Zestawienie

Jaka piękna katastrofa. NAJWIĘKSZE FINANSOWE KLAPY 2018 (jak dotąd)

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Pierwsza połowa roku już dawno za nami, sezon letni w kinie powoli się kończy – wszystkie potencjalnie największe hity tych wakacji miały już swoje premiery. Wiemy, jakie filmy A.D. 2018 zarobiły najwięcej, z Czarną panterą i nowymi Avengersami plasującymi się w pierwszej dziesiątce najbardziej dochodowych tytułów wszech czasów. A które filmy okazały się wielkimi rozczarowaniami?

Pacific Rim: Rebelia

Wytwórni nie udało się nawet wyjść na zero

Sequel produkcji z 2013 roku kosztował ponad 150 milionów dolarów, a na jego promocję wydano drugie tyle. Aby film się zwrócił, wpływy z biletów musiały wynieść około 350 milionów – a i tak producenci uznaliby to za porażkę, nie o wyjście na zero przecież chodzi w tym biznesie. Recenzje były jednak średnie, kolejek do kas kinowych nie stwierdzono. W samych Stanach Zjednoczonych Pacific Rim: Rebelia zarobił niecałe 60 milionów dolarów, co było wprost fatalnym wynikiem. Za granicą produkcja poradziła sobie co prawda lepiej (230 milionów dolarów), ale i tak można było mówić o sporym rozczarowaniu. Nikt nie oczekiwał, że druga część filmu, który nie był przecież wcale hitem box office’u, przyciągnie do kin dzikie tłumy widzów. Nikt też jednak nie myślał, że będzie to aż taka klapa.

Pułapka czasu

To miał być hit. Familijna superprodukcja na podstawie bestsellerowej książki była jednym z pewniaków studia Disneya. A tu klops. Już pierwszy weekend pokazał, że może być słabo – nie udało się wyprzedzić Czarnej pantery urzędującej na pierwszym miejscu box-office’u czwarty tydzień. Potem było coraz gorzej. Aby film wyszedł na zero, musiał zarobić ponad 400 milionów dolarów, skończyło się zaś na 132. Po premierze w Stanach Zjednoczonych, gdzie zarówno recenzje, jak i wyniki box office’u nie były zadowalające, wiele krajów zrezygnowało z pokazywania Pułapki czasu na wielkim ekranie, w tym Polska. Porażka producentów okazała się wtedy jeszcze bardziej dotkliwa. Według obliczeń Yahoo! Finance studio Disneya może stracić na tym filmie nawet 185 milionów dolarów.

Huragan

Wytwórnia poniosła straty sięgające 50 milionów dolarów

Huragan nie był superprodukcją porównywalną z Pułapką czasu czy Pacific Rim: Rebelia. Wyniki osiągnięte przez te filmy byłyby pewnie przez producentów Huraganu przyjęte z radością – w końcu budżet wynosił “jedyne” 35 milionów dolarów. Ale nie można mówić o jakiejkolwiek radości, gdy tytuł przynosi wpływy w okolicach 12 milionów (6 w USA, 6 za granicą). Zwłaszcza że za kamerą stanął Rob Cohen, człowiek, który wie, jak robi się komercyjne hity. Tym razem nie wyszło. Połączenie filmu katastroficznego z zagadką kryminalną nie spodobało się ani krytykom, ani widzom. Obsada bez znanych nazwisk również nie pomogła. Dodając wydatki na promocję, wytwórnia poniosła straty sięgające 50 milionów “zielonych”.

Gnomeo i Julia. Tajemnica zaginionych krasnali

Pierwsza część animacji o ożywionych krasnalach ogrodowych zarobiła niemal 200 milionów dolarów. Sequel wydawał się kwestią czasu, ale twórcom trochę zajęło przygotowanie go – w końcu, po siedmiu latach, doczekaliśmy się. Historia z wykorzystaniem ogrodowej wersji Sherlocka Holmesa (w oryginale mówiącego głosem Johnny’ego Deppa) nie była już jednak tak wielkim przebojem. Ba! Okazała się kolejną klapą wytwórni Paramount Pictures, która w ostatnich latach zdecydowanie nie ma dobrej passy (może poza niespodziewanym sukcesem Cichego miejsca). Już pierwszy weekend wyświetlania przyniósł rozczarowanie – zamiast prognozowanych 15–18 milionów dolarów film zarobił niewiele ponad 10. Potem nie było lepiej. 43 miliony dolarów w USA, 45 za granicą to fatalne wyniki, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, jak poradziła sobie w kinach część pierwsza – i to przy budżecie o połowę niższym.

Han Solo: Gwiezdne wojny – historie

Ktoś mógłby pomyśleć – co Han Solo… robi na tej liście? Przecież zarobił prawie 400 milionów dolarów. Problem w tym, że w przypadku niektórych produkcji to wręcz śmieszna suma. Tak jest też z nowym tytułem pod szyldem Gwiezdnych wojen. Zwłaszcza że problemy w realizacji wywindowały budżet do niemal 300 milionów “zielonych”, co sprawia, że jest to jeden z najdroższych filmów wszech czasów. Szkoda, bo Han Solo… zebrał świetne recenzje i można było spodziewać się przynajmniej wyników na miarę Łotra 1, również niebędącego częścią “właściwej” sagi. A tej pozycji udało się przekroczyć magiczny miliard dolarów… Rozczarowanie jest więc ogromne. Mówi się, że aby Han Solo… zwrócił się, musiałby przynieść wpływy w wysokości 500 milionów dolarów – na razie na koncie nie ma nawet 400 i nie wydaje się, aby premiera na DVD i Blu-ray diametralnie zmieniła tę słabą sytuację. Prawdopodobnie będzie to pierwsza klapa filmu z rodziny Gwiezdnych wojen. Amerykańscy dziennikarze twierdzą, że w Lucasfilm zastanawiają się nad sensem produkowania kolejnych spin-offów. Choć na razie to jedynie plotki, w każdej jest ponoć ziarnko prawdy.

Ostatnio dodane