Zestawienie

Słynni AKTORZY, którzy ZACZYNALI karierę w HORRORACH

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Piękni, uzdolnieni zaczynali swoje wielkie hollywoodzkie kariery w horrorach lepszych i gorszych. Dla niektórych był to wręcz ekranowy debiut, który sprawił, że początkujący aktorzy zostali zauważeni i obsadzeni w znacznie poważniejszych rolach. Można też wymienić sytuacje, kiedy to dopiero rola w horrorze sprawiła, że aktorzy i aktorki mogli pokazać, że drzemie w nich talent.

Kto znalazł się na poniższej liście, przekonajcie się sami.

Brad Pitt (Wagary)

Brad Pitt dziś postrzegany jest nie tylko jako prawdziwy hollywoodzki przystojniak, ale także utalentowany aktor i producent. Kiedy jednak zaczynał swoją karierę, był wściekłym, sfrustrowanym seksualnie nastolatkiem, próbującym przetrwać atak w szkole średniej w dość niepoważnym horrorze z lat 80. Mamy do czynienia z produkcją, która ma w sobie wszystkie rzeczy ukazujące, że cztery lata w amerykańskim liceum to nie sielanka. Są więc złowrodzy nauczyciele, perwersyjny dyrektor, przerażający ochroniarze, wredni sportowcy i cheerleaderki, a do tego jest jeszcze okrutny morderca. Oczywiście całość jawi się jako dość głupiutki slasher, na którym podobno wzorował się Krzyk z 1996 roku, choć zdaniem niektórych jest to jego bezpośrednia parodia.

Mimo to produkcja stanowiła punkt zwrotny w karierze Pitta i była wskazywana jako jego pierwszy poważny przełom aktorski. Dodatkowo zaczął on spotykać się z aktorką, z którą występował na planie, co skończyło się zaręczynami… a potem szybkim końcem tego burzliwego romansu.

Naomi Watts (Dzieci kukurydzy IV: Zgromadzenie)

Grace, w którą wciela się Naomi Watts, wraca do rodzinnego miasta w Nebrasce, aby zaopiekować się swoją matką June, która cierpi na agorafobię. Niestety nie jest jedyną osobą powracającą na Grand Island, ponieważ na polach kukurydzy znów czai się coś złego. Tym razem jest to Jozjasz, utalentowany kaznodzieja, którego wzrost został zahamowany przez jego opiekunów, aby ten mógł zachować nienaruszone moce. Później, kiedy już zamordował swoich opiekunów, został pogrzebany żywcem przez mieszkańców miasta. Gdy dzieci z Grand Island, w tym rodzeństwo Grace, zachorują na tajemniczą gorączkę i ulegną urokowi powracającego kaznodziei, okaże się, że ten jest gotowy na powrót do ziemskiej formy.

Niestety, nie jest to najbardziej udany występ, jeżeli chodzi o młodą wówczas aktorkę. Trzeba zaznaczyć, że w 1996 roku miała ona już za sobą debiut i kilka mniej znaczących produkcji na koncie. Niestety Watts wypada bardzo nienaturalnie, ledwo podnosząc głos przez cały film, bez względu na to, czy jest przerażona, czy nie. Trudno ją tak naprawdę winić. Scenariusz nie daje jej zbyt wiele do zagrania, poza oczywistymi oczywistościami, jak chociażby konfrontacja z faktem, że porzuciła córkę. Grace w wykonaniu Naomi Watts mogłaby być atrakcyjnie zagraną bohaterką, jednak jedyne, do czego się nadaje, to odkrycie spisku, na który ledwo ma wpływ.

Jennifer Aniston (Karzeł)

Aktorka jest znana przede wszystkim z roli Rachel w Przyjaciołach, jednak fani i nie tylko pamiętają, że swoją karierę zaczynała u boku Wawricka Davisa w produkcji Karzeł z 1993 roku. Okazuje się, że to ten właśnie aktor był powodem, dla którego Aniston zdecydowała się zagrać w horrorze. Choć franczyza trwała jeszcze przez kilka dobrych części, to aktorka nie zdecydowała się powrócić do swojej roli.

