Zestawienie

NIEODKRYTE SKARBY, czyli najlepsze USUNIĘTE SCENY

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Sceny usunięte ze znanych produkcji stanowią obiekt zainteresowań co bardziej gorliwych fanów, którzy przeczesują sieć i najróżniejsze wydania swych ulubionych filmów, byleby tylko znaleźć choć kilka dodatkowych sekund, które stanowią bezcenne uzupełnienie dzieła wyjściowego. Niekiedy sceny usunięte bywają rzeczywiście gorsze od finalnego produktu, ale też często zdarza się, że pominięte sekwencje są małymi dziełami sztuki, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się w kinowej wersji filmu. Poniżej znajdziecie kilka przykładów wyjątkowo interesujących scen usuniętych ze znanych filmów.

Kill Bill 2: niewykorzystana scena z Michaelem Jai White’em

Gdy dowiedziałem się, że Michael Jai White, znany chyba przede wszystkim z wcielania się w Spawna w niesławnej ekranizacji tego komiksu, zagrał w Kill Bill 2, łamałem sobie głowę, by przypomnieć sobie jego występ. Okazało się, że nieprzypadkowo – świetnie nakręcona scena z czarnoskórym aktorem padła ofiarą montażu i nie załapała się do filmu. Na szczęście z pomocą przychodzi niezawodna sieć, dzięki której możemy obejrzeć tę wspaniałą sekwencję, w której duch kina sztuk walki lat 70. obecny jest bardzo wyraźnie. Sporo tu kiczu i złego smaku, ale czy nie o to właśnie chodzi w obu częściach Kill Bill?

Dzień Niepodległości: Jeff Goldblum hakuje obcych

Zastanawialiście się kiedyś, skąd David Levinson (Jeff Goldblum) wiedział, jak napisać wirus, który rozpieprzy w drobny mak całą flotę obcych? Tak, nas też to mocno frapowało, ale dzięki specjalnemu wydaniu filmu na 20-lecie premiery wreszcie poznaliśmy prawdę! W powyższym materiale znajdziecie scenę (zaczyna się w okolicach szóstej minuty nagrania), w której David otrzymuje szansę zapoznania się z ekosystemem statku kosmicznych najeźdźców, co pozwala mu na przygotowanie odpowiednio zabójczego oprogramowania. Proste? Jasne, tylko po co było to ukrywać przez 20 lat???

Diabeł ubiera się u Prady: Andy ratuje sytuację

Nie jestem fanem filmu Davida Frankela, ale kto wie, czy nie byłbym mu przychylniejszy, gdyby ta scena znalazła się w finalnej wersji. W tym krótkim ujęciu udało się to, co nie nastąpiło w gotowym filmie – zbudować relacje pomiędzy bohaterkami kreowanymi przez Anne Hathaway, Meryl Streep i Emily Blunt. W owej usuniętej scenie Andy staje na wysokości zadania, ratując przed kompromitacją swoją despotyczną szefową, z jej strony otrzymuje zaś krótki, zdawkowy, ale bardzo wymowny przejaw uznania – zwykłe wyszeptane „dziękuję”. Scena ta prawdopodobnie nie znalazła się w końcowej wersji filmu dlatego, że nie współgrała z nieustępliwym wizerunkiem postaci Mirandy, który dopiero na późniejszym etapie fabuły ulega nieznacznemu ociepleniu.

Obcy – decydujące starcie: Ripley dowiaduje się o śmierci córki

Ellen Ripley (Sigourney Weaver) budzi się po 57 latach hipersnu, by uświadomić sobie, że w tym czasie jej córka zestarzała się i zmarła. W kinowej wersji filmu fakt ten zostaje bardzo szybko zbyty, przez co późniejsza relacja głównej bohaterki z maleńką Newt wydaje się niedostatecznie zrozumiała. Scena, która znalazła się w wersji reżyserskiej drugiej części serii Obcy, znacznie rozbudowuje ten kontekst i nadaje wspomnianej relacji między bohaterkami większego – a co ważniejsze zupełnie zrozumiałego – znaczenia. Zdruzgotana śmiercią córki Ripley budzi w sobie niemal matczyne uczucia wobec dziecka, które usiłuje ocalić przed śmiercią z łap xenomorpha. Prawda, że teraz brzmi to pełniej i bardziej logicznie niż w okrojonej, kinowej wersji?

