Film o Tomaszu Komendzie szarga dobre imię policjanta z Wrocławia. Jakub Ćwiek apeluje o nagłośnienie problemu

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Kilka tygodni temu do polskich kin trafił film 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy Jana Holubka, przedstawiająca głośną sprawę mężczyzny, który w 2000 roku został niesłusznie oskarżony o zgwałcenie i doprowadzenie do śmierci młodej kobiety i skazany na pobyt w więzieniu. Po 18 latach funkcjonariusz CBŚ Remigiusz Korejwo ujął prawdziwego sprawcę tamtej zbrodni, a Komenda wyszedł na wolność. Dziś na Facebooku pojawił się post pisarza i komika Jakuba Ćwieka, który pragnie nagłośnić nieprzyjemną sprawę dotyczącą samego filmu i prosi o pomoc.

Wpis pisarza tyczy się postaci policjanta o nazwisku Bigaj, który według filmu wymusza na Komendzie przyznanie się do winy (wraz z drugim policjantem o nazwisku Tołoczko), używając przy tym m.in. siły fizycznej. Choć policjanci przedstawieni w filmie mają symbolicznie reprezentować funkcjonariuszy biorących udział przy przesłuchaniach Komendy i nie mieli być oparci na prawdziwych osobach, Adam Bigaj rzeczywiście istnieje i także służył we Wrocławiu. Ćwiek pracował z nim przy okazji książki „Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu”, która była zapisem służby 30-letniej Bigaja. Podinspektor nie brał udziału przy sprawie Tomasza Komendy.

Ćwiek pisze:

Problem w tym, że podinspektor Adam Bigaj naprawdę istnieje i naprawdę służył we Wrocławiu. Moi czytelnicy mogą go kojarzyć, bo napisałem wraz z nim książkę „Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu” będącą zapisem jego trzydziestotrzyletniej służby i jednocześnie dość przekrojowym obrazem wrocławskiej policji na przestrzeni trzech dekad. Znam Adama Bigaja na stopie prywatnej, z oczywistych względów dużo rozmawialiśmy o jego przeszłości zawodowej, pracujemy wspólnie nad kolejnymi projektami, również dotyczącymi Wrocławia. Zgodnie z jego słowem – uwiarygodnionym przez innych wrocławskich policjantów i w razie wszelkiej potrzeby łatwym do udowodnienia – ADAM NIE UCZESTNICZYŁ W TEJ SPRAWIE KOMENDY, NIE BRAŁ W NIEJ UDZIAŁU I NIE BYŁ PROSZONY O JAKĄKOLWIEK OBECNOŚĆ CZY UDZIAŁ W CZYNNOŚCIACH.

Ćwiek dodaje:

Niedługo potem i ja dostałem szereg zapytań czy postać przedstawiona w filmie to mój kolega, z którym napisałem książkę. Wtedy jeszcze większość rozmówców wyrażała tylko ciekawość i troskę. Ale od tamtej pory sytuacja eskaluje i momentami, w rozmowach robi się nieprzyjemnie. Póki co nie wydarzyło się nic naprawdę złego, ale nastroje w Polsce i powszechny odbiór Policji są nieciekawe, a ta sprawa wzbudza przecież zasadnie potężne emocje.”

Pisarz wraz z Adamem Bigajem próbowali skontaktować się z twórcami filmu, jednak do tej pory nie udało się uzyskać odpowiedzi od nikogo bezpośrednio powiązanego z projektem, w tym reżysera Jana Holoubka. Dlatego właśnie Ćwiek pragnie nagłośnić tę sprawę, pisząc:

Ten film szarga dobre imię prawdziwego wrocławskiego policjanta robiąc z niego najczarniejszy charakter w jednej z najgorszych zbrodni sądowych III RP!

Poniżej publikujemy treść całego wpisu Jakuba Ćwieka i zapraszamy do zapoznania się z jego treścią.

AKTUALIZACJA: Jakub Ćwiek poinformował, że udało skontaktować się z reżyserem i sprawa jest w toku.

To będzie bardzo ważny wpis, którego bardzo nie chciałem pisać, ale w zaistniałej sytuacji nie mam wyboru. Wpis…

Opublikowany przez Jakuba Ćwika. Dosłownie. Środa, 21 października 2020

Ostatnio dodane