ETERNALS i SHANG-CHI nie zostaną pokazane w chińskich kinach? Marvel w obliczu problemu

Łukasz Budnik

13 maja 2021

Po tym, jak w zeszłym roku na wielkie ekrany nie trafił żaden film kinowego uniwersum Marvela, w najbliższych miesiącach czeka nas zalew produkcji tego studia. Po Czarnej Wdowie zobaczyć mamy Shang-Chi i legendę dziesięciu pierścieni oraz Eternals. Marvel z pewnością liczy na sukcesy finansowe, jednak w przypadku dwóch ostatnich tytułów mogą pojawić się problemy – te bowiem niekoniecznie trafią na ekrany w Chinach, największym kinowym rynku świata.

Jak przekazało “Variety“, chińska stacja CCTV6 zaprezentowała widzom kalendarz premier 4. fazy MCU, a na jej liście zabrakło dwóch wspomnianych wyżej tytułów. Może to oznaczać, że chiński rząd odrzucił te widowiska (CCTV6 jest pod jego nadzorem, w tym ministerstwa propagandy decydującego, co wyświetlane jest w kinach). W przypadku Eternals powodem miałby być fakt, że film reżyserowała Chloé Zhao, która aktualnie nie ma w Chinach najlepszej opinii. Przyczyną jest wywiad, którego udzieliła kilka miesięcy temu, a w którym stwierdziła, że gdy dorastała w Chinach, ze wszystkich stron słyszała kłamstwa. Jej słowa stały się na tyle kontrowersyjne, że nawet jej historyczne zwycięstwo podczas gali Oscarów zostało niemal przemilczane w chińskich mediach, a gdy jedna z gazet postanowiła o tym wspomnieć, wyraziła nadzieję, że reżyserka dojrzeje.

Jeśli chodzi o Shang-Chi, tutaj problemem jest rzekome wykorzystanie stereotypów o Chińczykach przy kreowaniu złoczyńcy filmu (w komiksowym oryginale to Fu-Manchu, w filmie Mandaryn) oraz przy samej stylistyce produkcji (walki kung-fu, lampiony na ulicach etc.). Problemem jest też… wygląd występujących w filmie Simu Liu oraz Awkwafiny, których uroda “nie spełnia standardów typowej chińskiej piękności” – wielu komentatorów uważa, że Marvel obsadził ich w głównych rolach, bo dyskryminuje wygląd Chińczyków.

Jeśli Chiny rzeczywiście nie pokażą w kinach Eternals oraz Shang-Chi, Marvel z pewnością to odczuje – wpływy z tych krajów mogą wynosić nawet 100 milionów dolarów. Okaże się, jak rozwinie się sytuacja.

Avatar

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

OSTATNI KOMERS. Zwiastun polskiego filmu z Sandrą Drzymalską

Łukasz Budnik

13 maja 2021

18 czerwca do kin trafi Ostatni komers, debiutancki pełnometrażowy film Dawida Nickela nagrodzony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie został laureatem Konkursu Filmów Mikrobudżetowych.

Akcja filmu rozgrywa się w ostatnim tygodniu szkoły w gimnazjum w małym polskim miasteczku. W oczekiwaniu na imprezę (komers) grupa uczniów spędza czas na miejskim basenie. W ciągu kilku dni zasmakują zauroczeń, odrzucenia i pierwszych zawiedzionych nadziei. Zapis ich doświadczeń jest zwieńczeniem okresu gimnazjalnego i portretem współczesnej młodzieży poszukującej tożsamości, przynależności i więzi.

Ostatni Komers oparto na motywach fragmentów powieści „Ma być czysto” Anny Cieplak. Reżyser Dawid Nickel jest też współautorem scenariusza. Wcześniej twórca współpracował z Małgorzatą Szumowską. W obsadzie są m.in. znana teraz z Sexify Sandra Drzymalska, Mikołaj Matczak, Michał Sitnicki, Agnieszka Żulewska, Nel Kaczmarek, Jakub Wróblewski, Zofia Świątkiewicz i Dobromir Dymecki.

Ostatni Komers ma już na swoim koncie wspomnianą nagrodę dla najlepszego filmu w Konkursie Filmów Mikrobudżetowych 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, nagrodę Jury Młodych oraz wyróżnienia dla aktorki Sandry Drzymalskiej i autora zdjęć Michała Pukowca.

Źródło: materiały prasowe Galapagos Films. Autorem zdjęcia z nagłówka jest Jakub Socha.

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

TOM CRUISE i reżyser MISSION: IMPOSSIBLE 7 staną przed polskim sądem? Wraca sprawa mostu w Pilchowicach

Wraca sprawa mostu w Pilchowicach. Czy Tom Cruise stanie przed polskim sądem?

