Zestawienie

Filmy science fiction, które ZREWOLUCJONIZOWAŁY kinową fantastykę

Autor: Szymon Skowroński
opublikowano

Rozwój technik filmowych w znacznym stopniu wiąże się z rozwojem gatunku science fiction. Rzecz jasna, u zarania kinematografii gatunek ten nie miał jeszcze swojej nazwy – ba! w ogóle nie myślano wtedy o kinie w kategoriach gatunkowych, poza klasycznym podziałem na komedie, dramaty i tragedie. Wszystkie te podstawowe struktury dramatyczne przekładano na język filmu, stopniowo dodawano kolejne elementy inscenizacji, scenografii, stosowano nowe triki kamerowe i montażowe, aż wykrystalizowały się pierwsze podwaliny pod to, co dziś nazywamy kinem gatunkowym. I choć dopiero z perspektywy czasu możemy określić – a i czasem bez pewności – które filmy zapoczątkowały dany gatunek, to w przypadku kina science fiction jest to dość jednoznaczne. Ten rodzaj kina jest bowiem bardzo mocno zindywidualizowany i charakterystyczny. I choć współcześnie gatunkowe kontury bywają mniej wyraźne, to historia kina science fiction opiera się na kilku mocnych tytułach, bez których gatunek ten mógłby wyglądać dziś zupełnie inaczej. 

Podróż na księżyc

Przepraszam, ale pańska rakieta tkwi w moim oczodole.

Georges Méliès urodził się w bogatej francuskiej rodzinie. Za pieniądze pochodzące z majątku ojca kupił teatr iluzjonistyczny. Méliès był obecny na pierwszych pokazach kinematograficznych braci Lumière. Pozostając pod ogromnym wrażeniem pierwszych filmów, szybko zdał sobie sprawę z olbrzymiego potencjału tkwiącego w ruchomych obrazkach. Swoją pracownię przystosował do produkcji filmowej i wkrótce utworzył jedno z pierwszych studiów filmowych. Dziś byłby nazywany niezależnym producentem i reżyserem – wtedy był po prostu filmowcem, mistrzem iluzji i człowiekiem interesu. 

Już w 1896 Méliès przedstawił jeden z pierwszych efektów specjalnych – w krótkiej scence Znikająca kobieta przedstawił, cóż, zgodnie z tytułem – znikającą kobietę. W ciągu kilku kolejnych lat zrealizował niemal trzysta miniaturowych produkcji, by w 1902 przedstawić publiczności coś, czego nigdy wcześniej nie widziano. Mowa oczywiście o Podróży na księżyc, uznawanej za pierwszy film science fiction. Historia dotyczyła grupy śmiałków, którzy w rakiecie kosmicznej docierają na powierzchnię ziemskiego satelity. Inspiracją dla Mélièsa były powieści H.G. Wellsa i Juliusza Verne’a oraz operetką Le voyage dans la lune Jacques’a Offenbacha.

Charakterystyczny obraz rakiety wbitej w antropomorficzną „twarz” księżyca jest jednym z symboli światowej kinematografii. Obraz Mélièsa szybko stał się szalenie popularny – nie tylko w rodzimej Francji, ale i na całym świecie. W Stanach nielegalne kopie filmu miał wprowadzać do obiegu Thomas Edison. Méliès, najpewniej nieświadomie, otworzył drogę na całych pokoleń techników, iluzjonistów, bajkopisarzy, narratorów, gawędziarzy i artystów, którzy za pomocą kamery snują fantastyczne wizje człowieka uwikłanego w teoretyczne i potencjalne problemy nauki. Można powiedzieć, że jako film inicjujący gatunek Podróż… jest najbardziej wpływowym filmem science fiction. 

Metropolis 

Trudno przeceniać wpływ niemieckiego twórcy, Fritza Langa, na kino. Był on jednym z najsłynniejszych twórców związanych z wpływowym ruchem tak zwanego niemieckiego ekspresjonizmu, producentem i reżyserem oddanym w pełni swojej wizji. Pomógł ukonstytuować film kryminalny za sprawą takich arcydzieł jak epicki, czterogodzinny Doktor Mabuse i obsesyjny M – Morderca. Cykl o Nibelungach to baśń przepuszczona przez kamerowy obiektyw, Zmęczona śmierć zawiera wiele elementów współczesnego arsenału twórców horroru. Późniejszy, zrealizowany już w Ameryce Bannion stanowił punkt odniesienia dla Christophera Nolana podczas pracy nad trylogią o Mrocznym Rycerzu. 

Filmy Langa inspirowały ponadto m.in. Alfreda Hitchcocka, Jeana-Luca Godarda, Stevena Spielberga, Williama Friedkina, Jacques’a Rivette’a i wielu innych. Bodaj najsłynniejszym dziełem Langa (obok M) pozostaje Metropolis – epicka wizja miasta przyszłości, metafora jednostki wyzyskiwanej przez chciwych zarządców i właścicieli, artystyczna dysputa nad relacją polityki i ekonomii. Metropolis Langa może być czytany na wielu poziomach, a o jego sile mówi chociażby fakt, że szef propagandy Trzeciej Rzeszy, Joseph Goebbels, zabronił wyświetlania filmu w niemieckich kinach. Według Goebbelsa film ukazywał społecznie niepożądaną sytuację, w której grupa indywidualnych jednostek może skutecznie przeciwstawić się władzy. 

C3PO też była kobietą!

Sam Lang uciekł do Ameryki tuż przed piekłem, jakie Trzecia Rzesza rozpętała w Europie. Metropolis jest krokiem milowym dla science fiction nie tylko z powodu dojrzałego artystycznie komentarza politycznego ukrytego (albo i nie) w kadrach metaforycznej opowieści, ale także – a może przede wszystkim – za sprawą niespotykanej dotąd skali budowy filmowego świata przedstawionego. Metropolis to miasto – miasto, które ożywa na oczach widza. Lang wykorzystał kinowy inwentarz środków i metod do wytworzenia bezbłędnej iluzji miasta przyszłości, w którym każdy element był wiarygodny, dopracowany i potrzebny. Wizja zautomatyzowanego miasta przyszłości stała się inspiracją dla twórców – scenografów, kostiumologów, art-directorów, projektantów i reżyserów takich dzieł jak Łowca androidów, Akira, Brazil, Matrix, tudzież Mroczne miasto, a wygląd androida Maschinenmensch (The Machine Man) bezpośrednio wpłynął na prezencję C3PO z Gwiezdnych wojen. Doszukiwać się można także analogii między charakterem Metropolis a Gotham City w komiksach Boba Kane’a i filmach Tima Burtona, by nie wspominać nawet, że Superman żył w mieście nazwanym tak, jak dzieło Langa.

Ostatnio dodane