Zestawienie

HORROR w 2020 roku. 13 filmów grozy, na które czekam

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Po przyzwoitym, ale pełnym głównie średniej jakości horrorów roku 2019 ten nowy zapowiada się nieco lepiej. Chyba. Liczę, że James Wan nie zawiedzie mnie i przerazi, jak to ma w swoim zwyczaju, a jego stary kompan, Leigh Whannell, dotrzyma mu kroku. Chciałbym wierzyć, że liczne sequele i remaki nie tylko dorównają swym poprzednikom, ale w niektórych przypadkach ich przebiją (na ciebie patrzę, Halloween). Nie wiem, czemu to właśnie Chris Rock zabiera się za odkurzenie Piły – co również ma nastąpić w tym roku – ale mam nadzieję, że wie, co robi. Z komiksowych horrorów otrzymamy wampirzego Morbiusa z Jaredem Leto, drugiego Venoma (ponoć tym razem z kategorią wiekową R) oraz wielokrotnie przekładanych Nowych mutantów. Rok zaś otworzymy nową Klątwą (o której pisałem już w zeszłorocznym zestawieniu najbardziej oczekiwanych horrorów) oraz Demonami prerii, wyświetlanymi w 2018 roku na Splat!FilmFest, wtedy jeszcze pod oryginalnym tytułem – The Wind. Bardzo udany film grozy w westernowej scenerii. Polecam.

Filmów grozy będzie w tym roku jeszcze więcej, niektóre z nich zapowiadają się ambitnie i smakowicie, inne zainteresują zapewne tylko fanów gatunku. Ponownie wybrałem 13 tytułów, na które najbardziej czekam. Kolejność jak zawsze alfabetyczna. W ciągu następnych 12 miesięcy z pewnością pojawią się filmy, o których realizacji nawet nie słyszałem, a które spokojnie mogłyby i powinny znaleźć się na tej liście. Cóż, wyczekujmy takim niespodzianek.

Candyman

Remake, reboot, reinterpretacja, a nawet duchowy następca – spotkałem się już z kilkoma, często wykluczającymi się określeniami na to, czym ma być przygotowywany przez Jordana Peele’a nowy Candyman. Autor Uciekaj! oraz To my tym razem pełni wyłącznie funkcje scenarzysty i producenta; za reżyserię odpowiada Nia DaCosta (Little Woods). Akcja filmu ponownie ma się rozgrywać w Chicago, ale w miejscu, które nie przypomina już w niczym biednego blokowiska, a wyewoluowało w osiedle dla klasy wyższej. Komentarz socjologiczny od zawsze wpisany był w mit o Candymanie, czego można było również spodziewać się po Peele’u. Ten w wywiadzie powiedział, że jednym z tematów nowej wersji będzie toksyczny fandom – intrygujące, zwłaszcza w kontekście legendarnego potwora z hakiem i zmiany statusu społecznego miejsca akcji. W obsadzie Yahya Abdul-Mateen II (Aquaman, Watchmen) oraz oryginalny Candyman, czyli Tony Todd.

Ciche miejsce 2

Nakręcone przez Johna Krasinskiego Ciche miejsce było znakomicie trzymającym w napięciu horrorem, który w równej mierze chciał wystraszyć widza, jak opowiedzieć emocjonalną historię rodziny radzącej sobie podczas apokalipsy. Świetne role Emily Blunt, Krasinskiego oraz młodych aktorów grających ich dzieci jeszcze bardziej pozwoliły mi uwierzyć w świat, w którym najniebezpieczniejszy był dźwięk, ściągający na ludzi nieznanego pochodzenia stwory. Nie wiem, czy ten niedrogi film potrzebował kontynuacji, ale 340 milionów dolarów wpływów z kin całego świata robi swoje.

Nie wiem, o czym będzie sequel, poza tym, że teaser sugeruje podróż bohaterów do nowego miejsca. Do obsady dołączają Cillian Murphy oraz Djimon Hounsou, ale mnie najbardziej cieszy fakt, że nieobarczony tym razem koniecznością występowania przed kamerą Krasinski będzie mógł skupić się wyłącznie na pracy za kamerą. To jego reżyserska ręka sprawiła, że pierwowzór był tak intensywnym i w swej prostocie wspaniałym filmem.

Głębia strachu

To zły znak, gdy nakręcony w 2017 roku film ma premierę dopiero trzy lata później; na dodatek taki, który kosztował 80 milionów dolarów. Zwiastun faktycznie zapowiada drogie kino – scenografia podwodnej lokacji wygląda autentycznie, efekty specjalne nie śmierdzą kiczem, jest efektownie i dynamicznie, a aktorzy, na czele z Kristen Stewart i Vincentem Casselem, mogą się podobać. Jednocześnie jest to film o grupie morskich badaczy, którzy odkrywają na dnie oceanu potwory; w tego typu produkcjach pierwsze, z czym żegnają się twórcy, to realizm. Należy zatem już na wstępnie założyć, że dzieło Williama Eubanka nie będzie za mądre.

To powiedziawszy, czekam na Głębię strachu jak na mało który horror w tym roku. Uwielbiam filmy dziejące się pod wodą, na czele z Cameronowską Otchłanią, być może dlatego, że grozę opierają w dużej mierze na klaustrofobii i braku możliwości ucieczki, jednocześnie realizując schemat kosmicznego kina science fiction, ale na Ziemi. Mieliśmy wcześniej Lewiatana (Obcy pod wodą), mieliśmy Kulę (Solaris pod wodą), a teraz film Eubanka, który też, podejrzewam, będzie kopią czegoś, co już znamy. Nie szkodzi – jeśli okaże się zrobiony z nerwem i nie za głupi, będę bardziej niż usatysfakcjonowany.

Ostatnio dodane