Zestawienie

SERIALE, które powinny doczekać się NOWEJ WERSJI

Autor: Marcin Kempisty
opublikowano

Moda na odnawianie zakończonych seriali trwa w najlepsze. Zdecydowanej większości widzów nie podobają się takie praktyki, ale czy w skrytości serca nie marzymy o tym, by ważne dla nas tytuły nie pojawiły się ponownie na małym ekranie, tym razem w lepszym wydaniu?

Temu służy poniższe zestawienie: poszukiwaniu seriali złych, które miały potencjał. Wspomnieniu niewykorzystanych szans, przestrzelonych prób, niezrealizowanych ambicji. Na serialowym cmentarzu znajduje się wiele produkcji, które, gdyby dano im jeszcze jedną szansę, stałyby się czołowymi przedstawicielami swojego gatunku. Które tytuły zasługują na rebooty?

Kaznodzieja

Kaznodzieja

Czterosezonowy serial stacji AMC to potwornie niewykorzystany potencjał. Stanowiący kanwę produkcji telewizyjnej komiks autorstwa Gartha Ennisa jest znacznie lepiej rozpisaną historią o krnąbrnym kaznodziei obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami, który poszukuje Boga, by zadać mu kilka „niewygodnych” pytań. Niby serial opowiada o tym samym, ale przy pomocy znacznie bardziej rozciągniętej fabuły, której ewidentnie brakuje lepszego tempa. Podczas gdy bohater komiksu wyjeżdża z mieściny na pustyni już na samym początku swoich przygód, w serialu trwa to aż jeden sezon. Pominięto także „niegrzeczne” partie powieści graficznej, z tłustym kardynałem i jego perwersyjnym współpracownikiem na czele. Niestety, propozycja AMC prezentowała sporo krwawych scen i wulgarnych żartów, ale to nadal było nic w porównaniu do tego, jak mocno po bandzie jeździł scenarzysta Ennis. Gdyby twórcy Kaznodziei poszli w tym samym kierunku, co realizatorzy The Boys na Amazonie (też na podstawie komiksu Irlandczyka), to losy szalonego wielebnego cieszyłyby się znacznie większą popularnością. Reboot mógłby wyjść tej historii tylko na dobre.

FlashForward: Przebłysk jutra

FlashForward

Ten serial zdecydowanie wyprzedził swoje czasy. Gdyby powstał kilka lat później, pewnie zostałby bardziej doceniony przez amerykańską widownię, a co za tym idzie – byłby przedłużany w nieskończoność. A tak FlashForward zostało anulowane po pierwszym sezonie, mimo że historia dopiero się rozkręcała. Opowieść o tajemniczym wydarzeniu, przez które ludzie stracili świadomość i zobaczyli krótki przebłysk ze swojego przyszłego życia, była znakomitym połączeniem kryminału z science fiction. Były pościgi, liczne plot twisty, a jednocześnie zagadnienia związane ze współczesną fizyką. Tak, jeżeli w tym momencie pomyśleliście o Zagubionych, to jest to dobry trop, ponieważ FlashForward rzeczywiście momentami przypomina kultową produkcję Damona Lindelofa. Może gdyby omawiany serial doczekał się rebootu i został odrobinę lepiej skrojony na miarę naszych czasów, to podzieliłby los Impersonalnych i stał się dłuższą historią charakteryzującą ludzkie podejście do nauki, wiary, a także determinizmu. A tak pozostaje jedynie wspomnienie serialu, który może miał swoje wady, ale jednocześnie na wielu poziomach zaskakiwał.

Wiedźmin

Nie trzeba być wielkim fanem prozy Andrzeja Sapkowskiego, albo miłośnikiem gier komputerowych, by zauważyć, że pierwszy sezon netfliksowego Wiedźmina jest totalnym niewypałem. Zamiast wielopoziomowej opowieści widzowie otrzymali zaledwie procent tego, co dało się wyłuskać ze świata przedstawionego. Scenarzyści zawiedli na całej linii – nie udało im się stworzyć trójwymiarowych bohaterów, zabieg z zaburzeniem chronologii wyszedł im fatalnie, a i perypetie Geralta również nie ekscytowały. Bohater trochę pomachał mieczem, odrobinę pochrząkał pod nosem, wszystko to okraszono emancypacyjnym wątkiem kobiecym i uznano, że wszystko będzie w porządku. Niestety, tak się nie stało. I wydaje się, że tego nie da się uratować. Tylko reboot, totalna rewolucja, przemyślenie na nowo całego projektu mogłoby sprawić, że Wiedźmin uzyskałby tak wiele pozytywnych ocen jak chociażby gra komputerowa. 

Alternatywy 4

Dla wielu to pewnie bardzo kontrowersyjna propozycja, zwłaszcza że już kiedyś została podjęta próba zrebootowania tego projektu, niemniej jednak ma ona swoje uzasadnienie. Przede wszystkim w polskim świecie serialowym brakuje humoru z prawdziwego zdarzenia, który nie jest familijny, albo co gorsza kabaretowy. Odświeżenie serii stworzonej przez Stanisława Bareję, oczywiście przy uwzględnieniu współczesnych realiów, mogłoby pomóc w zrozumieniu, w jakim kraju obecnie żyjemy, a także w zrozumienie skali absurdu, z jakim mamy na co dzień do czynienia. Oczywiście, by ten reboot miał sens, musiałby z jednej strony stanowić ukłon dla tego rodzaju przeszłości w polskim kinie i telewizji, z drugiej strony być potraktowany jako samodzielna opowieść, która musi być tak mocno zakorzeniona w rodzimej rzeczywistości, jak to tylko możliwe. 

Szkoła zabójców

Tak samo zatytułowany komiks pisany przez Ricka Remendera już od wielu miesięcy święci triumfy na amerykańskim rynku, między innymi dlatego został przeniesiony do formatu telewizyjnego. Okazało się, że oddanie specyficznego charakteru opowieści było zbyt trudne. Choć kamera z lubością przyglądała się kolejnym bijatykom młodych bohaterów, to jednak zabrakło umiejętnego odtworzenia relacji między postaciami. Stworzona przez stację SyFy Szkoła zabójców stała się produkcją prowadzoną zbyt monotonnie, by przyciągnąć więcej widzów, przez co została anulowana po pierwszym sezonie. Wielka szkoda, ponieważ w tym tytule drzemie niewykorzystany potencjał. Gdyby tylko udało się jeszcze raz podejść do tej serii, odpuścić bezsensowne rozmowy, a skupić się bardziej na zakulisowych rozgrywkach, paktach, animozjach i eskalacjach przemocy, to wtedy Szkoła zabójców nie byłaby zwyczajną zabawą, lecz także komentarzem na temat złego systemu i stanu duszy najmłodszych postaci. A jak już wielu twórców zauważyło, poczucie kresu i potrzeba rewolucji pełza niepostrzeżenie między młodymi idealistami.

Ostatnio dodane