Akcja partnerska

CYBERDUCHY, TECHNOMUTANCI. Fragment książki LEKSYKON FILMÓW POSTAPOKALIPTYCZNYCH

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

Autorem tekstu jest Adam Horowski.

Już za chwileczkę, już za momencik pojawi się fantastyczna książkowa premiera, nad którą z prawdziwą przyjemnością film.org.pl objął patronat, a mianowicie Leksykon filmów postapokaliptycznych autorstwa Adama Horowskiego. To kompletny, fascynujący przewodnik po filmach i serialach, w których głównym motywem jest pokazanie świata po zagładzie. Znajdziecie tam klasyki i kinowe hity, zapomniane perełki i filmy B-klasowe. Aby dodatkowo czytelników zachęcić, prezentujemy fragment książki poświęcony Matrixowi.

Ignorancja jest błogosławieństwem.
Cypher

„Nie da się wyjaśnić, czym jest Matrix. Trzeba go zobaczyć na własne oczy” – mówi w pewnym momencie Morpheus do Neo. Słowa te można uznać za przestrogę dla każdego krytyka filmowego, który chciałby zamknąć sztandarowe dzieło Wachowskich w jednej interpretacji. Już samo odnalezienie wszystkich nawiązań do (pop)kultury wydaje się bowiem misją niemożliwą – twórcy czerpią równie intensywnie z tradycji literackiej i filmowej, jaki i religijnej oraz filozoficznej. Pełno jest tu odniesień do Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla, literatury cyberpunkowej, twórczości Philipa K. Dicka, japońskiej animacji, westernu, filmów akcji rodem z Hongkongu, myśli Platona, prac Jeana Baudrillarda, mitologii greckiej i hebrajskiej, buddyzmu, tradycji chrześcijańskiej i dziesiątek innych, mniej czy bardziej znanych zjawisk kulturowych.

Samo odnalezienie wszystkich nawiązań do (pop)kultury wydaje się misją niemożliwą.

Film, który zmienił oblicze kina science fiction, niedawno obchodził osiemnaste urodziny. Do dziś powstało na jego temat wiele książek, setki artykułów, analiz i recenzji na wszelkie sposoby interpretujących wątki pojawiające się w dziele Wachowskich. Wydaje się jednak, że w całym tym zalewie komentarzy koncentrujących się nie tylko na istocie Matrixa, ale również wojny ludzi z maszynami, coś zostało pominięte. Mianowicie to, że po dwóch stuleciach niewoli ludzkość uległa tak znaczącym przemianom, iż trudno wciąż mówić o istocie ludzkiej bez poczynienia stosownych uwag. Jeżeli bowiem dokładniej przyjrzeć się światu przedstawionemu, stanie się jasne, że mamy tu do czynienia nie tyle z historią człowieka, co początkiem dziejów całkowicie nowego, nieznanego nam jeszcze gatunku. Jedyne echo człowieczeństwa, wszystkiego tego, co określamy mianem ludzkiej rzeczywistości, zostało zamknięte w granicach wirtualnej sieci, systemu nazywanego Matrixem.

Na początku XXI wieku ludzie stworzyli sztuczną inteligencję. Maszyny posiadające świadomość same zaczęły się doskonalić, zagrażając panowaniu człowieka na Ziemi. Szybko okazało się, że dwa równorzędne gatunki odznaczające się wysoką inteligencją nie potrafią ze sobą współegzystować, w konsekwencji czego rozpętała się wielka wojna. Ludzkość odcięła przeciwnika od głównego źródła zasilania, czyli energii słonecznej, ale w ten sposób przybiła tylko gwóźdź do własnej trumny – maszyny zniewoliły ludzi i potraktowały ich jako zastępcze źródło zasilania, zredukowały ich do roli baterii.

Mniej więcej dwa stulecia później planeta pokryta jest ogromnymi polami „uprawnymi”, na których hodowani są ludzie. Unieruchomieni, zamknięci w kokonach i podłączeni do sieci komputerowej o nazwie Matrix wegetują w przekonaniu, że wciąż jest koniec XX wieku. Z tej zbiorowej iluzji udało się wyrwać nielicznym, którzy teraz toczą nierówną walkę o wyzwolenie całego rodzaju ludzkiego. Część z nich, załoga statku „Nabuchodonozor”, dowodzonego przez Morpheusa (Laurence Fishburne), jest przeświadczona, że odnalazła zapowiedzianego przez Wyrocznię mesjasza. Wszystko wskazuje na to, że jest nim Thomas Anderson alias Neo, zdolny haker, który jednak wciąż nie jest w pełni świadomy prawdziwej natury rzeczywistości. Należy go więc wydostać z Matrixa, zanim bój z maszynami rozpocznie się na dobre.

Człowiek już u swego zarania był zależny od wytworzonych przez siebie narzędzi. Najpierw były to szlifowane kamienie, ostrza i maczugi, następnie dłuta, młoty, miecze, groty do strzał, części pancerza itd. – w toku dziejów przedmioty komplikowały się coraz bardziej, aż doszliśmy do XXI wieku, w którym nie potrafimy już sobie wyobrazić życia bez centralnego ogrzewania, mikrofalówek, samochodów, komputerów, telefonów komórkowych, tabletów i wielu innych rzeczy, które naszym przodkom wydałyby się całkowicie absurdalne.

Ale wytworzone przedmioty od zawsze potrafiły w swojej nieintencjonalności stawić opór swemu stwórcy: młotek się łamie, papier butwieje, karabin się zacina, pralka przestaje działać, silnik samochodu gaśnie, komputer się zawiesza. Oczywiście można powiedzieć, że każda z wymienionych rzeczy została po prostu źle wykonana przez ludzi, jej wadliwość wynika ze złego użytkowania bądź błędu konstrukcyjnego. Trudno się z takim stwierdzeniem nie zgodzić, ale samo narzuca się dodatkowe pytanie: czy stworzenie sztucznej inteligencji, która pozwoli maszynie stawić świadomy opór własnym stwórcom, nie okaże się największym błędem konstrukcyjnym popełnionym przez człowieka?

Ostatnio dodane