Łukasz Budnik

13 maja 2021

W przygotowaniu jest kolejna część serii Mission: Impossible, opowiadającej o perypetiach agenta Ethana Hunta, w którego od 1996 roku wciela się Tom Cruise

W lipcu zeszłego roku pojawiły się informacje, że ekipa siódmego M:I chce wysadzić dawny wiadukt znajdujący się na Dolnym Śląsku. Według anonimowego informatora, filmowców interesował ponad stuletni, liczący 151 metrów długości most w Pilchowicach, który jest w złym stanie technicznym, na tyle, że jego remont jest rzekomo nieopłacalny. Reżyser filmu – Christopher McQuarrie – zjawił się w Polsce, aby w towarzystwie Wojska Polskiego obejrzeć wiadukt. Temat mostu wywołał w Polsce niemałe kontrowersje – przedstawiciele PKP PLK zdementowali doniesienia o tym, że została wydana jakakolwiek zgoda na ingerencję filmowców i dodali, że mostów nie wysadzamy, ale poprawiamy ich stan. Później do Barbary Obelindy-Nowak, dolnośląskiej wojewódzkiej konserwator zabytków, wpłynął wniosek o wpisanie mostu do rejestru zabytków, a w obronie obiektu stał też szef Międzynarodowego Komitetu Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego, Miles Oglethorpe.

 

Na łamach magazynu Empire oświadczenie w tej sprawie wydał  McQuarrie, który zaznaczył, że nigdy nie było planów na wysadzenie całego mostu, a jedynie kładki która i tak nie pozwala na jego użytkowanie, a której wymienienie pomogłoby rejonowi na rozwój turystyki. Ekipa nie miała zamiaru niszczyć oryginalnych filarów z początku XX wieku – kładka, którą mieli wysadzić, została odbudowana po drugiej wojnie światowej. Według filmowca, jej wysadzenie i późniejsza wymiana miałyby pozytywny wpływ na ekonomię, a cała procedura odbyłaby się z zachowaniem bezpieczeństwa okolicy. Problemy zaczęły się, gdy pewna osoba – McQuarrie nie wymienił jej nazwiska – zechciała zostać członkiem ekipy produkcyjnej, czego jej odmówiono. To właśnie wtedy do mediów zaczęły docierać fałszywe informacje na temat intencji filmowców i chęci wysadzenia całego mostu, a także wpłynął wniosek o wpisanie go na listę zabytków. Według McQuarrie’ego, opinia publiczna została zmanipulowana, co zniweczyło ambicje filmowców na wykorzystanie tej  konkretnej lokalizacji.

Osobą, o której wspominał reżyser, był Andrew Eksner, filmowiec, który teraz pozwał ekipę Mission: Impossible 7. Według Eksnera to pierwszy z trzech pozwów, które zamierza złożyć do sądu w Warszawie. W swoim poście na Twitterze pisze, że gdy chciał załatwić sprawę legalnie został odsunięty od filmu, a zatrudnione zostały “typy spod ciemnej gwiazdy” które rozpoczęły prace przy moście. Eksner twierdzi, że studio Paramount nie chciało słuchać jego ostrzeżeń i nie zapłaciło mu za wykonaną pracę (pieniędzy domaga się w ramach pozwu), natomiast McQuarrie był wściekły, że utracił wymarzoną lokację. Według Eksnera, Empire nie zgodziło się na opublikowanie jego odpowiedzi na oświadczenie reżysera. Mężczyzna stwierdził też, że zostały zniweczone jego plany na wypromowanie Polski jako lokacji do kręcenia filmów.

Eksner pozwał Toma Cruise’a, Christophera McQuarrie, szefa Paramount Pictures Jima Gianopulosa i producenta Jake’a Myersa. Poinformował o tym 10 maja. 

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

ROBERT PATTINSON i jego role – co mówią o męskości, seksualności i kapitalizmie XXI wieku?

Najważniejsze zagadnienia, jakie pojawiały się na ekranie w filmach, w których wystąpił Robert Pattinson.

Marcin Kempisty

13 maja 2021

Znacznie łatwiej pisać o reżyserach niż o aktorach i aktorkach. W pierwszym przypadku, oczywiście pominąwszy wszelkie komplikacje związane na przykład z naciskiem producentów, mamy do czynienia z twórcą w znacznym stopniu odpowiedzialnym za efekt końcowy dzieła. W drodze z kamery na kinowy ekran taśma filmowa przechodzi jeszcze długą drogę i zajmuje się nią sztab ludzi, niemniej jednak to reżyser jest osobą spinającą cały projekt w całość. W ramach owego projektu znajduje się także miejsce dla aktorów, to oni swoimi twarzami firmują produkcję, to ich fizjonomie zapełniają przestrzeń marketingową. Oczywiście ich udział jest nie do przecenienia, ale najczęściej są oni odtwórcami i reprezentantami przemyśleń reżyserów i scenarzystów, a nie wyrazicielami własnych spostrzeżeń na temat rzeczywistości. Trudno zatem dokonać poważniejszego, jednolitego podsumowania ich ścieżki kariery. Kolejne tytuły w aktorskim CV nie muszą być związane z prywatnymi poglądami. Casting bywa przeróżny, a czasami kształt obsady determinuje przypadek, wielki talent albo odpowiedni wygląd. 