Trzeba pamiętać, że film z 1993 roku na podstawie historii zabójczego leprechauna (postaci wywodzącej się z irlandzkiego folkloru), który broni złota w Północnej Dakocie, miał rozpocząć markę zbudowaną wokół antagonisty na miarę Hellraisera czy Freddy’ego z Koszmaru z ulicy wiązów. Zgodnie z formułą horrorów z lat 80. i wczesnych 90. Aniston wcieliła się w tzw. final girl. W tamtym okresie sukces odniosły różnego rodzaju horrorowe produkcje, oparte na jeszcze bardziej pokręconych pomysłach aniżeli morderczym symbolu Irlandii. Produkcja okazała się totalną klapą zarówno finansową, jak i artystyczną. Recenzje były zdecydowanie negatywne, jednak rok później Aniston udało się dostać rolę, który przyniosła jej rozgłos.

Kevin Bacon (Piątek trzynastego)

Kevin Bacon to aktor wagi ciężkiej z wieloma kultowymi rolami z niemal każdego gatunku, od horroru przez dramaty historyczne po filmy superbohaterskie. Jego kariera jednak rozkwitła w momencie, gdy wystąpił w już kultowym horrorze jako jedna z ofiar morderczej Pameli Voorhees. Widzowie pamiętają jednak jego postać głównie jako tę, która skończyła ze strzałą w krtani.

Ciekawostką jest, że grany przez niego bohater został zidentyfikowany pod kilkoma różnymi nazwiskami. W oryginalnym filmie jest tylko Jackiem. W książce z 1987 roku autorstwa Simona Hawke’a występuje jako Jack Kendall. Z kolei Internet Movie Database opisuje tę postać jako Jacka Burrella.

Technika zastosowana w scenie śmierci Kevina Bacona przekształciła również „maga” od efektów specjalnych Toma Saviniego w ikonę horroru. Aby osiągnąć ten efekt, wykonano naturalnej wielkości odlew ciała Kevina Bacona. Spod materaca wystawała jednak tylko głowa. Pod łóżkiem Tom Savini i jego asystent Taso Stavrakis przymocowali worek z krwią do probówki i wepchnęli grot strzały w górę przez szyję protezy. Savini pracował nad strzałą, podczas gdy Taso trzymał worek z krwią. Efekt końcowy okazał się jednak na tyle „piękny”, że dzisiaj stanowi jeden ze znaków rozpoznawczych, gdy chodzi o historię kina gore.

Matthew McConaughey (Teksańska masakra piłą mechaniczną: Następne pokolenie)

Każde pokolenie doświadcza takiej Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, na jaką zasługuje. Produkcja reżysera Tobe’ego Hoopera i scenarzysty Kima Henkla odbiła się głośnym echem w kraju, który nie był jeszcze gotowy na pogodzenie się z makabryczną klęską wojny w Wietnamie. Upadek Sajgonu przypadł bowiem zaledwie sześć miesięcy po premierze filmu, która odbyła się 1 października 1974 roku. Do tego należy dodać kryzys paliwowy z powodu embarga OPEC na ropę, spektakularną implozję prezydentury Nixona i ponurą śmierć idealizmu lat 60. Leatherface i klan Sawyerów byli całkowicie amerykańską rodziną, która oszalała. To idealna metafora tamtych czasów. Niestety kolejna odsłona jest tak daleka od oryginału, jak to tylko możliwe.

Chociaż Vilmer w czwartej odsłonie franczyzy nie był pierwszą filmową rolą Lorda Matthew, stanowił bez wątpienia pierwszy z bardziej wyrazistych występów, który pozwolił mu na pokazanie znacznie szerszego warsztatu aktorskiego niż we wcześniejszych rolach. Początkowo miał on zagrać jednego z bohaterów, jednak postać ta została wycięta ze scenariusza. Po przesłuchaniu reżyser Kim Henkel zapytał go, czy zna kogoś, kto mógłby być odpowiedni do roli Vilmera. McConaughey zaproponował kilku swoich przyjaciół i wyszedł. Na szczęście zanim zdążył odjechać, wrócił i zapytał, czy sam mógłby wziąć udział w przesłuchaniu.

Ostatnio dodane