Zestawienie

„Kto pije, będzie pił. To zabawa bez mety”. Filmy o PROBLEMIE ALKOHOLOWYM, które warto znać

Autor: Krzysztof Nowak
opublikowano

Alkoholizm to poważna sprawa – wie o tym każdy, kto zmagał się z podobnym problemem lub odczuł go w rodzinie. Mimo to filmy często stosują napoje wyskokowe wyłącznie jako narzędzie do popchnięcia bohaterów na dno lub ukazania ich łamiącej się psychiki. Szczególnie w przypadku produkcji z rodzimego rynku charakterystyczne butelki stały się niemalże elementem kadrowego krajobrazu. Kwestia scenopisarskiego pójścia na łatwiznę w takim przypadku jest dyskusyjna, ale na szczęście istnieją też filmy nietraktujące pobieżnie kłopotów wynikających z nadużywania alkoholu i czyniące z nich jeden z głównych wątków. Dzisiaj przyjrzymy się wybranym, zwracając uwagę także na takie, które nie przebiły się do mainstreamu i pozostały raczej w obiegu festiwalowym.

Wszyscy jesteśmy Chrystusami

Do ostatniej chwili zastanawiałem się między tym filmem a Pod Mocnym Aniołem, mając na uwadze, że to dwie popularne polskie produkcje biorące na warsztat wspomniany temat. Ostatecznie padło na dzieło wydane osiem lat wcześniej, w swoim przekazie mniej intensywne niż chaotyczna, zanurzona w mrocznej stylistyce wizja Smarzowskiego, a przez to być może bliższe rzeczywistości, bo zakorzenione w sytuacji rodzinnej głównego bohatera. W przypadku Adasia Miauczyńskiego skutki libacji odczuwa nie tylko on sam, ale i jego najbliżsi, skazani na podporządkowywanie swojej codzienności nałogowi. To przykre filmowe wyobrażenie upadania raz po raz, choć nie pozbawione charakterystycznego dla Koterskiego humoru. Tym bardziej uderzające, że świetnie oddane przez grających tę samą postać na różnych etapach życia Marka Kondrata i Andrzeja Chyrę.

Bez obaw, daleko nie zajdzie

Prawdziwa gratka dla fanów talentu aktorskiego Joaquina Phoenixa. Mężczyzna ponownie pokazuje wachlarz swoich możliwości, tym razem wcielając się w rolę poruszającego się na wózku alkoholika Johna Callahana, fanom znanego przede wszystkim jako kontrowersyjnego rysownika. Reżyser, Gus Van Sant, wzorem innych swoich filmów tworzy obraz opowiadający o człowieku zamkniętym w życiowej matni, z której wyjście zależy wyłącznie od jego nastawienia. Można spodziewać się scen sięgania dna, jak również tych, które wywołają uśmiech na twarzy, choć to ostatnie zależy głównie od tego, czy kupimy humor bohatera – daleki od szeroko rozumianej poprawności politycznej. John Callahan był postacią niejednoznaczną i taki też jest ten film, a za jego największą zaletę uznaję to, że nie wymusza na nas sympatii do protagonisty – pokazuje jedynie, że nawet z największego dołka da się wyjść dzięki determinacji, pasji i miłości.

Pod koszem

Sięgamy po kino z tego roku, by przypomnieć o Benie Afflecku! Choć aktor pozostaje aktywny zawodowo, zainteresowani wiedzą, że mający już wcześniej problemy z alkoholem mężczyzna kilka lat temu ponownie skręcił na tę mroczną ścieżkę. Na szczęście sytuacja wraca do normy, a źródła donoszą, że filmowiec czuje się teraz o wiele lepiej, w związku z czym Pod koszem możemy potraktować jako projekt po części autobiograficzny. Przedstawiony w nim bohater, także pogrążony w depresji i zbyt często sięgający po butelkę, po latach nieaktywności zawodowej wraca do sportu i podejmuje się trenowania licealnej drużyny koszykarskiej. Dalszy ciąg powinniście już znać, gdyż nie da się ukryć, że film wpada w gatunkowe schematy. Wciąż jednak jest to historia o potencjale motywacyjnym i choćby biorąc to pod uwagę, warto dać jej szansę. Kto wie, jakie trybiki poruszy.

Ostatnio dodane