do tego biznesu, chciałem opowiadać o historycznych wydarzeniach w sposób rozrywkowy, nie robiąc z tego lekcji. Studiowałem życie Harriet Tubman na studiach i chciałem je przedstawić w formie filmu przygodowego. Atmosfera w Hollywood była wtedy zupełnie inna. Mówiono mi, że jeden z przedstawicieli studia powiedział na spotkaniu: „Ten scenariusz jest znakomity. Niech Julia Roberts zagra Harriet Tubman”. Kiedy ktoś zauważył, że Roberts nie może grać Harriet, producent odpowiedział: „To wszystko było dawno temu. Nikt nie zauważy różnicy”.

Sama Roberts, która ówcześnie była na fali popularności, nigdy nie wyraziła chęci wcielenia się w tę postać. Po tym, jak realizacja filmu nie doszła do skutku, scenariusz Harriet przeleżał wiele lat na półce (do głównej roli rozważana była w międzyczasie na przykład Viola Davis) i dopiero sukcesy Zniewolonego oraz Czarnej Pantery ułatwiły powstanie filmu. W tytułową rolę wcieliła się ostatecznie Cynthia Ervio, której występ spotkał się z dużym uznaniem ze strony krytyków. 

Ostatnio dodane