Łowca androidów: Deckard śni o jednorożcu

Film Ridleya Scotta jest jednym z nielicznych przykładów dzieł, które są równie popularne w wersji reżyserskiej, co w wydaniu kinowym. Jak to zwykle bywa, Łowca androidów w kształcie, który trafił do kin, był solidnie wyedytowany, co oznacza, że kilka istotnych scen, które możemy oglądać w wersji reżyserskiej, nie trafiło na wielki ekran w 1982 roku. Jedną z najistotniejszych kwestii, które nurtowały widzów kinowego wydania filmu Scotta, było pytanie o naturę bytu głównego bohatera, Ricka Deckarda (Harrison Ford). Mimo że od premiery filmu minęło już 36 lat, wciąż nie brakuje zwolenników obu z istniejących teorii – tej, że postać ta była człowiekiem, jak i tej, że Deckard był replikantem. Jednym z głównych dowodów, którymi posługuje się ta druga frakcja, jest właśnie załączona powyżej scena, która w bezpośredni sposób łączy się z pewnym ujęciem, które można znaleźć w obu wersjach Łowcy androidów. Nie chcąc przesadnie psuć zabawy tym, którzy filmu Scotta jeszcze nie widzieli (są tacy?), nie wyjaśnię, o które ujęcie z Łowcy… chodzi, ale ta krótka, oniryczna sekwencja z jednorożcem w roli głównej jest przykładem usuniętej sceny, która wybitnie zmienia ostateczny wydźwięk filmu i znacząco wpływa na jego odbiór.

Powrót Jedi: relacja Dartha Vadera z Lukiem Skywalkerem

Z epizodu VI Gwiezdnych wojen usunięto kilka scen, które najzagorzalsi fani serii z pewnością znają doskonale, a które w znaczący sposób pogłębiają relację pomiędzy dwoma bardzo istotnymi bohaterami gwiezdnowojennej sagi. Chodzi o Luke’a Skywalkera (Mark Hamill) i jego ojca, Anakina, znanego szerzej jako Darth Vader. Zwłaszcza jedna ze scen, w której jeden z przywódców Imperium łączy się telepatycznie ze swym synem, wydaje się mieć niebagatelne znaczenie dla historii, jaka rozgrywa się pomiędzy tymi postaciami. Budzi to także skojarzenia ze specyficzną relacją, jaka łączy dwoje bohaterów Ostatniego Jedi, Rey i Kylo Rena. Niewykluczone, że Rian Johnson, reżyser najnowszego epizodu Gwiezdnych wojen, inspirował się właśnie sceną usuniętą z Powrotu Jedi. Czy którakolwiek ze scen usuniętych z epizodu VI była niezbędna dla rozwoju fabuły? Prawdopodobnie nie, ale tzw. die hard fans zapewne mają na ten temat inne zdanie.

Pulp Fiction: monolog Lance’a i inne smaczki

Sceny usunięte z filmów Quentina Tarantino z reguły są lepsze od większości scen. We wszystkich nakręconych filmach. Kiedykolwiek. Ale że QT to twórca z tych zawsze z siebie niezadowolonych, na podłodze montażowni lądują niekiedy naprawdę smakowite kąski, które fani jego twórczości chętnie zobaczyliby na dużym ekranie. Oto wybór kilku sekwencji usuniętych z Pulp Fiction, bodaj najbardziej kultowego filmu w dorobku Tarantino – znajdziecie tu monolog dilera Lance’a (Eric Stoltz), ale i kilka interakcji pomiędzy Vincentem Vegą (John Travolta) i Mią Wallace (Uma Thurman). Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy Quentin słusznie wyciął te sceny z finalnej wersji filmu.

Ostatnio dodane