Mimo to w przypadku kariery Roberta Pattinsona chcę pokusić się o stworzenie swego rodzaju mapy opisującej najważniejsze zagadnienia, jakie pojawiały się na ekranie wraz z obecnością brytyjskiego aktora. Nie chodzi o sposób wcielania się w kolejne postaci, lecz o to, kim one były, co sobą reprezentowały i o czym przez ich pryzmat twórcy próbowali opowiedzieć. Trudno bowiem pozbyć się wrażenia, że przy okazji najbardziej rozchwytywanych nazwisk – a do nich niewątpliwie zalicza się Pattinson – kiedy to gwiazda ma możliwość swobodnego przebierania w ofertach, pojawia się możliwość obrania bardziej autorskiej drogi. Bliższej duszy aniżeli tylko portfelowi. Tak jak filmowe fizis Alaina Delona, mimo wielu innego rodzaju ról, na zawsze zastygło w masce niedostępnego i zimnego mordercy na zlecenie, tak również zawodowe wybory dokonywane przez Brytyjczyka składają się w większą opowieść dotyczącą kondycji mężczyzny na przestrzeni wieków, naturalnie ze szczególnym uwzględnieniem współczesności.

Niniejszy esej będzie dotyczyć trzech najważniejszych aspektów związanych z postaciami odgrywanymi przez Pattinsona. Mowa o męskości, czyli objawianiu ja w konkretnym kontekście kulturowym, seksualności jako emanacji wewnętrznych napięć, a także o kapitalizmie jako spoiwie obu wcześniejszych tematów, w kajdanach którego przychodzi funkcjonować protagonistom o twarzy Brytyjczyka. Kluczowe dla kariery Pattinsona role układają się w skomplikowaną, acz w miarę klarowną narrację, w ramach której dokonuje się reinterpretacja pewnych sposobów postrzegania mężczyzn – zarówno na niwie fizycznej, jak i psychologiczno-duchowej. 

Męskość zniewolona

Nie ma co ukrywać – we współczesnej popkulturze stosunkowo mało uwagi poświęca się męskości heteroseksualnej. Z jednej strony należy docenić postępujące zmiany dotyczące tego, że wcześniej pomijane w kulturze grupy – kobiety oraz przedstawiciele mniejszości seksualnych – zdobyły przestrzeń i możliwość do opowiadania własnych historii, z drugiej jednak trudno się pozbyć wrażenia, że w tym samym czasie inna grupa została zepchnięta na margines. Jako że przez wiele wieków mężczyzna był standardowym użytkownikiem rzeczywistości i to pod jego predyspozycje i potrzeby przeobrażała się cywilizacja, całkowicie pominięto istotę tego, co to w ogóle oznacza być mężczyzną i jakie wiążą się z tym konsekwencje. Emancypacja znacznej części społeczeństwa wprowadziła „na salony” nowe dyskursy, nowe oczekiwania, żądania i reklamacje wobec zastanej sytuacji, ale co ważniejsze, wraz z nią zaczęły konstruować się nowe modele kobiecości czy homoseksualności. Rzecz jasna część osób z obu grup żachnęłaby się na wykorzystane określenie – wszak dla wielu naczelną zasadą egzystencji jest wieczna ucieczka przed etykietami – niemniej nawet ów antykonserwatywny eskapizm jest jakimś modelem, nową, ale już opisaną formą samorealizacji, tyle że po prostu istniejącą poza wcześniejszymi rolami społecznymi. To samo tyczy się męskości i kobiecości: one jak najbardziej istnieją, choć można je badać w rozmaitych kontekstach, a co za tym idzie – opisywać je przy wykorzystaniu różnego rodzaju kryteriów.

Tymczasem męskość istnieje na styku dwóch norm – niedopowiedzenia i ekspresji poprzez świat zewnętrzny. Innymi słowy, bohater nie potrafi mówić o sobie i swoich uczuciach, a jednocześnie jego osobowość objawia się w działaniu i zajmowanym miejscu na drabinie społecznej. Podczas gdy taśmowo powstają seriale tworzone przez kobiety i opowiadające o kobietach – Fleabag, Lepsze życie, Insecure, Mogę cię zniszczyć, Mrs. Fletcher – w ramach których mówi się również o tym, jak na różne sposoby można definiować kobiecość, w przypadku mężczyzn sprawa jest bardziej skomplikowana. Ewidentnie brakuje formatów konfesyjnych, historii z pogranicza autobiografii i fikcji, z których bohaterami męski widz byłby w stanie się utożsamić albo dzięki którym mógłby nauczyć się pracy nad własną osobowością. Dominuje model opowieści w kontrze do herstorii, zwłaszcza ukazujący toksyczną stronę męskości. Jeżeli męski protagonista jest definiowany, to poprzez pozycję zawodową i miejsce w rodzinie. Nie jest nigdy samym sobą, lecz zawsze funkcjonuje w kontekście czegoś na zewnątrz.

Pattinsonowscy bohaterowie potrafią uciekać przed etykietami, poszukując własnej drogi, ale też są zniewoleni przez kulturowe kajdany, co prowadzi do cierpienia. Tyler z Twój na zawsze ucieka przed obowiązkami nakładanymi przez ojca, Edward ze Zmierzchu nie chce być stereotypowym wampirem rzucającym się na co popadnie, Henry z Zaginionego miasta Z wyrusza do amazońskiej dżungli w celu odnalezienia dawnej cywilizacji, Monte z High Life wyrusza w kosmos, a Thomas z Lighthouse poszukuje swojego miejsca w świecie, by móc zarobić i wreszcie osiąść na swoim majątku. Wszystkie te postacie łączy jedna zasada – ruch jako ucieczka przed zniewoleniem. Na każdego z tych mężczyzn czekają pułapki związane z obowiązującymi normami społecznymi, więc podejmowane przez nich działania nie służą tylko zdobywaniu bogactw lub innego rodzaju przyjemności. Służą ratowaniu własnego ja

