Zestawienie

Oceniamy wszystkie filmy WYREŻYSEROWANE przez SYLVESTRA STALLONE’A

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

Sylvester Stallone kończy dziś 74 lata. Z okazji jego urodzin rok temu próbowałem przekonać nieprzekonanych, jak dobrym potrafi być aktorem. Dziś przedstawić chciałbym jeszcze inną stronę tej żywej legendy – Stallone’a jako reżysera. Nie każdy być może o tym wie, ale w latach 70. i 80. twórca dość regularnie stawał po drugiej strony kamery, a do reżyserskiej aktywności powrócił w pierwszej dekadzie XXI wieku. W sumie Sylvester Stallone wyreżyserował dość, uważam, imponują liczbę ośmiu filmów.

Poniżej przedstawię i krótko ocenię każdy z nich.

Paradise Alley (1978)

Historia trzech braci, którzy w latach 40. próbują wyrwać się z nowojorskiego Hell’s Kitchen. Reżyserski debiut Sylvestra Stallone’a, do którego twórca napisał także scenariusz, w którym wcielił się w główną rolę oraz – bo dlaczego by nie – wykonał towarzyszącą napisom początkowym piosenkę. Co warto wiedzieć, scenariusz powstał jeszcze przed tym do oscarowego Rocky’ego, a zrealizowany został dopiero po jego sukcesie. Według anegdot Stallone był tak nieprzygotowany do roli reżysera, że zdarzały się sytuacje, w których cała ekipa czekała, aż ten w końcu przypomni sobie, że musi krzyknąć „akcja”, a na montażowym stole został tak przytłoczony przez studio, że zgodził się na wycięcie czterdziestu – jak twierdzi – istotnych scen. Ostatecznie film został zmiażdżony przez krytykę, dziś słusznie jest przez świat zapomniany, a sam Stallone powiedzieć miał, że nie powinien go wtedy kręcić ani też występować w jednej z głównych ról. Rzeczywiście, całość jest kuriozalnie niedobra. Trudno dostrzec nawet najmniejszy plus tej kiepsko zrealizowanej, niepewnie wyreżyserowanej, nieangażującej historii. Chociaż na pewno fani Rocky’ego znajdą tu pewne tropy późniejszego (jeśli chodzi o pisanie scenariuszy) dzieła Stallone’a, co stanowi pewnego rodzaju wartość, a miłośnicy Toma Waitsa muszą wiedzieć, że muzyk właśnie tu debiutował aktorsko.


Rocky II (1979)

Każdy fan filmów o Rockym wie, że chociaż osią fabuły zawsze jest boks, to tak naprawdę traktują one o uniwersalnej walce z samym sobą, pokonywaniu słabości i podnoszeniu się po kolejnych zadanych przez życie ciosach. Świetnie się zatem złożyło, że po absolutnej porażce Paradise Alley Stallone nie przestał wierzyć w swoje siły i wyreżyserował właśnie sequel Rocky’ego. Oczywiście zagrał również główną rolę i – podobnie jak miało to miejsce w części pierwszej – był autorem scenariusza. Rocky II nosi znamiona typowego sequela. Kurczowo trzyma się sukcesu oryginału, przedstawiając bliźniaczą fabułę, która tym razem kręci się wokół rewanżu pojedynku z Apollo Creedem. Stallone – reżyserko dużo bardziej pewny – sprawnie kopiuje klimat pierwszego filmu, udanie zastępując na stanowisku Johna G. Avildsena. I chociaż przyznaję, że – właśnie ze względu na brak własnego charakteru – jest to przeze mnie najmniej lubiana część serii, to wciąż udany, zwyczajnie dobry film. Szczególnie ostatni akt potrafi wywołać w widzu porządne emocje.


Rocky III (1982)

Sylvester Stallone miał napisać scenariusz do trzeciej (i w jego założeniach ostatniej) części Rocky’ego bezpośrednio po zakończeniu pracy nad skryptem części poprzedniej. I chociaż rzeczywiście sama historia nie różni się znacząco od dotychczasowych – tym razem Balboa dostaje po prostu nowego przeciwnika, nowego trenera i ponownie musi odbudować formę i straconego ducha walki – to realizacyjnie film wyraźnie wita postać w latach 80. Rocky III to film dużo bardziej dynamiczny, teledyskowy (to w tej odsłonie usłyszeć możemy kultowe „Eye Of The Tiger” amerykańskiej grupy Survivor) i zanurzony w etosie groteskowej męskości. Sylvester Stallone jako reżyser, być może nieco zaskakująco, odnajduje się w tej stylistyce jak ryba w wodzie, w końcu realizując projekt, w którym czuć określony styl i który nie jest po prostu kolejną kopią oryginalnego Rocky’ego. W moim odczuciu najlepszy film Stallone’a wśród tych, które wyreżyserował w minionym stuleciu.

Ostatnio dodane