search
REKLAMA
Zestawienie

Kto mógłby zagrać w AKTORSKIEJ wersji TOY STORY?

Odys Korczyński

1 stycznia 1970

REKLAMA
Toy Story po latach, Toy Story jako pastisz kina akcji w Tarantinowskim stylu, Toy Story jako musical w stylu Kotów, względnie Toy Story dla dorosłych kochających bajki, lecz oczekujących czegoś z realnymi aktorami. Takimi sposobami można uzasadnić wiele aktorskich wyborów np. Andy’ego i Sida czy też Rexa. Możliwości jest wiele. Pytanie tylko, czy zostaną dobrze przyjęte przez widzów, którzy lubią się zanadto przywiązywać do jedynych i słusznych wersji, najczęściej pierwszych. Z tym musicalem to oczywiście żartowałem. Miałem na myśli ten sposób charakteryzacji postaci w Kotach, co w aktorskiej wersji bajki Pixara byłoby wskazane, żeby miłośnicy jej starej wersji nie doznali zbytniego szoku z powodu aktorskich transpozycji bohaterów.

Ciekawe, czy to nie zbyt zuchwały pomysł, żeby zaproponować Johnowi Lasseterowi reżyserię aktorskiej wersji Toy Story? Cały pomysł nakręcenia tak dalece innej formalnie wersji jest karkołomny. Czemu zatem nie iść na całość? Lasseter wiele razy udowodnił, że rozumie, czym jest film animowany, oraz ma niezwykle odporną na wpływy osobowość, co nie stało w sprzeczności ze zdolnościami koncyliacyjnymi. W końcu wytrzymał współpracę ze Steve’em Jobsem i został jego przyjacielem. Niechby zatem tchnął realne życie w postaci Toy Story i wychował kolejne pokolenie miłośników tej ponadczasowej bajki.

Chudy – Zachary Levi

 width=

Nieco superbohaterstwa się Chudemu niewątpliwie przyda, ale w Shazamowskim wydaniu, czyli najpierw nieporadność czy też niedojrzałość oraz zupełny brak zrozumienia własnej sytuacji, a potem coś w rodzaju nawrócenia i stanie się bohaterem, którego warto naśladować. Shazam miał podobnie. Chudego również nie można było na początku traktować jak kogoś, kogo da się lubić. Zachary Levi może i nie ma postury niedożywionego kowboja, jednak zebrał już odpowiednie doświadczenie w graniu w filmach dla młodzieży, gdzie pokazał talent komediowy.

Buzz Astral – Bruce Willis

 width=

Całe szczęście, że Bruce się wciąż dobrze trzyma, gdyż rola Buzza wymaga trochę fizycznego zaangażowania. Poza tym to zadanie aktorskie byłoby bezpośrednim nawiązaniem do wyczynów Willisa w kosmosie w Armageddonie. Wielki Bruce, przekonany o swojej ikonicznej sile i misji ocalenia świata, zmierzyłby się z rzeczywistością nieco mniej fantastyczną niż ta zaprezentowana w filmie Michaela Baya. Buzz na początku był zabawką niesamowicie zadufaną w sobie. Nie potrafił uświadomić sobie, że jego historia jest tylko fikcją, a te realne mogą ją z powodzeniem zastąpić i być nie mniej wartościowe.

Cienki – Andrew Garfield

 width=

Nie wiem jak u was, ale mi wygląd Garfielda od zawsze przypominał Cienkiego. Może to przez nos, a może dlatego, że aktor należy do bardzo szczupłych osób. Praca przy aktorskiej wersji Toy Story powinna być dla Garfielda wyzwaniem spozycjonowanym gdzieś między świetną i poważną rolą w Milczeniu a lekkimi kreacjami w serii Spider-Man. Bo żebyśmy się dobrze zrozumieli, nowe Toy Story nie ma być kopią jeden do jeden pierwotnej animacji Pixara, ale jej trawestacją, mającą rzecz jasna wiele wspólnego z pierwowzorem, ale równocześnie odpowiadającą na potrzeby innej wiekowo grupy widzów. Nie jest to łatwe zadanie. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego m.in. Garfield z jego umiejętnościami zarówno wcielenia się w „lekkiego” superbohatera, jak i skomplikowaną emocjonalnie postać ojca Rodriguesa z Milczenia.