Bo gdy nie ma ruchu, nie ma męskości. To zaskakujące, jak często stabilność albo życiowe niepowodzenia są ściśle łączone z negatywnymi ocenami samej osobowości. Bohater Good Time woli kraść niż być „na utrzymaniu państwa”, jak wykrzykuje w jednej z ostatnich scen filmu. Z kolei początek wielkiej kariery Duroya z Bel Ami związany jest z negatywnym komentarzem jego przyjaciela, który jest wręcz zdegustowany, gdy dowiaduje się, gdzie pracuje jego były kompan z wojska. A contrario, Eric z Cosmopolis to miliarder zdolny do wszystkiego, ale poza, w jakiej zastyga, świadczy o utracie sił witalnych na rzecz turbokapitalistycznego pościgu za widmowym pieniądzem. Zresztą jego całodzienna jazda limuzyną po Nowym Jorku przypomina raczej objazdówkę w trumnie. Mężczyzna mieni się osobą ważniejszą od prezydenta USA, a jednocześnie jest blady jak trup. Ma 28 lat, a ciągle myśli o śmierci. Wygląda jak wampir, którym zresztą jest w sensie ekonomicznym. Zdecydowana większość bohaterów granych przez Pattinsona musi być w ciągłym ruchu, pracować aż do utraty tchu, bo to ich definiuje jako mężczyzn – prawowitych członków społeczeństwa. W przeciwnym razie są martwi za życia.

Najlepiej to widać w rysie psychologicznym Thomasa z Lighthouse, którego analizę, z uwzględnieniem napięć między pracą, męskością a śmiercią, w niezwykle interesujący sposób przeprowadziła Kate Bowen na portalu film-cred.com. Zgodnie z obowiązującymi prawidłami bohater pragnie zarobić pieniądze, ustatkować się, zbudować dom i osiąść na własnej nieruchomości razem z żoną i dziećmi. Próby jednak spełzają na niczym, a mężczyzna jest zmuszony do ciągłego poszukiwania pracy. Według Wake’a (Dafoe) postać Pattinsona dryfuje, zmuszona do zmian tożsamości w związku ze zmianami zatrudnienia. Dla starszego latarnika sprawa jest prosta, jego bycie stanowi jedno z pracą. Jak mówi, „I am a wicky, and a wicky, I is”. Najpierw był marynarzem, później zaczął pilnować latarni morskiej i w obu rolach całkowicie się spełniał. Thomas jest niestabilny, niepewny swojej tożsamości, co zostaje dobitnie udokumentowane, gdy okazuje się, że przejął nazwisko od swego zmarłego szefa z poprzedniej pracy, bojąc się, że na swoje konto nie znajdzie już kolejnego zatrudnienia. „Piękny jak obrazek”, sprowadzony do roli pomywacza, nigdy nie jest w stanie spełnić oczekiwań nowego pryncypała. Frustracja zawodowa odbija się na stanie psychicznym, bo skoro publiczne zostaje zmieszane z prywatnym, to niepowodzenie w pracy oznacza, że nie jest mężczyzną. Co istotne, nawet po śmierci człowiek nie odrywa się od swojej przeszłości – wystarczy przypomnieć opowieść Wake’a o mewach jako duszach zmarłych marynarzy nawiedzających małą wysepkę. Zgodnie z przytoczonym artykułem Kate Bowen rola Pattinsona w Lighthouse przypomina kondycję na rynku pracowniczym młodych ludzi, gniecionych wymaganiami starszych pokoleń, zmuszonych do ciągłego przebranżawiania się, płynności zatrudnienia i pozbawionych stabilizacji finansowej. 

Z kolei w Damulce zostaje przeprowadzona komiczna dekonstrukcja westernowych archetypów. Grany przez Pattinsona Samuel jest lustrzanym odbiciem arcymęskich herosów polujących na Komanczów – dba o fryzurę i bródkę, ubiera się inaczej niż stereotypowy kowboj, dba o pozory, gdy chce w „kulturalny” sposób prosić o rękę ukochaną kobietę. Wygląd „pięknego jak obrazek” mężczyzny kontrastuje z usposobieniem, już charakterystycznym dla wielu westernów – protagonista za nic ma emocje obiektu westchnień, realizuje swoją męskość poprzez chęć uratowania „damy w opałach”, mimo że tak naprawdę nic takiego nie ma miejsca. Ironiczny charakter postaci służy udowodnieniu, jak bardzo konstrukcje związane z rolami płciowymi oparte są na iluzji, z dziada pradziada przekazywanych mądrościach ludowych, a także wewnętrznie zakorzenionych iluzjach na temat funkcjonowania świata.

Marcin Kempisty

Serialoholik poszukujący prawdy w kulturze. Ceni odwagę, bezkompromisowość, ale także otwartość na poglądy innych ludzi. Gdyby nie filmy Michelangelo Antonioniego, nie byłoby go tutaj.

zobacz inne artykuły >>>

NIEBEZPIECZNE pożądanie. Filmy o OBSESJACH SEKSUALNYCH

Seks ma swoją mroczną stronę. Może być uzależnieniem, perwersyjną obsesją, czynnikiem demoralizacji, bluźnierstwem, świętokradztwem.

Maja Budka

13 maja 2021

Seksualność mówi wiele o nas samych, ale i obnaża niepokojące, skrywane upodobania. Zamiast od niej uciekać, można się jej w pełni poddać, tak jak postąpili bohaterowie wielu filmów. Seks, również w kinie, nie jest tylko romantycznym aktem, podczas którego dwoje ludzi zatraca się w miłosnych uniesieniach. Ma także swoją mroczną stronę. Może być uzależnieniem, perwersyjną obsesją, czynnikiem demoralizacji, bluźnierstwem, świętokradztwem. X muza również dotyka tej sfery, nierzadko burząc tabu. Oto najciekawsze filmy o seksualnych obsesjach.

Piękność dnia

Film Luisa Buñuela, jak przystało na wybitnego twórcę kina surrealizmu, odnosi się tajemnic ludzkiej psychiki, otwiera zamknięte dotąd drzwi podświadomości. W Piękności dnia Buñuel wnika do głowy pięknej Séverine Serizy, młodej mężatki, która roztacza wokół siebie aurę delikatnej i eleganckiej damy. Reżyser, penetrując jej psychikę, przygląda się skrywanej obsesji kobiety. Séverine, choć jest w szczęśliwym związku, nie potrafi dzielić intymnych chwil ze swoim mężem, nie potrafi odnaleźć z nim seksualnego zaspokojenia. Po kryjomu fantazjuje o sadomasochistycznej uległości, byciu poniżaną, bitą i gwałconą, co przynosi jej perwersyjną przyjemność. W sekrecie przed mężem zaczyna pracować jako prostytutka w ekskluzywnym domu Madame Anais. Przybiera imię Piękność Dnia, ponieważ może oddawać się klientom wyłącznie w dzień, w czasie pracy jej męża. Choć kobieta wie, że postępuje niestosownie, nawiedzana wspomnieniami molestowania z dzieciństwa zaczyna coraz intensywniej żyć swoim drugim życiem. Z czasem zaczyna wyobrażać sobie, jak uprawia namiętny seks na oczach swojego męża. Kobieta przez narzuconą jej rolę społeczną i traumę z dzieciństwa zrzuca z siebie kolejne warstwy konwenansów, przekracza kolejne granice przyzwoitości. Piękność dnia to świetny film pełen psychoanalitycznych tropów, który portretuje z pozoru niewinną kobietę z wyższych sfer jako zakładniczkę własnych mrocznych seksualnych fantazji, niosących ze sobą fatalne w skutkach konsekwencje.

Love

Love to ponad dwugodzinna sesja wizualnie hipnotyzującego seksu. Z mozaiki pocałunków, splecionych ciał, orgiastycznych aktów seksualnych wyłania się jednak ciekawy obraz toksycznego związku. Główny bohater, Murphy, nie jest zadowolony ze swojego życia. Ma partnerkę i dziecko, jednak wciąż myśli o byłej dziewczynie. Gdy dostaje niepokojący telefon od jej matki, widz rozpoczyna z chłopakiem sentymentalną podróż do wspomnień namiętnego związku z Electrą. Związek Murphy’ego i Electry był czysto hedonistyczny. Para nie stosowała się do zasad panujących w związkach monogamicznych. Uprawiali seks w trójkątach, eksperymentowali w darkroomach, wymieniali się partnerami. Zawsze jednak robili to razem, bez tajemnic. Ich gra była jednak o tyle ryzykowna, że łatwo było o skrzywdzenie czyichś uczuć. Electra odeszła, gdy dowiedziała się, że Murphy pod jej nieobecność uprawiał seks z ich znajomą, młodą sąsiadką Omi. Jednak ze wspomnień Murphy’ego można wysnuć wniosek, że to nie był pierwszy moment, kiedy związek pary wisiał na włosku. W życiu seksualnym Murphy’ego i Electry zanikły jakiekolwiek hamulce. Bohaterowie brnęli coraz dalej i pewniej w swoich eksperymentach, nie raz przekraczając dozwolone granice. Wszechobecnym seksem zaczęli zagłuszać problemy w związku. Obsesyjnie zaczęli zapadać się w świat orgiastycznych przyjemności, aby nie musieć zwracać uwagi na ich rozpadającą się relację. Seks stał się dla nich narkotykiem. Czymś, co trzymało ich przy sobie, i – paradoksalnie – konsekwentnie od siebie oddalało. Love to w gruncie rzeczy portret trudnej relacji dwójki osób, którzy choć emocjonalnie są od siebie zależni, nie potrafią być razem. I choć Gaspar Noé ma prawdziwy talent do ukazywania scen erotycznych oraz stawia na wnikliwą eksplorację pożądania, seks w Love jest przede wszystkim czynnikiem wyniszczającym, któremu świadomie poddają się główni bohaterowie.

Wstyd

Wstyd to surowy portret wypłukanego z wrażliwości mężczyzny zatracającego się w niemożności zaspokojenia swoich silnych potrzeb erotycznych. Michael Fassbender idealnie wgryzł się tu w postać Brandona, uzależnionego od seksu menadżera. Służbowy komputer Brandona jest przepełniony pornografią, a on sam musi w czasie pracy uciekać do toalety, by rozładować napięcie poprzez masturbację. Nie potrafi związać się na stałe z żadną kobietą, prowadzi monotonne życie, które wypełnia jałowym seksem z prostytutkami. A ponad wszystko – czuje wstyd. Wstyd za to, kim się stał. Wstyd za to, że tłumi swoje emocje. Wstyd za to, że wołanie o pomoc zagłusza pustym seksem. Momentem przełomowym w filmie jest przyjazd siostry Brandona, Sissy, delikatnej, wrażliwej kobiety emocjonalnie zależnej od starszego brata. Mężczyzna dostrzeże w niej te same, skrywane w sobie słabości – ból, smutek, narastające kompleksy. To Sissy uświadomi Brandona, że konsekwentnie odgradza się od bliskości, której w rzeczywistości najbardziej mu brak. Jednak ze spirali uzależnienia trudno jest się wyrwać. Wstyd to wyjątkowo mroczny obraz demonicznej siły nałogu. To film, który z najbardziej odpychającej strony pokazuje, jak seks może stać się wyłącznie mechaniczną czynnością, tylko chwilowo zaspokajającą wyniszczającą obsesję.

Maja Budka

Piszę o filmie i sztuce z kotem na klawiaturze. Lubię animacje i filmy podszyte delikatnym absurdem.

zobacz inne artykuły >>>

EMILY BLUNT o FANTASTYCZNEJ CZWÓRCE i filmach superbohaterskich. “To nie dla mnie”

Łukasz Budnik

13 maja 2021

Choć w kinowym uniwersum Marvela pojawiły się już dziesiątki bohaterów znanych z komiksów, wciąż nie widzieliśmy popularnej grupy zwanej Fantastyczną Czwórką. Do tej pory powstały dwie kinowe adaptacje przygód tych superbohaterów (z czego jedna doczekała się sequela), jednak żadna z nich nie została ciepło przyjęta przez widzów i krytyków. Fani zastanawiają się, kto mógłby wcielić się w F4 w nadchodzącej wersji, która należeć będzie do tzw. czwartej fazy MCU. Idealnymi kandydatami wielu fanów do ról Reeda Richardsa i Susan Storm są John Krasinski i Emily Blunt

Para aktorów (związana ze sobą także w życiu) już od wielu miesięcy przewija się jako faworyci, a według niedawnych doniesień od Geekosity, Marvel Studios stara się o udział Blunt. Z wcześniejszych pogłosek wiemy, że aktorka już raz odmówiła tej roli, obawiając się podpisania kontraktu na występ w wielu filmach z serii, jednak wygląda na to, że włodarze Marvela postanowili nie odpuszczać, zwłaszcza że aktorka miała dołączyć do MCU już za sprawą Iron Mana 2 i roli Czarnej Wdowy. O sprawę tę została spytana sama Blunt w rozmowie z Howardem Sternem. 

To fanowski casting. Do nikogo nie dzwoniono, to tylko ludzie, którzy mówią “Czy to nie byłoby świetne?”

Stern zapytał Blunt, czy jest “zbyt dobrą aktorką, by traktować tę rolę poważnie” i czy cały gatunek superbohaterskich filmów jest poniżej jej poziomu. Aktorka zaprzeczyła, mówiąc, że po prostu się nimi nie interesuje.

To nie tak. Uwielbiam Iron Mana i byłam nim zafascynowana, gdy zaoferowano mi rolę Czarnej Wdowy. Bardzo chciałam pracować z Robertem Downeyem Juniorem, ale nie wiem, czy superbohaterskie filmy są dla mnie. Nie lubię ich. Zostały wyczerpane. Jesteśmy tym zalewani – to nie tylko filmy, ale też seriale telewizyjne. Nie mówię, że nigdy bym nie zagrała superbohaterki, ale to musiałby być świetny projekt i świetna postać – wtedy byłabym zainteresowana.

Większy entuzjazm wykazywał John Krasinski, który wspominał, że chętnie wcieliłby się w Reeda Richardsa, a dołączenie do świata Marvela byłoby czymś niesamowitym. Krasinski był już kiedyś bliski dołączenia do MCU – znajdował się na liście kandydatów do roli Kapitana Ameryki.

Chcielibyście zobaczyć Blunt w MCU?

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

GAL GADOT krytykowana za post o konflikcie Izraela i Palestyny

Łukasz Budnik

12 maja 2021

W ciągu ostatnich dni nastąpiła eskalacja konfliktu Izraelczyków z Palestyńczykami, której bezpośrednią przyczyną stała się kwestia wywłaszczenia arabskich rodzin z ich domów w Jerozolimie. Starcia trwają od piątku, doszło już do ostrzałów rakietowych i bombardowania Strefy Gazy. Temat poruszyła w mediach społecznościowych Gal Gadot, która pochodzi z Izraela i odbyła tam dwuletnią służbę wojskową. Jej słowa wzbudziły krytykę fanów.

Gadot napisała:

Pęka mi serce. Mój kraj jest w stanie wojny. Martwię się o rodzinę i przyjaciół, o moich ludzi. To okrutny cykl, który trwa już zbyt długo. Izrael zasługuje na to, by żyć jako wolny i bezpieczny kraj. Nasi sąsiedzi podobnie. Modlę się za ofiary i ich rodziny i o to, żeby ta niewyobrażalna wrogość się zakończyła. Modlę się za naszych liderów, aby znaleźli rozwiązanie, które pozwoli nam żyć w pokoju. Modlę się za lepsze dni.

