Zestawienie

CONTRA, FRANKO, MANIAC MANSION. Wymarzone filmy zainspirowane klasycznymi grami wideo

Autor: Jarosław Kowal
opublikowano

Lada moment na ekrany kin trafi kolejna ekranizacja gry wideo, tym razem padło na klasykę z lat 80. – Rampage. Gigantyczny goryl George, jaszczurka Lizzie i wilk Ralph wespół z Dwaynem “The Rockiem” Johnsonem celują w sentyment graczy po trzydziestce, którzy wychowali się na Commodore 64, Atari, Amidze i Pegasusie. Jako jeden z nich nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń! Mało tego, mam nawet listę życzeń i sugestii co do kolejnych, podobnych przedsięwzięć.

Maniac Mansion, proponowany reżyser: Andres Muschietti

Trudno w to uwierzyć w 2018 roku, ale Maniac Mansion zszokowało recenzentów – wielu nie dowierzało, że gra komputerowa jest w stanie tak wiernie imitować film. W dobie popularności The Last of Us może wydawać się to dziwne, ale to właśnie od tej wczesnej produkcji Lucasfilm zaczęto używać terminu “cutscene”. Filmowe były także inspiracje twórców, którzy uwielbiali komedio-horrory klasy B i na wyolbrzymieniu gatunkowych klisz oparli historię o nastolatku próbującym uratować ukochaną z rąk szalonego profesorka opętanego przez samoświadomy meteor… A kto lepiej opowiedziałby historię o dojrzewaniu z dreszczykiem w tle, jeżeli nie reżyser świetnej adaptacji Tego?

W roli bohaterskiego młodziana o kręconych włosach idealnie sprawdziłby się David Mazouz, czyli siedemnastoletni Bruce Wayne z serialu Gotham; ale żeby iść z duchem czasu, jego wybranką nie byłaby stereotypowa cheerleaderka o blond włosach, lecz inna postać z gry – zadziorna Razor. Do roli liderki punk rockowej kapeli Razor and the Scummettes typuję natomiast Mackenzie Foy (Cindy z Obecności i młoda Murph z Interstellar). Fani horroru uwielbiają gościnne występy weteranów, więc jako łysego, niebieskoskórego (choć w filmie może niekoniecznie) doktora Freda widziałbym innego Freddy’ego – Roberta Englunda, czyli aktora znanego przede wszystkim jako czarny charakter serii Koszmar z ulicy wiązów.

Contra, reż. John Hyams/Isaac Florentine

Akurat w tym przypadku fantazja częściowo się ziści, Chińczycy już pracują nad filmową wersją Contry.

Legendarna gra z czasów, kiedy każdy dzieciak marzył o konsoli Pegasus, podróbce japońskiego Famicoma. Główni bohaterowie to jawna kradzież tożsamości Sylvestra Stallone’a oraz Arnolda Schwarzeneggera, ale dzisiaj siedemdziesięcioletni aktorzy mogliby nie sprostać wyzwaniu walki ze sterowaną przez kosmitów organizacją Red Falcon. Kto zamiast nich? W roli Lance’a Beana (niebieskie spodenki) obsadziłbym Keanu Reevesa, który wprawdzie nie może pochwalić się imponującą muskulaturą, niemniej jego zrozumienie kina akcji w Johnie Wicku nie ma sobie równych. Jako Billa Rizera (czerwone spodenki) widziałbym natomiast Iko Uwaisa, którego po rewelacyjnym The Raid wciąż nikt nie potrafi należycie obsadzić. Duet nieoczywisty, a w dodatku tak bardzo rożny od pierwowzoru, że burza wywołana przez fanów zapewniłaby należytą reklamę.

Kluczowe byłoby dobranie właściwego reżysera, a w moim odczuciu są dzisiaj dwie postacie doskonale czujące kino kopane, które wciąż nie dostały zasłużonej szansy zaprezentowania swoich talentów kinowej publiczności. Pierwsza to Isaac Florentine, autor jednego z nielicznych udanych filmów z wojownikami cienia w rolach głównych – Ninja: Cień łzy, a także człowiek, który dał światu Boykę. Druga to John Hyams, wybawiciel serii Uniwersalny żołnierz (serio, dwie ostatnie części to majstersztyk niskobudżetowego kina akcji).

Akurat w tym przypadku fantazja częściowo się ziści, Chińczycy już pracują nad filmową wersją Contry i udostępnili krótki teaser, w którym najbardziej cieszy podkład muzyczny.

Ostatnio dodane