Andy Davis – Theo James

 width=

Jedna z dwóch ludzkich postaci, której nie trzeba przerabiać, chociaż wypadałoby dodać nieco lat. Pośrednim antagonistą Andy’ego był Sid. Niezłym pomysłem w aktorskiej wersji byłoby zaognienie ich kontaktów i odniesienie ich za pomocą aktorów do zupełnie innego filmu, np. jakiejś znanej pozycji science fiction spozycjonowanej jako film dla młodszych widzów. Mam tu na myśli serię Niezgodna. I tak Theo James w roli Andy’ego starłby się z fanatycznym i złym Jaiem Courtneyem. Sednem ich konfliktu także byliby przyjaciele Andy’ego, tyle że już nieco mniej zabawkowi.

Hamm – Kevin James

 width=

Nie sposób ukryć, że głównym powodem angażu Kevina Jamesa była postura, a dokładniej nadwaga. Mam jednak nadzieję, że aktor ma do siebie na tyle dystansu (a i już grał tego typu role), że nie będzie miał problemu z wcieleniem się w świnię. Natura Hamma jest skrojona wyłącznie dla taniej rozrywki publiczności. Kevin James również starał się przez większość swojej kariery bazować na takim sposobie rozśmieszania widzów.

Sid – Jai Courtney

 width=

Sid był samym złem, tyle że w dziecięcym wydaniu. Jai Courtney uczyniłby z niego dojrzałego fanatyka zainteresowanego zniszczeniem tego, czego w życiu nie doświadczył, czyli przyjaźni, którą ludzie sobie bezinteresownie okazują. Oczywiście w filmie aktorskim samo niszczenie relacji nie wystarczy, żeby przykuć uwagę widza. Należałoby jeszcze wymyślić jakąś stricte materialną przygodę dla całej kamaryli, np. coś na kształt historii opowiedzianej w Skarbie narodów.

Bo Peep – Margot Robbie

 width=

Nim jeszcze Margot Robbie dała się poznać jako śmiercionośna i szalona Harley, jej wizerunek był o wiele delikatniejszy. Mogła z powodzeniem wcielać się w efemeryczne księżniczki lub porcelanowe lalki z potencjałem na etyczną metamorfozę. Bo Peep jest wymarzoną postacią dla Margot ze względu właśnie na wrodzoną delikatność, na której można osadzić szaleństwo i tzw. women power. Peep zresztą nabierała w Toy Story znaczenia, tyle że z czasem. W naszej wersji aktorskiej nabrałaby go znacznie szybciej i przestała być jedynie postacią wspierającą.

Rex – Danny Trejo

 width=

Czy w tych nieco zezowatych oczkach Rexa nie widać podobieństwa do dzikiego i niebezpiecznego Danny’ego, specjalisty od narkotyków, rozbojów i wymuszeń? Na wesoło jednak. Danny Trejo to ten typ aktora, który z ról charakterystycznych uczynił prawdziwą sztukę dramatycznego komizmu. Reżyserzy biorą go do kina akcji, fantastyki, a nawet bajek i komedii. Trejo wszędzie sprawdza się dobrze, więc czemu nie jako bardzo charakterystyczny, fajtłapowaty dinozaur Rex?

Pan Bulwa – Ron Perlman

 width=

W bajce dał się zapamiętać jako cyniczny komentator, nieco skwaszony życiem, lecz w sytuacji podbramkowej gotowy do największych poświęceń. W aktorskim Toy Story mógłby dodatkowo pełnić funkcję narratora, oprowadzającego widza po fantastycznym świecie uczłowieczonych zabawek. Ron Perlman za to pasuje do tej roli ze względu na charakterystyczną, bulwiastą twarz. Jest przy tym zdolnym i doświadczonym aktorem w cynicznych, a przy tym pełnych humoru rolach, takich jak np. Hellboy.

Sierżant – Peter Stormare

 width=

Uroda i postura przyporządkowały go do określonego rodzaju postaci – albo są to mniej lub bardziej szkodliwe społeczne zakapiory, albo niebezpieczni psychopaci. Czemu więc nie powierzyć mu roli oddanego sprawie Sierżanta? Filmowy wizerunek sierżantów przecież oscyluje gdzieś między fanatykiem, wariatem a socjopatą. Należałoby jednak nieco rozszerzyć jego rolę, żeby nie przyćmił go Danny Trejo. Nie wystarczy już sama akcja na schodach, skupienie się na rozkazywaniu szeregowym żołnierzykom. Może jakaś szersza współpraca między Sierżantem a Rexem, z racji wspólnego im koloru?

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA