Zestawienie

NAJGORSZE filmowe ZWIASTUNY 2019 roku. Marketing dla opornych

Autor: Mikołaj Lewalski
opublikowano

Last Christmas

Dziwny dysonans tonacyjny (ckliwe i radosne sceny prezentowane na przemian z przygnębiającymi i nieprzyjemnymi) oraz wyjątkowo kiepski i przewidywalny żart z ptakiem srającym na twarz (nie ma co tego ładniej określać) to małe zarzuty w porównaniu z tym największym. Trailer Last Christmas powiela kardynalne grzechy zajawek między innymi obu części Jurassic World, serii Terminator oraz filmów DC – zdradza praktycznie całą fabułę i jej zwroty akcji. To 3-minutowe streszczenie fabuły i choć końcowy twist nie jest powiedziany wprost, to naprawdę nie trzeba długiego namysłu, by rozgryźć go po obejrzeniu tego zwiastuna i wsłuchaniu się w nieprzypadkowo wybraną piosenkę, która go ilustruje.

Aladyn

Nadmiar CGI to obecnie coś, do czego chyba już przywykliśmy – nie to spowodowało tak kiepski odbiór teasera aktorskiego Aladyna. Problemem okazało się zaprezentowanie dwóch bardzo ważnych postaci: Dżafara i Dżina. Ten pierwszy z racji swojej miałkości i całkowitego wyzucia z grozy wydawał się dosłownie wzięty z ulicy, podczas gdy drugi budził podobny dyskomfort, co pierwotna wersja Sonica i karykaturalne paskudztwa z Cats. Wygenerowane komputerowo ciało Dżina ze sztucznie przyklejoną twarzą Willa Smitha to po prostu kiepski pomysł. Fakt, że mowa tu o uwielbianej postaci, którą tragicznie zmarły Robin Williams uczynił kultową, zdecydowanie pogarsza sytuację.

Men in Black: International

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Tak można podsumować ten trailer i podobno także cały film. Przydługi, ale mimo wszystko utrzymany w duchu serii wstęp wzbudza umiarkowane zainteresowanie (głównie dzięki obsadzie), ale to, co po nim następuje, może tylko wkurzyć niewykorzystaniem potencjału marki i wspomnianej obsady. Nudna i pozbawiona jakiegokolwiek pomysłu akcja, wizualna mielizna i fatalna piosenka. Odświeżyłem sobie ten zwiastun jakieś pół godziny temu i jedyne, co zapamiętałem z jego drugiej połowy, to irytacja i głupawe sceny latania ścigaczem.

Countdown

Być może najbardziej denerwujący trailer roku. Puszczany przed każdym filmem, na jakim byłem (przez półtora miesiąca), robił wszystko, co mógł, żeby zasłużyć na to miano. Beznadziejny lektor rodem ze zwiastunów sprzed dwóch dekad? Jest. Kiczowate jump scare’y? Są. Aktorstwo wzbudzające poczucie zażenowania? Jak najbardziej! Dodajmy do tego aktorkę przypominającą Jennifer Lawrence dla ubogich i niewiarygodnie wkurwiający (wybaczcie dosadność) dźwięk tytułowej aplikacji, który atakuje nas co kilka sekund, a otrzymamy dzieło, którego nie będę chciał obejrzeć nawet za dopłatą.

Diablo. Wyścig o wszystko

Tutaj mogłaby się znaleźć większość zwiastunów z naszego podwórka, a niemałą sztuką jest znalezienie polskiej zajawki, która nie byłaby fatalna. Nawet najlepsze rodzime produkcje często reklamowane są trailerami, które usilnie próbują nas do nich zniechęcić. Postanowiłem jednak wyróżnić Diablo, czyli naszą swojską wersję Szybkich i wściekłych. Jego zwiastun zawiera prawdopodobnie wszystkie grzechy, jakie tylko może: katastrofalny montaż, beznadziejne dialogi (podejrzewam, że innych w filmie nie ma, ale wystarczyło po prostu ich tu nie zawierać),  katastrofalny montaż, streszczenie większości fabuły, nieznośną muzykę, kiczowate efekciarstwo (amatorskie slow motion, jakieś śmieszne wybuchy), pełną prezentację drewnianego aktorstwa i jeszcze raz katastrofalny montaż. Ten trailer jest tak zły, że aż fascynujący i na swój sposób wyjątkowy.

Ostatnio dodane