Zestawienie

NIEOMYLNI. Reżyserzy, którzy NIGDY nie nakręcili ZŁEGO FILMU

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Nie tak dawno temu mój redakcyjny kolega Mikołaj Lewalski popełnił tekst o reżyserach, którzy nigdy nie nakręcili dobrego filmu. To skłoniło mnie do rozmyślań nad filmowcami, którzy nie zaliczyli ani jednej poważnej wpadki. Okazuje się, że takich nieomylnych twórców jest niemało, a kilku z nich ma w dorobku wyłącznie dzieła z najwyższej półki. Oto złota dwunastka reżyserów, którzy nigdy nie nakręcili złego filmu*.

J.J. Abrams

Listę otwiera człowiek, który co prawda nie ma zbyt obszernego dorobku reżyserskiego na polu filmów kinowych, ale odpowiada za kilka bardzo popularnych seriali (Felicity, Lost, Alias), a na dodatek jego producencka wizja objawiła się w niezliczonej liczbie udanych projektów kinowych i telewizyjnych. Abrams reżyser odpowiada za 5 niezwykle widowiskowych produkcji, które zarobiły na całym świecie ponad 3,5 miliarda dolarów – całkiem przyzwoita średnia, prawda? Średnia ocen filmów kinowych wyreżyserowanych przez J.J. Abramsa – a są to Mission: Impossible III (2006), Star Trek (2009), Super 8 (2011), W ciemność. Star Trek (2013) i Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy (2015) – to 7,5, co jest bardzo imponującym wynikiem. Być może Abrams nie jest największym wirtuozem kina, ale doskonale czuje blockbusterową konwencję, dlatego ukończony właśnie przez niego epizod IX serii Gwiezdne wojny powinien zadowolić wszelkich miłośników wysokobudżetowych widowisk.

Paul Thomas Anderson

Gdy ten facet wypuszcza nowy film, świat kina na moment zamiera. Jego kolejne dokonania są dziełami sztuki, a krytycy i teoretycy filmu pod każdą szerokością geograficzną zacierają ręce na samą myśl o analizowaniu jego obrazów. Od premiery jego debiutanckiego filmu Ryzykant z 1996 roku Paul Thomas Anderson należy do grona najbardziej wielbionych filmowców, a kolejne jego dzieła osiągają poziom niedostępny dla większości reżyserów. P.T.A. nakręcił jak dotąd 8 filmów i zdobył tyleż nominacji do Oscara i wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że żadnej z nich nie zamienił na statuetkę.

Wes Anderson

Wes Anderson

Kolejny pan Anderson tworzy kino całkowicie odmienne od P.T.A., ale chyba jeszcze bardziej autorskie – zwłaszcza na poziomie formy. O ile Paul Thomas poświęca mnóstwo uwagi warstwie tekstualnej i narracji, o tyle Wes tworzy historie dość proste, ale zaludniane przez szalenie interesujące postacie i zobrazowane najpiękniejszymi wizualiami. Ma na koncie 9 filmów pełnometrażowych – zarówno aktorskich, jak i animowanych – a średnia ocena każdego z nich w portalu IMDb to minimum 7/10. Podobnie jak drugi z panów Andersonów, nie dostąpił jeszcze zaszczytu otrzymania Oscara, choć zgromadził zaledwie jedną nominację mniej od P.T.A.

Joon-ho Bong

Urodzony w Daegu reżyser należy do nowej fali południowokoreańskich reżyserów, która objawiła się światu na początku XXI wieku. Jednak podczas gdy kolegom po fachu zdarzały się wpadki, Bong konsekwentnie utrzymuje wysoki poziom filmowy. Jego Zagadka zbrodni (2003) od lat znajduje się na liście IMDb Top 250 (aktualnie jest to miejsce nr 195), ale i pozostałe jego dokonania oceniane są bardzo pozytywnie. Południowokoreański reżyser żongluje gatunkami, równie dobrze czując się w horrorze (The Host: Potwór z 2006), kryminale (Matka z 2009) czy konwencji postapo (Snowpiercer z 2013). Niedawna Okja, zrealizowana dla Netfliksa, wywołała spory zamęt na festiwalu w Cannes, a nadchodzące Parasite również może mieć premierę podczas tej prestiżowej francuskiej imprezy.

David Fincher

W dorobku Davida Finchera znajduje się 10 filmów pełnometrażowych, a każdy z nich prezentuje wysoki poziom. Choć nie wszystkie nazwałbym arcydziełami (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona), to współczesny mistrz thrillera nigdy nie schodzi poniżej poziomu, którego niektórzy reżyserzy nigdy zapewne nie osiągną. Zarówno starsze filmy Finchera (Siedem, Gra), jak i te nowsze (The Social Network, Zaginiona dziewczyna) są przykładami precyzyjnie budowanej narracji i umiejętnego dawkowania suspensu, dzięki czemu bez względu na tematykę filmów Finchera ogląda się je zawsze z zapartym tchem. Wypada żałować, że od 5 lat nie nakręcił żadnego nowego dzieła, racząc nas tylko serialem Mindhunter.

Wojciech Jerzy Has

Rodzimy przykład reżysera nieomylnego, dostarczającego bogactwa filmowych doznań każdym swoim dziełem. Bez względu na to, czy sięgniemy po wczesnego, romantyczno-realistycznego Hasa, który objawił się m.in. w Pożegnaniach i Rozstaniu, czy też poetyczno-filozoficznego z okresu Sanatorium pod Klepsydrą, zawsze obcować będziemy z kinem najwyższej próby. Nie bez przyczyny nazwisko Hasa pojawia się na wielu listach najlepszych filmów w historii – tych przygotowywanych przez krytyków kina światowego. Polacy mogliby być zdecydowanie bardziej świadomi Hasa i tego, jak wielkim skarbem był dla naszej kinematografii.

Ostatnio dodane