Zestawienie

Oceniamy WSZYSTKIE dotychczasowe filmy z KING KONGIEM

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

Już zza rogu wychyla się kolejny film, który wykorzysta kultową postać King Konga, dziewiąta odsłona liczącej prawie 90 lat marki – Godzilla vs. Kong. Zanim obejrzymy najnowszą produkcję Warner Bros., prześledźmy dotychczasowe przygody ogromnej małpy, która zawładnęła wyobraźnią Amerykanów, a w konsekwencji całego świata.

Uwaga nr 1: poniżej znajdziecie ocenę wszystkich ośmiu oficjalnych odsłon serii. W tekście nie ujęto wszelkiego rodzaju zapożyczeń, plagiatów czy parodii.

Uwaga nr 2: technicznie rzecz ujmując, The Son of Kong nie jest z filmem z King Kongiem, ale niewątpliwie częścią serii.

King Kong (1933)

reż. Merian C. Cooper i Ernest B. Schoedsack

Pierwsza, klasyczna odsłona marki opowiada o podróży amerykańskiej ekipy filmowej na tajemniczą Wyspę Czaszki i spotkaniu zachodniej cywilizacji z tytułowym Kongiem. Każdorazowo ogromne wrażenie robi na mnie, jak dobrze również współcześnie ogląda się ten liczący już prawie 90 lat film. To wciąż wyśmienite kino przygodowe ze świetnym tempem, umiejętnie budowanym napięciem (tytułowy potwór pojawia się dopiero mniej więcej w połowie filmu), charyzmatycznymi bohaterami i – być może przede wszystkim – wybitnymi efektami specjalnymi oraz imponującymi scenografiami, które do dziś robią ogromne wrażenie swoją pomysłowością i ambitną realizacją. King Konga ogląda się lepiej niż niejeden współczesny blockbuster.


The Son of Kong (1933)

reż. Ernest B. Schoedsack

Może nie każdy o tym wie, ale oryginalny King Kong doczekał się bezpośredniego sequela, który premierę miał jeszcze w tym samym roku, zaledwie dziewięć miesięcy później. The Son of Kong opowiada dalsze losy Carla Denhama, który po kompromitacji, jaką było sprowadzenie do Nowego Jorku Konga, opuszcza miasto i wraca na morze. Przypadek kieruje go z powrotem na Wyspę Konga, gdzie spotyka syna bestii. Cały film trwa zaledwie 69 minut i przedstawia wyraźnie pretekstowe wydarzenia. Widz może odnieść wrażenie, że właściwa fabuła (spotkanie z bohaterem tytułowym) to dopiero ostatnie 25 minut obrazu. Brakuje tu tempa i lekkości oryginału. The Son of Kong wciąż jednak dostarcza miejscami niezłej rozrywki. Szczególnie w ostatnim, wypełnionym akcją i efektami specjalnymi akcie. Koniec końców: nieszkodliwa ciekawostka dla fanów.

 ⑤


King Kong kontra Godzilla (1962)

reż. Ishirō Honda

Niemal trzy dekady później King Kong powraca w trzecim filmie z serii. Przy okazji jest to też trzeci film o Godzilli (ciekawostka: pierwotny scenariusz opierał się na starciu Konga z… Frankensteinem) oraz debiut obu tych kultowych postaci w filmie kolorowym, dla Konga również w filmie japońskim. Nie będę ukrywał, że nigdy nie byłem fanem produkcji o Godzilli rodem z kraju kwitnącej wiśni. Mam wrażenie, że różnice kulturowe wychodziły w nich na tyle silnie, że trudno było mi odnaleźć się w proponowanych narracjach, ekspresyjnych kreacjach aktorskich, absurdalnym humorze, a w końcu nietrafiających do mnie rozwiązaniach realizacyjnych. Podobnie było z filmem King Kong kontra Godzilla. Warto jednak docenić, że Japończycy umieścili w filmie wątek amerykański, który w tytule o Kongu wydaje się naturalny, a za to zganić należy ich za pomalowanie ciemną farbą rodzimych aktorów, którzy udawać mieli czarnoskórych mieszkańców Wyspy Czaszki.


Ucieczka King Konga (1967)

reż. Ishirō Honda

Japońsko-amerykańska koprodukcja to swojego rodzaju wariacja na temat oryginalnego King Konga z 1933 roku. Bardzo twórcza, bo dodająca np. wątek Konga-robota (widoczny na zdjęciu powyżej), ale jednak opowiadająca o podróży na wyspę Konga (tutaj nazwaną wyspą Mondo), a następnie zetknięciu się tytułowej bestii z ludzką cywilizacją. Muszę przyznać, że niezwykle zaskoczył mnie klimat i poziom filmu. Całość w dużej mierze wydaje się inspirowana (bardziej niż filmami o Godzilli, jak miało to miejsce w przypadku poprzedniej japońskiej produkcji z Kongiem) ówczesnymi przygodami Jamesa Bonda – znajdziemy tu złowrogiego Doktora Who (oczywiste nawiązanie do Doktora No), jego tajemniczą bazę czy wymyślne gadżety. Film cieszy nie tylko wyrazistym antagonistą, ale też przekonującymi głównymi bohaterami, wartką akcją i przygodowym zacięciem. W latach 60. Ucieczka King Konga zdecydowanie mogłaby zostać nazwana najlepszym filmem o Kongu od czasu oryginału.

Ostatnio dodane