Zestawienie

Zatkajcie uszy! NAJGORSZE filmowe AKCENTY

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Twórcy kina różnie podchodzą do kwestii realizmu językowego w swoich filmach. Rzadko który decyduje się na użycie rzeczywistego języka danego obszaru, część w ogóle nie przejmuje się tym, by aktorzy brzmieli wiarygodnie. Są też jednak tacy, którzy wymagają od obsady opanowania konkretnego akcentu. I o ile taka Teksanka Renée Zellweger świetnie poradziła sobie z brytyjskością Bridget Jones, a Gary Oldman bez problemu udawał jamajski akcent w Prawdziwym romansie, mieliśmy też przypadki znacznie mniej udane. Które role zaliczyłbym do tych z najgorszym filmowym akcentem w historii? Zapraszam do zapoznania się z moimi typami.

Kogoś pominąłem albo niesprawiedliwie oceniłem? Dajcie znać w komentarzu!

Dick Van Dyke (Mary Poppins)

Dick Van Dyke Mary Poppins

Akcent Dicka Van Dyke’a z filmu Mary Poppins zgodnie uznaje się za jeden z najgorszych filmowych akcentów w historii. Zamiast klasycznego cockney aktor zaprezentował… no właśnie nie wiadomo co. Amerykanin tłumaczył się później, że kontakt z nauczycielem akcentu miał tylko raz, w dodatku był on Irlandczykiem i jego cockney również pozostawał wiele do życzenia. Poza tym w czasie realizacji filmu nikt z produkcji, niemal w całości brytyjskiej, nie miał do niego żadnych uwag. Dziś te nieudolne próby Van Dyke’a są jednym z najbardziej urokliwych elementów filmu.

Kevin Costner (Robin Hood. Książę złodziei)

Robin Hood

Wiem, że wielu z was ma sentyment do tego filmu i roli Kevina Costnera. Dla mnie jednak gwiazdor Tańczącego z wilkami jako Robin Hood jest po prostu nieporozumieniem. Owszem, aktor jawi się na ekranie jako symbol szlachetności, ujmuje szczerym spojrzeniem, ale jest amerykański do bólu. Wpływ ma na to też angielski akcent (a właściwie jego brak). Jak to napisał jeden z dziennikarzy z USA: „Nie winię go za to, że nie ma w tym filmie akcentu z Nottingham. Jakikolwiek angielski akcent by wystarczył…”. Być może na próbach Costner brzmiał komicznie i dlatego nie próbował z wymową na siłę, ale to, co ostatecznie słyszymy, nie jest nic lepsze – czasem tylko aktor wydaje się zaczynać zdanie, jakby pochodził ze środkowej Anglii, ale przy trzecim, czwartym słowie cała ta angielskość z niego ulatuje. Powstała dwa lata później parodia Robin Hood: Faceci w rajtuzach była właśnie próbą wyśmiania tego, jak do postaci Robina z Sherwood podchodziło Hollywood. Mel Brooks nie miał litości: „Mój Robin Hood przynajmniej mówi z angielskim akcentem”.

Julia Roberts (Mary Reilly)

Julia Roberts Mary Reilly

Nominacja do Złotej Maliny była przede wszystkim efektem fatalnego irlandzkiego akcentu.

Julia Roberts miała zaledwie 22 lata, gdy po Pretty Woman została najpopularniejszą aktorką świata. Dziś przyznaje, że nie udźwignęła nagłej sławy i przeżyła załamanie nerwowe. Musiała zrobić sobie dwa lata przerwy od pracy. Po powrocie starała się zaś eksperymentować – grała różnorodne role, szukała wyzwań. Jednym z nich była rola służącej doktora Jekylla w dramacie wyreżyserowanym przez Stephena Frearsa. Roberts wystąpiła obok Johna Malkovicha i całkowicie zrywała z wizerunkiem, za który pokochali ją widzowie. Co ciekawe, to wcale nie jest taka zła kreacja. Nominacja gwiazdy do Złotej Maliny była przede wszystkim efektem fatalnego irlandzkiego akcentu Mary Reilly – nie dość, że nieprzekonującego, to jeszcze bardzo niekonsekwentnie stosowanego. Ma się wrażenie, jakby Roberts czasami myślała: „W dupie z tym, nie chcę już się starać”, a reżyser bał się ją do czegokolwiek zmusić.

Keanu Reeves (Dracula)

Ja naprawdę bardzo lubię Keanu Reevesa – nie ma na koncie jakichś wybitnych ról, ale przyjemnie ogląda się go na ekranie, poza tym prawdopodobnie jest fajnym facetem, takim, z którym chciałoby się umówić na piwo czy kawę. Jego rola w Draculi Francisa Forda Coppoli woła jednak o pomstę do nieba. Reeves jest w niej tak sztywny, że to aż boli. Bardzo możliwe, że to uczucie grania na ciągłym zatwardzeniu wywołała w nim próba imitacji angielskiego akcentu – nawet ci, którzy są wiernymi fanami tego filmu, muszą przyznać, że Keanu sprawia wrażenie, jakby grał w parodii. Dramat.

Ostatnio dodane