Negatywne reakcje na Twitterze wzbudził fakt, że Gadot użyła słowa “sąsiedzi” zamiast napisać wprost o Palestynie i to, że aktorka wspiera Izrael w czasie jego ataków na Palestynę, sprawiając wrażenie propagandowego narzędzia rządu. Pojawiają się stwierdzenia, że Izrael nie jest w stanie wojny, ale regularnie zabija palestyńskie rodziny. Krytyka przeszła także na jej rolę Wonder Woman – już wcześniej fakt, że aktorka służyła w wojsku wywoływał pewne kontrowersje, na przykład w Libanie zakazano wyświetlania pierwszej części filmu o tej bohaterce. Poniżej wybrane tweety na temat bieżącej sytuacji:

Pojawiają się także głosy broniące aktorkę:

Gadot nie odniosła się jeszcze do kontrowersji, które wywołał jest wpis.

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

Jennifer Salke z Amazon Studios uzasadnia ogromny budżet serialu WŁADCA PIERŚCIENI

Łukasz Budnik

12 maja 2021

Już wkrótce powrócimy do Śródziemia, a to za sprawą serialu Władca Pierścieni przygotowywanego przez Amazon Studios.

Akcja serialu nie będzie skupiać się na wydarzeniach znanych już z filmu. Osadzona zostanie w Drugiej Erze Sródziemia, w czasach, gdy Sauron dochodził do władzy. Amazon ma wolną rękę jeśli chodzi o uzupełnianie informacji nieopisanych przez Tolkiena, ale nie mogą przeinaczać tego, o czym nadmienił w swoich książkach. W zespole kreatywnym są osoby, które pracowały przy takich serialach jak Gra o tron, Zakazane imperiumStranger Things Breaking BadPierwsze dwa odcinki wyreżyserował J.A. Bayona (Jurassic World: Upadłe królestwo). Drugi sezon jest już zapowiedziany (kolejne są prawdopodobne). W kwietniu media poinformowały, że koszt produkcji całego pierwszego sezonu to 465 milionów dolarów. To więcej niż przewidywano w 2018, gdy mówiło się, że dwa sezony będą kosztować pół miliarda dolarów.

Nadchodzący serial nazwany został przez nowozelandzkiego ministra rozwoju największą produkcją telewizyjną w historii, która ma nie tylko zapewnić pracę wielu ludziom, lecz także sprowadzić do kraju nową falę turystów. Mówi się, że Amazon dzięki zwrotowi podatku odzyska około 114 milionów dolarów, z kolei gospodarka Nowej Zelandii – gdzie powstaje serial – odzyska swój wkład za pomocą inwestycji lokalnych. Teraz kilka słów na ten temat powiedziała jeszcze Jennifer Salke, CEO Amazon Studios, która wyraziła pewność że serial przyciągnie na tyle dużo widzów, żeby wydatek 465 milionów był opłacalny.

Rynek jest szalony, jak widzieliście na przykładzie kontynuacji “Na noże” [Netflix zapłacił za nie 469 milionów dolarów – przyp.]. To cały sezon ogromnego serialu z wykreowanym na ekranie światem. Ta liczba może być szalonym nagłówkiem, w który warto kliknąć, ale dzięki takiemu budżetowi naprawdę zbudujemy infrastrukturę, która utrzyma cały serial. […] Musimy podejmować decyzje dotyczące tego, czy chcemy coś rozwijać, czy postawić granicę. Jak dużo osób chce obejrzeć “Władcę Pierścieni”? Mnóstwo. Ogromna, globalna widownia musi wziąć w tym udział, a my jesteśmy całkiem pewni, że tak się właśnie stanie.

Dla porównania – budżet całej trylogii Petera Jacksona to około 280 milionów dolarów (nie uwzględniając inflacji), a finałowy sezon Gry o tron kosztował 90 milionów. Analitycy przewidują, że koszt produkcji kolejnych sezonów może być mniejszy, ze względu na to, że przygotowane będą już scenografie, kostiumy i rekwizyty.

W obsadzie serialowej wersji Władcy Pierścieni znajdą się Robert Aramayo, Owain Arthur, Nazanin Boniadi, Morfydd Clark, Ismael Cruz Córdova oraz Ema Horvath. Data premiery nie została jeszcze ustalona. 

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

SETH ROGEN opowiada o wyjątkowo absurdalnym i niezręcznym spotkaniu z NICOLASEM CAGE’EM

Łukasz Budnik

12 maja 2021

W 2011 roku premierę miał film Green Hornet Michela Gondry’ego, w której główną rolę zagrał Seth Rogen (także współautor scenariusza pisanego z Evanem Goldbergiem). Film okazał się porażką finansową i nie zachwycił krytyków, jednak do dziś krążą o nim interesujące historie. Kolejną podzielił się Seth Rogen przy okazji rozmowy z Howardem Sternem

Nim w antagonistę filmu wcielił się Christoph Waltz, z rolą wiązany był Nicolas Cage. Aktor miał swój pomysł na postać – najpierw chciał zagrać ją łysy, z wytatuowanymi włosami, sztucznymi ustami i głosem jak Edward G Robinson, potem jednak zmienił zdanie. Rogen wspomina:

Stwierdziliśmy: “OK…” i próbowaliśmy to ogarnąć. Kilka dni później zadzwonił, że jednak nie chce tatuować sobie włosów w filmie, bo może zrobi to w rzeczywistości. Pamiętam, że zacząłem się mocno śmiać, a potem przestałem, bo uświadomiłem sobie, że to nie było żart.

