Zestawienie

Niepoprawne politycznie seriale, które dziś NIE MOGŁYBY powstać

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Lata 80. i 90. wypełnione są po brzegi serialami, na których wielu z nas się wychowało. Któż nie oglądał za młodu Columbo, Nieustraszonego czy Kojaka? Jednak w dobie różnego rodzaju ruchów społecznych okazuje się, że niektóre z tych produkcji dla współczesnego – zwłaszcza amerykańskiego – widza nie są wcale nostalgicznymi historiami, ale siedliskiem seksizmu, homofobii czy gloryfikacji białych heteroseksualnych mężczyzn, co wśród dzisiejszych szefów stacji telewizyjnych i serwisów streamingowych raczej nie jest mile widziane. Postanowiłam przyjrzeć się kilku kultowym już serialom, które dzisiaj definitywnie nie mogłyby powstać.

Kroniki Seinfelda

Seinfeld

Największe chyba kontrowersje wzbudza amerykański sitcom Kroniki Seinfelda, emitowany przez 9 długich sezonów w latach 1989–1998. Trzeba pamiętać, że to jeden z najbardziej popularnych i docenianych sitcomów w historii telewizji. I co tu dużo mówić – również jeden z najlepszych i najśmieszniejszych. Okazuje się jednak, iż większość współczesnych krytyków uznała jednogłośnie, że serial jest nie tylko obraźliwy, ale co ważniejsze – większość żartów jest niesmaczna i kpi sobie z ważnych problemów społecznych. Dziś kultura jest aż nadto poprawna politycznie, a w Seinfeldzie mamy do czynienia z nazistowskimi obelgami, rasistowskimi żartami oraz otwartym naśmiewaniem się z homoseksualistów. Ciekawe jest, że atak na serial rozpoczął się po nagonce na serial Przyjaciele.

Czy jednak produkcja faktycznie jest tak obraźliwa, że dziś nie miałaby prawa powstać? Wystarczy spojrzeć na żart z odcinka „The Soup Nazi” z 1995 roku. Uznano, że jest on obraźliwy ze względu na wykorzystanie terminu odnoszącego się do II wojny światowej i prześladowań Żydów. W odcinku szef kuchni restauracji z zupą jest nazywany „The Soup Nazi” ze względu na swoje surowe i sztywne podejście do klientów, bowiem odmawia im jedzenia, jeśli narzekają. Wiele osób jest przekonanych, że obecnie nawiązanie do nazizmu, bez bezpośrednich odniesień do Holokaustu lub współczesnych organizacji neonazistowskich, by już nie przeszło.

Drugi kontrowersyjny odcinek zawiera kilka dowcipów z kultury rdzennych Amerykanów. W tym przypadku kobieta zostaje nazwana „indiańskim dawcą” – taki stereotyp z pewnością wywołałby wstrząs w dzisiejszej telewizji. W trzecim odcinku Cosmo Kramer przypadkowo podpala flagę Portoryko, a następnie wściekle depcze ją, aby ugasić płomienie. Inny epizod wyśmiewa japońską kulturę i przedstawia pochodzącego z tego kraju biznesmena, który śpi w szufladzie swojej komody, gdy nie ma innego miejsca, w którym mógłby się „rozbić”. W kolejnym odcinku Jerry Seinfeld mówi, że „kocha chińskie kobiety”. Kiedy Elaine pyta go: „czy to nie jest trochę rasistowskie?”, Jerry odpowiada: „jeśli podoba mi się ich rasa, jak to może być rasistowskie?”. Teoretycznie logiczne, ale takie kpiny z rasizmu w dzisiejszej Ameryce raczej nie mają miejsca bytu. W czwartym sezonie serialu Jerry i George Constanza mocno naśmiewają się ze związków osób tej samej płci. Krytycy narzekali również na duet Cedric i Bob, który pojawia się w trzech odcinkach Kroniki Seinfelda i wciela się w nazbyt stereotypowe postacie gejów oraz Latynosów z Portoryko. Ponadto bohaterowie śmieją się z chorego psychicznie pacjenta, nazywając go „świniakiem”, ponieważ cierpi na chorobę psychiczną i ma nadwagę.

Świata według Bundych

Serial Świat według Bundych

Świat według Bundych

Nie znam chyba nikogo z mojego pokolenia, kto nie oglądałby Świata według Bundych. Serial wyświetlany był w latach 1987–1997. Był on całkowitym przeciwieństwem tego, co mogliśmy zobaczyć w Cosby Show. Produkcja już wtedy była dość kontrowersyjna. Czy dzisiaj również mogłaby powstać? Zdecydowanie nie. Serial pokazywał bowiem na wpół nagie i niezbyt mądre kobiety, Al Bundy – czyli głowa rodziny – miał zawsze w zanadrzu seksistowski żart, jego syn Bud zawsze rzucał kąśliwe uwagi z podtekstami w stosunku do swojej siostry, zaś kobiety bez dużych piersi stanowiły przedmiot niewybrednych żartów i były nazywane brzydkimi.

Al nigdy nie był najlepszym wzorem do naśladowania, ale dziś, patrząc na jego wypowiedzi, można by go uznać za bezwstydnego i nieskrępowanego seksistę. Ukoronowaniem jego szowinizmu jest powołanie do życia grupy na rzecz praw mężczyzn o nazwie NO MA’AM: National, antyfeministycznej organizacji założonej w odpowiedzi na Kobiecą Noc Kręgli, która zastąpiła Męską. To także odpowiedź na przekształcenie baru z półnagimi kobietami w kobiecą kawiarnię. Grupa została założona z zamiarem realizacji programu politycznego mającego na celu zapobieganie kobiecej dominacji, ale była właściwie tylko pretekstem do narzekania na społeczeństwo, picia alkoholu i uprawiania hazardu.

Większość „neandertalizmu” Ala mogłaby być dziś wprawdzie wzięta za wyrafinowaną kpinę z takiej postawy, jednak niektóre przykłady jego mizoginii okazują się dość trudne do przeoczenia. Na przykład w czwartym sezonie w odcinku „Desperately Seeking Miss October” mówi: „O czym myślałem, kiedy powiedziałem «Tak»? Już się z nią kochałem; nie potrzebowałem tego ponownie”. Innym cytatem, który mocno przekracza granice współczesnej przyzwoitości, jest stwierdzenie: „Kobiety powinny mieć trzy piersi: dwie z przodu i jedną z tyłu do tańca”. Do tego dochodzi to, że Bud często zwraca się do siostry per „dziwka”, co w dzisiejszych, poprawnych politycznie czasach zdecydowanie by nie przeszło. I dzisiaj nikt nie zwróciłby uwagi, że seksista Al jest raczej żałosną postacią, która nic w życiu nie osiągnęła, a rządzą nim w rzeczywistości kobiety.

Ostatnio dodane