NOSFERATU POKOCHA CZAROWNICĘ Z NOWEJ ANGLII? Młoda aktorka i reżyser – bluźnierca

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Jeśli miałbym wskazać najlepszy horror, jaki udało mi się obejrzeć w ostatnich latach, bez wątpienia byłaby to Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii. Jeśli zaś wymieniamy najważniejsze filmy grozy w historii – zawsze trzeba albo przynajmniej wypada tam umieścić Nosferatu – symfonię grozy. Kolejną wersję arcydzieła Friedricha Wilhelma Murnaua nakręci Robert Eggers, dla którego Czarownica była pełnometrażowym debiutem. Nie wiemy na razie, kto zagra rolę hrabiego Orloka, która przed laty przypadła Maxowi Schreckowi, a po latach Klausowi Kinskiemu, ale z ostatnich informacji wynika, że jedna z głównych przypadnie Anyi Taylor-Joy. A to już bardzo dobra wiadomość.

Gdy zagrała w Czarownicy (która znalazła się w zestawieniu filmów, które nie weszły do polskich kin!) miała niecałe 19 lat, a to właśnie na jej barkach spoczywało najważniejsze aktorskie zadanie i również dzięki niej Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii wciąga, autentycznie przeraża i zostaje w głowie na długo po seansie. Świetnie wypadła też w Splicie, w którym musiała mierzyć się z Jamesem McAvoyem. A to w końcu zadanie niełatwe.

Robert Eggers nieustannie podkreśla, że obraz Murnaua z 1922 roku pozostaje dla niego jednym z najważniejszych filmowych przeżyć.

Przy wszystkich pochwałach dla odtwórców ról w Czarownicy, na oddzielne brawa zasługuje jej reżyser, który z jednej strony nakręcił do bólu klasyczną historię, a z drugiej – potrafił ubrać ją w garnitur rewelacyjnie sprawdzający się w drugiej dekadzie XXI wieku. Nic dziwnego, że to właśnie Robert Eggers zajął się nową wersją Nosferatu – symfonii grozy. Reżyser nie ukrywa uwielbienia i szacunku dla klasyka Murnaua. Inna sprawa, że uwielbienie dla pierwowzoru nie zawsze oznacza artystyczny sukces (o czym może świadczyć to zestawienie), ale brak szacunku niemal zawsze kończy się porażką.

Kinomani doskonale znają historię dzieła F.W. Murnaua: przegrany sądowy proces z wdową po Bramie Stokerze, przez który o mały włos wszystkie kopie Nosferatu – symfonii grozy nie zostały zniszczone. Potem przyszedł czas na doskonałą i przepiękną wersję Wernera Herzoga z roku 1979, czyli Nosferatu wampir z niezwykłą rolą Klausa Kinskiego – jedną z najważniejszych w jego karierze, a przynajmniej najbardziej rozpoznawalną przez szerszą publiczność. Kinski mierzył się z legendą Maxa Schrecka, a w rolę Lucy (w wersji z 1922 postać miała na imię Ellen) wcieliła się Isabelle Adjani – stając się tym samym następczynią Grety Schröder. W roku 2000 powstała jeszcze „wariacja na temat”, czyli Cień wampira z Johnem Malkovichem jako F.W. Murnauem i Willemem Dafoe jako Maxem Schreckiem.

Jeśli ktoś ma ochotę poczytać zestawienie obu wersji Nosferatu, odsyłam go tutaj, a tymczasem na tę nową czekam z niecierpliwością. Jej twórca Robert Eggers nieustannie podkreśla, że obraz Murnaua z 1922 roku pozostaje dla niego jednym z najważniejszych filmowych przeżyć, więc kręcąc jego nową wersję (odpowiada również za scenariusz) czuje się trochę jak bluźnierca. Ale jeśli zadebiutował tak doskonale, a teraz na pokładzie znów ma Anyę Taylor-Joy to chyba warto mu zaufać.

Max Schreck w Nosferatu – symfonii grozy

Ostatnio dodane