MARK HAMILL mówi o usuniętej scenie ze STAR WARS i wyjaśnia, dlaczego była istotna

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

W ostatecznym montażu oryginalnej trylogii Gwiezdnych wojen zabrakło kilku scen, które później udostępnione zostały przy okazji wydań na nośnikach, a obecnie dostępne są na platformie Disney+. Część z nich dotyczyła Luke’a Skywalkera – w niewykorzystanym fragmencie z Powrotu Jedi widzimy na przykład, jak bohater buduje swój zielony miecz, a w Nowej nadziei otrzymujemy dłuższe wprowadzenie tej postaci. O tym ostatnim opowiedział ostatnio Mark Hamill.

Odtwórca roli Luke’a Skywalkera wziął udział w rozmowie z braćmi Russo (Avengers: Koniec gry) i wyjaśnił, dlaczego uważa, że usunięty fragment był istotny. W rzeczonej scenie Luke najpierw ogląda przez binokulary kosmiczną bitwę, a później jedzie na stację Toschi. Hamill tłumaczył:

Jest tam kilka rzeczy dobrych dla tej postaci. Po pierwsze widzimy, że nie jest popularny wśród rówieśników. (…) Później wpada na Biggsa Darklightera, granego przez Garricka Hagona i jest zachwycony. Widzimy, że to dobrzy przyjaciele. Biggs ma na sobie imperialny uniform, a Luke uważa, że to świetne i że chciałby do niego dołączyć. Biggs zabiera go na zewnątrz i zapowiada dołączenie do Rebelii. (…) Powodem, dla którego jest to dla mnie interesujące jest to, że Luke nie ma poglądów politycznych. Sądzi, że bycie w Imperium jest świetne i sam chce dołączyć, jeśli to pozwoli na opuszczenie farmy! Jego zamiary są czyste i nieuwarunkowane poglądami.

Hamill zdradził też, że to właśnie śmierć Biggsa w końcowej bitwie zdecydowała o tym, że Luke postanowił nie polegać na urządzeniach do naprowadzania i zaufać Mocy oraz własnej intuicji przed oddaniem decydującego strzału w stronę Gwiazdy Śmierci. Słowa Obi-Wana („Użyj Mocy, Luke”) zostały dodane później.

Scenę, o której opowiadał Hamill, zobaczycie poniżej:

 

Ostatnio dodane