Felietony

ROZPRUWACZ Z YORKSHIRE. Dlaczego mężczyźni nienawidzą kobiet?

Autor: Odys Korczyński
opublikowano

Promocja kina dokumentalnego przydaje Netflixowi powagi i zapewnia realny wkład w kulturę wyższą. Cieszę się, że twórcy platformy to dostrzegają. Takie dokumenty jak Rozpruwacz z Yorkshire, kręcone po 40 latach od bolesnych wydarzeń, są w stanie rzucić nowe światło na temat – ująć go inaczej, żeby pokazać widzowi, że dokonywane zbrodnie bardzo często świadczą o jakimś niedobrym procesie zachodzącym w społeczeństwie, a nie tylko w jednostkowej naturze mordercy. Za tę nowatorskość i odwagę należy docenić dokument Elleny Wood i Jesse Vile.

Rozpruwacz z Yorkshire atakował, przynajmniej na początku, głównie prostytutki.

Chapeltown w Leeds jest dzielnicą słynącą z prostytutek. Zamieszkuje ją dużo emigrantów i biedniejszych tubylców. To tutaj zaczynał naśladowca XIX-wiecznego Kubry Rozpruwacza, który działał w Whitechapel w Londynie. To tutaj niedaleko swojego domu znaleziono pierwszą ofiarę Rozpruwacza z Yorkshire – Wilmę McCann. W domu czekała na nią trójka dzieci, z których jedno, już jako dorosły mężczyzna, opowiadało ze szczegółami, co stało się tamtej nocy. Takie wypowiedzi rodziny dają dużo zarówno widzowi, jak i niekiedy uczestnikom przedstawianych wydarzeń. Widz czuje, że ogląda coś, co wydarzyło się naprawdę, a zaangażowani rozmówcy mogą w jakimś sensie rozliczyć się ze swoim cierpieniem poprzez opowiedzenie o nim.

Przez chwilę obawiałem się, że po tylu latach twórcy dokumentu będą wspomagać się rekonstrukcjami. Na szczęście udało się dotrzeć do zaangażowanych w sprawę policjantów, dziennikarzy i członków rodzin ofiar, przez co historia ułożyła się nawet nieco fabularnie i wciąga niemal jak film kryminalny, nie uciekając przy tym od etycznej i socjologicznej oceny sytuacji, jaka wtedy panowała w Wielkiej Brytanii. Rozpruwacz atakował, przynajmniej na początku, prostytutki. Dopiero w ostatniej fazie, gdy rozpoczął listową korespondencję z policją, nie mogąc się jakby doczekać, kiedy go złapią, w narastającej desperacji zaczął wybierać zupełnie inny model ofiary. Sześć ostatnich kobiet, które zamordował, nie miało nic wspólnego z nierządem. Nazywano je NIEWINNYMI, żeby podkreślić, że są ważniejszymi ofiarami niż prostytutki.

I tutaj Netflixowy dokument wkracza na feministyczną ścieżkę w tym najlepszym tego słowa znaczeniu. Pokazuje, w jak sprzyjających warunkach ideologicznych mordował Rozpruwacz. Paradoksalnie ratowało go to, w jakich społecznych sferach działał. Kto wie, jak jego historia by się potoczyła, gdyby sam na stałe nie zmienił typu ofiar oraz nie zaczął bawić się z policją. W lokalnej społeczności przecież panowała dziwna zmowa milczenia. Co tu kryć, morderstwa kobiet lekkich obyczajów były na rękę wszystkim tym, którzy traktowali je jako wrzód społeczny.

Działalność Rozpruwacza z Yorkshire obnażyła wewnętrzne zepsucie kulturowe, które brać męska przykrywa pięknymi garniturami, stanowiskami i generalnie kasą – jak głęboko w heteropatriarchalnych społeczeństwach, niezależnie od szerokości geograficznej, tkwi nienawiść wobec kobiet. Na początku Rozpruwacz mordował wyłącznie prostytutki, trzy w Leeds i jedną w Bradford. Sprawami zajmowali się lokalni policjanci i lokalne media, ale nic poza tym. Uznawano, że przecież nie pierwszy raz prostytutka została zamordowana. Aż do czasu śmierci 16-letniej Jayne MacDonald. Nastolatka nie była prostytutką. Sprawca pomylił ją ze względu na to, że szła sama.

Mężczyźni nienawidzą kobiet, od zarania bowiem wmawia się im, że ich męska rola społeczna jest ważniejsza.

Z chwilą zamordowania Jayne, gdy okazało się, że była NIEWINNA, sprawą Rozpruwacza zaczęła żyć cała Anglia. Do prac operacyjnych skierowano nawet policję spoza Leeds. Opublikowano w gazecie skierowany do mordercy list z jawnym podzieleniem ofiar na te lepsze i gorsze. Wyszło na to, że po morderstwach prostytutek Rozpruwacz raczej nie powinien mieć wyrzutów sumienia, a po morderstwie Jayne już tak. Bo ona nie kupczyła ciałem, bo pochodziła z „dobrej” rodziny. Taką retorykę można nazwać zwykłym nazizmem i skrajnie prawicowym populizmem. Obnaża on jednak sposób myślenia ludzi (mężczyzn) w tamtych czasach – nikt z nich (prócz jednej dziennikarki) nie pokusił się, żeby zrozumieć, co tak naprawdę pchnęło ofiary do stania się prostytutkami. One nie robiły tego dla przyjemności, tylko ze skrajnej biedy. Tak więc istniało spore prawdopodobieństwo, że zarówno policja, jak i mężczyźni-dziennikarze będą chcieli udowodnić teorię, że kobiety zginęły dlatego, że spotykały się z wieloma mężczyznami, a te, które tego nie robią, są bezpieczne. Nic bardziej mylnego, co udowodniła śmierć Jayne.

To tak jak dzisiaj policjanci próbują udowadniać, że kobieta została zgwałcona, bo wyzywająco się ubrała, a sprawca nie mógł wytrzymać. Za tymi purytańskimi uzasadnieniami czai się mizoginia i chęć posiadania kobiet, dominacji nad ich seksualnością, wciąż tak widoczna np. w naszym społeczeństwie w grupach bardziej religijnych i mniej wykształconych lub formalnie dobrze, lecz z zawężonymi horyzontami myślenia, np. z powodu wychowania. Mężczyźni nienawidzą kobiet, od zarania bowiem wmawia się im, że ich męska rola społeczna jest ważniejsza, a nierzadko tym samym bardziej odpowiedzialna. Dobrze więc, że przy okazji przypomnienia ciekawych historycznych faktów dokument Rozpruwacz z Yorkshire prezentuje problem szerzej, na tle sytuacji społeczno-gospodarczej panującej w Wielkiej Brytanii w drugiej połowie lat 70. Popełniane przez ludzi zbrodnie rzadko kiedy dzieją się w oderwaniu od rzeczywistości, w której ci przestępcy funkcjonowali. Zadać sobie więc należy pytanie, czy wyłącznie oni byli za owe przestępstwa odpowiedzialni.

Ostatnio dodane