Zestawienie

NAJWIĘKSZE BZDURY NAUKOWE w filmach

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Naukowiec w sweterku z ciuchlandu, nieustannie poprawiający okulary z drucianymi oprawkami, stanowi jedną z najczęściej pojawiających się postaci w filmach katastroficznych czy science fiction. Wygłasza przy tym najczęściej zawiłe wywody, brzmiące niczym czarodziejska abrakadabra. Często okazuje się jednak, że w ten sam sposób prawidła nauki odbierają scenarzyści i reżyserzy. Poniżej tylko kilka najbardziej spektakularnych przykładów.

Wulkan (1997)

W tym przypadku Tommy Lee Jones walczy z wybuchem wulkanu w centrum Los Angeles. Produkcja na całym świecie zarobiła ponad 100 milionów dolarów, co obecnie dawałoby niemal dwukrotność tej sumy. Niestety naukowcy nie byli tak entuzjastyczni jak fani. Stwierdzili mianowicie, że cały koncept stojący na filmem co prawda jest możliwy, jednak nie w przypadku takiego miasta jak Los Angeles. Mamy wprawdzie do czynienia z obszarem, gdzie dość często dochodzi do trzęsień ziemi, jednak nie jest możliwe odnalezienie tam źródeł magmy. Dlatego nie ma obawy, że scenariusz Wulkanu ziści się w rzeczywistości. Wulkany bowiem nie pojawiają się w dowolnym miejscu na ziemi. Krąży również anegdota, zgodnie z którą scenariusz produkcji został przedstawiony naukowcom z California Institute of Technology, którzy co prawda przeczytali go, jednak odmówili jakiejkolwiek współpracy.

Armageddon (1998)

armageddon 1

Znany z zamiłowania do wybuchów reżyser Michael Bay w czasie kręcenia swojego dzieła zatytułowanego Armageddon konsultował się w wielu kwestiach z prawdziwymi naukowcami. Okazuje się jednak, że sam pomysł stojący za filmem z nauką nie ma nic wspólnego. Najwięcej obiekcji wzbudziły rozmiary asteroidy, która miała być tak duża jak cały stan Teksas. Naukowcy są zgodni co do tego, że w tym przypadku bardzo trudno byłoby jej nie zauważyć – jak ma to miejsce w filmie – gdyż świeciłaby niezwykle jasnym światłem. Dodatkowo podkreślają, że jej zaobserwowanie byłoby możliwe na kilka lat wprzód, a nie na kilkanaście dni. Nie można również zapominać, iż wysadzenie asteroidy tej wielkości wymaga użycia energii o wartości 10 do potęgi dziesiątej megaton. Energię o podobnej wartości produkuje słońce. W związku z tym broń ta byłaby dużo bardziej niebezpieczna niż sama asteroida. Reżyser jednak odmówił wprowadzenia stosownych zmian do scenariusza.

Jądro ziemi (2003)

Film koncentruje się na misji wysadzenia jądra ziemi, gdyż to cudownym sposobem się zatrzymało. Oczywiście powoduje to szereg bezpośrednich implikacji takich jak utrata orientacji przez ptaki, zawalenie się mostu Golden Gate czy śmierć wszystkich osób korzystających z rozruszników serca. Naukowcy uznali, że jest to mniej niż prawdopodobne. W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że nie jest możliwe, by urządzenie, o którym mowa w filmie, było w stanie uszkodzić jądro ziemi na tyle, by to przestało się obracać. Poza tym każdy sprzęt wysłany do wnętrza ziemi automatycznie zostałby pochłonięty przez magmę, podczas gdy w filmie jest jedynie gorący. Ponadto twórcy całkowicie zapomnieli o drugim prawie termodynamiki, bohaterowie z łatwością bowiem zamieniają ciepło w energię.

Pojutrze (2004)

Zanim Roland Emmerich zabrał się za nakręcenie 2012, 5 lat wcześniej przedstawił swoją wizję zagłady Ziemi w filmie Pojutrze. Co prawda dzieło nie spotkało się z przychylnymi recenzjami, jednak udało mu się zebrać prawie 500 milionów dolarów w box offisie. Również naukowcy nie byli przekonani co do poszczególnych rozwiązań. Byli jednak zgodni, iż sam pomysł, czyli spowolnienie prądów oceanicznych do tego stopnia, że nastąpi globalne ochłodzenie, jest możliwe. Cała reszta okazała się jednak wyssana totalnie z palca. Zdaniem naukowców zniszczenia, które pojawiają się w filmie, nie byłyby w stanie nastąpić na przestrzeni kilku tygodni, tylko raczej w ciągu kilkudziesięciu lat.

Jestem legendą (2007)

Kolejna wariacja na temat wampirów, tym razem z Willem Smithem w roli głównej, z samego założenia nie ma nic wspólnego z nauką. Niemniej okazało się, iż w filmie występują odniesienia do nauki, w dodatku są z nią w większości całkiem zgodne. Jedno z nich jest jednak totalnie bez sensu. Mowa tu o stworzeniu przez głównego bohatera na bazie jego krwi szczepionki, dzięki której możliwe jest uzdrowienie zakażonych ludzi. W rzeczywistości jednak bohater musiałby być także zarażony, by ciało ludzkie było w stanie wytworzyć przeciwciała.

Ostatnio dodane