Ostatecznie stanęło na tym, że Cage miałby być “białym Bahamczykiem” z karaibskim akcentem (co według Rogena było alarmujące samo w sobie). Panowie umówili się, że przedyskutują to podczas osobistego spotkania.

Pamiętam, że jechaliśmy tam z Evanem i mówiłem, że nie chcę, żeby [Cage] robił to przy nas, bo to będzie strasznie niekomfortowe. Evan zapewniał, że nie zrobi tego, będzie jedynie o tym mówił, bo to byłoby za dużo. (…) Tymczasem dosłownie po 60 sekundach od tego, jak usiedliśmy, [Cage] wstał i zaczął recytować monolog z jamajskim akcentem. Stwierdziliśmy: “To się dzieje”. Tego monologu nie było w scenariuszu ani nawet nie miał z nim nic wspólnego. Wątpiłem, że w ogóle go przeczytał i miał pojęcie, jaki film w ogóle chcemy robić.

Po wszystkim Rogen i Goldberg przyznali, że nie o taką postać im chodziło, na co Cage całkowicie stracił zapał i niedługo później wyszedł.

Lata później Cage poprosił o kolejne spotkanie z Rogenem i spytał go, czy jego pomysł na rolę złoczyńcy w Green Hornet aktor przekazał Jamesowi Franco – według Cage’a, postać, którą gra Franco w Spring Breakers idealnie pokrywa się z jego ideą. Aktor wciela się tam w rapera, handlarza bronią i narkotykami, który bierze pod swoje skrzydła główne bohaterki produkcji. Sam Rogen nie zdradził, czy faktycznie podsunął pomysł Franco (w rozmowie z Cage’em zaprzeczył), ale w innym wywiadzie podsumował całą sytuację słowami, że jeśli Cage nie lubił go już wcześniej, to teraz to jeszcze eskalowało.

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

Charlyne Yi uważa, że SETH ROGEN powinien przeprosić kobiety oskarżające JAMESA FRANCO o molestowanie

Łukasz Budnik

12 maja 2021

Kilka dni temu pisaliśmy o komentarzu Setha Rogena do słów Charlyne Yi, która w reżyserowanym przez Jamesa Franco The Disaster Artist wcieliła się w Safową Bright-Asare, pracującą przy kostiumach z The Room. Kilka tygodni temu aktorka w poście na Instagramie opisała nieprzyjemne doświadczenia z pracy przy Disaster Artist.

Yi wyznała wówczas, że chciała zerwać kontrakt i zrezygnować z roli po tym, jak głośno zrobiło się o oskarżeniach wobec Jamesa Franco, którego posądzano o przestępstwa seksualne. Pierwsze oskarżenia wobec aktora pojawiły się w 2014, gdy 17-letnia dziewczyna pokazała wiadomości, które wymieniła z aktorem, a który chciał zorganizować z nią spotkanie w pokoju hotelowym (Franco wówczas przeprosił). Z kolei w 2018 roku pięć innych kobiet oskarżyło aktora o molestowanie – dwie skierowały sprawę do sądu, a sam aktor – który miał m.in. nakazywać tańczenia wokół niego nago i symulowania seksu oralnego  – zaprzeczał oskarżeniom. Yi uderzyła też w Setha Rogena, który produkował film i w nim występował – według niej, Rogen doskonale wiedział o próbie przekupienia jej większą rolą.

Rogen przy okazji nowego wywiadu w Sunday Times Magazine odwołał swoje słowa z 2018 roku (mówił wówczas, że mógłby jeszcze raz podjąć współpracę z Franco) i stwierdził, że nie planuje już wspólnego filmu z kolegą po fachu. Dodał, że gardzi przemocą i molestowaniem i nigdy nie kryłby kogoś, kto dopuścił się do takiego czynu lub nie pozwoliłby nikomu być w pobliżu takiej osoby. Do słów Rogena odniosła się teraz Yi, która w instagramowym poście stwierdziła, że aktor powinien przeprosić kobiety oskarżające Franco, bo jego decyzja by nie odciąć się od aktora już w 2018 roku była dla nich krzywdząca i mogła spowodować “wątpliwości, utratę intuicji, by chronić się przed przyszłymi atakującymi, długoletnie problemy zdrowotne i/lub próby samobójcze”. Yi dołączyła do postu listę zadań, które Rogen powinien zrealizować, w tym:

  • przeproszenie ofiar za uczynienie ich jeszcze bardziej podatnymi na zranienie poprzez bratanie się z oprawcą, w efekcie niszczenie ich kariery i bezpieczeństwa;
  • dokształcenie się na temat tego, czym jest wymuszanie, napaść seksualna i jak być sprzymierzeńcem ofiar;
  • promowanie ochrony i zatrudnianie ocalałych.

Yi zakończyła swój post nazwiskami kobiet, które Rogen powinien według niej przeprosić osobiście. Czekamy na odpowiedź aktora.

Tutaj przeczytacie post aktorki.

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>