Zestawienie

Największe WYBUCHY ZŁOŚCI aktorów na planie

Autor: Tomasz Ludward
opublikowano

Aktor też człowiek. Nic dziwnego, że artyści obarczeni tak dużym stresem czasami miewają chwilę słabości. W większości są to wybuchy emocji podyktowane chwilą. Rzadziej to wina temperamentu, wrażliwości czy niezwykle restrykcyjnego podejścia do fachu. Niektórzy aktorzy biją się w pierś po niestosownym zachowaniu, inni dumnie unoszą głowę, ani myśląc o przeprosinach. Przyjrzyjmy się kilku przypadkom, kiedy filmowcy opuścili gardę, ukazując mniej przyjazne, aczkolwiek bardziej autentyczne oblicze.

Klaus Kinski, Fitzcarraldo (1982), reż. Werner Herzog

Trudno mówić o Kinskim w oderwaniu od jego konfrontacyjnej osobowości. Na własnej skórze doświadczali jej reżyserzy, aktorzy, właściwie wszyscy, których spotykał na swojej drodze. Na planie Fitzcarraldo Kinski sam sobie był sterem, żeglarzem i okrętem (sic!). Nie dość, że sama produkcja była ekstremalnie trudnym procesem – film kręcono w peruwiańskiej dżungli – to jeszcze Kinski robił wszystko, by ją utrudniać. W pewnym momencie Niemiec nie wytrzymał i przy wszystkich odpalił dwuminutowy monolog, którego ofiarą był Walter Saxer, producent. Nie brakowało odniesień do fekaliów, wariatów, jakości pracy i nadwyrężenia, delikatnie mówiąc, przyjaźni obu panów. Ten epizod mógł być jedynie kroplą w morzu gniewu, bowiem wiadomo, że Kinskiemu nie spodobał się scenariusz, amatorska reżyseria, jak również punkty, w których operator umieszczał swoją kamerę. Miał jednak Kinski coś, co, zdaje się, rekompensowało jego trudny charakter – nieprawdopodobny talent i ekranowy magnetyzm.

Christian Bale, Terminator: Ocalenie (2009), reż. McG

Wybuch złości Christiana Bale’a na planie Terminatora nie ma żadnej romantycznej otoczki. Ot, ludzka słabość, której nawet aktorzy nie potrafią się ustrzec. Incydent wydarzył się kilka dni po tym, jak aktor został aresztowany po kłótni ze swoją matką i siostrą. Być może emocje po tamtym wydarzeniu jeszcze nie opadły, bo kiedy operator kamery Shane Hurlbut, przez przypadek wszedł w kadr, Bale nie wytrzymał. W czterominutowym nagraniu zza kulis śledzimy jego tyradę pod adresem Hurlbuta. Padają groźby o zwolnieniu, słyszymy łańcuszek przekleństw i retorycznych pytań, które mają jedynie rozwścieczyć aktora. Po wszystkim szukano wytłumaczenia takiego zachowania. Przywoływano perfekcjonizm, z jakim Bale podchodzi do zawodu i jego wyjątkowe podejście do ludzi. Znając jednak jego temperament, ciężko było stanąć w obronie porywczego odtwórcy roli Johna Connora. Aktor później przeprosił, ale niesmak pozostał. Całe szczęście, że nie doszło rękoczynów.

Martin Sheen, Czas apokalipsy (1979), reż. Francis Ford Coppola

Wydarzenia na planie filmu Francisa Forda Coppoli doczekały się osobnego dokumentu, a i tak ma się wrażenie, że producenci odsłaniają tylko część prawdy. Wśród całej serii wypadków na uwagę zasługuje moment, w którym oczekujący na rozkazy kapitan Benjamin L. Willard (w tej roli Martin Sheen) urządza w swoim hotelowym pokoju libację. To były 36. urodziny Sheena, który spożywał alkohol od samego rana dnia zdjęciowego. Gdy znalazł się w hotelu w samej bieliźnie, w maniakalnym tańcu przeplatanym choreografią kung-fu, doznał załamania nerwowego. Coppola w tym czasie uruchomił kamerę i sfilmował odlot Sheena. Widzimy, jak ten przygląda się swojemu obliczu w lustrze, rozbija je pięścią, po czym rozsmarowuje krew po swojej twarzy i ciele. Finalnie reżyser nakręcił przerażającą, pełną napięcia scenę. Żona Coppoli, Eleanor, wyznała później w swoich wspomnieniach zatytułowanych Notes on a Life, że w tamtym momencie pewna część Sheena połączyła się z obsesyjną osobowością kapitana Willarda. Sam aktor nie chciał widzieć tego ujęcia aż do czasu premiery.

David O. Russell i George Clooney, Złoto pustyni (1999), reż. David O. Russell

Do bardziej bezpośredniego kontaktu doszło natomiast podczas kręcenia Złota pustyni Davida O. Russella. W jednym z wywiadów George Clooney opowiadał, że Russell od pierwszych dni kręcenia filmu był porywczy i nie traktował swojej ekipy w należyty sposób. Sytuacja uległa poprawie, gdy Clooney parę razy postawił się reżyserowi, ale było kwestią czasu, by „różnice artystyczne” zaowocowały nieprzyjemną kulminacją. W jednej ze scen Russell miał zastrzeżenia do jednego ze statystów, mających – zgodnie ze scenariuszem – powalić Clooneya na ziemię. Gdy próby nie przyniosły należytego efektu, Russell eksplodował i zaatakował statystę, przewracając go i okładając kopnięciami. George na ten widok nie pozostał bierny i stanął w obronie statysty. Wywiązała się bójka pomiędzy dwoma najważniejszymi osobami na planie, w której obyło się bez dodatkowych ofiar. Wkrótce jednak Russell przerzucił odpowiedzialność na Clooneya, a ten, by nie pozostać dłużnym, oznajmił, że gdy tylko ponownie się spotkają, rozkwasi reżyserowi nos.

Ostatnio dodane